Chociaż wiosna w tym roku nie rozpieszcza, już raz udało nam się wybrać na wycieczkę rowerową. Ponieważ to dopiero początek sezonu i ciało odwykło od roweru, potrzebowaliśmy wycieczki łatwej i krótkiej. Oprócz tego, potrzebowaliśmy wyjechać za miasto, żeby odpocząć wśród zieleni. Z pomocą w takich przypadkach przychodzą tereny wodonośne Wrocławia. Znajdują się tuż za miastem, są zupełnie płaskie a do tego jest tam cisza i spokój.
Wzdłuż Odry
Wycieczkę rozpoczynamy na skrzyżowaniu Bardzkiej i Armii Krajowej – to takie miejsce, do którego łatwo dojechać z większej części miasta. Ponadto, w okolicy jest rozbudowana sieć ścieżek rowerowych. To właśnie dzięki nim pokonujemy pierwszy etap – wyjazd z miasta. Ścieżki prowadzą aż do ulicy Na Niskich Łąkach. Droga jest łatwa, ale trzeba mieć oko na samochody. Dodatkowo, przy skręcie przy Niskich Łąkach trzeba mocno zwolnić, bo zakręt jest ostry, wąski i nie widać co jest za nim. Trochę pomaga lustro umieszczone przy tym zakręcie.

Po dojechaniu pod wały przy Odrze, warto wjechać, bądź wprowadzić rower na ich koronę – podróżuje się z dala od samochodów i są stamtąd ładniejsze widoki. Nasza droga wiedzie częściowo po wałach przeciwpowodziowych a częściowo po asfaltowej drodze, której stan pozostawia nieco do życzenia, ale nie ma w niej większych dziur. Po prawej stronie znajdują się tereny wodonośne Wrocławia. Jest to teren zamknięty, z uwagi na ochronę źródła wody dla połowy Wrocławia. Z tego powodu okolica pozbawiona jest przemysłu i bardzo przyjemnie się tam jeździ. Po lewej stronie w pewnym momencie jedzie się wzdłuż Kanału Opatowickiego i to miejsce upodobali sobie wioślarze oraz czaple.

Tereny wodonośne Wrocławia
Po wyjechaniu z Opatowic jest możliwość by zjechać z asfaltu na drogę szutrową biegnącą pod wałem. Chętnie z niej korzystamy, bo to jeden z najbardziej miłych fragmentów trasy. Dookoła jest tylko zieleń. Jednocześnie, na tym fragmencie jest się najbardziej odsłoniętym i często jedzie się tam pod wiatr. Tak było i w tym przypadku, więc namęczyliśmy się, jakbyśmy jechali pod górę 🙂
Po dojechaniu do Mokrego Dworu, można obejrzeć z zewnątrz „fabrykę” wody dla Wrocławia. Jest tam ogromnej wielkości hala przypominająca raczej jakiś obiekt produkcyjny. Najciekawszy fragment jest jednak za Mokrym Dworem. Znajduje się tam kilkusetmetrowa estakada wznosząca się nad terenami wodonośnymi i która jest dostępna tylko dla pieszych i rowerów. Można stamtąd zobaczyć jak rozległe są te tereny.

Park Brochowski
Po zjechaniu z estakady, wjeżdżamy na Księże Małe. Żeby nie wracać ulicą Opolską, która jest zatłoczona i nie ma ścieżki rowerowej, proponujemy przedostać się przez Brochów na Jagodno. Przy okazji można zajechać do Parku Brochowskiego i zrobić sobie piknik na trawie.
Chociaż na ulicy Opolskiej są światła i teoretycznie można jechać dalej jezdnią, bardzo rzadko przełączają się na zielone. Kiedyś stałem parę minut i zielonego się nie doczekałem. Dlatego lepiej zejść z roweru na chodnik i przeprowadzić go przez pasy. Tam jest guzik wymuszający zmianę świateł. Po przejechaniu Opolskiej, przejeżdżamy przez najciekawszą część Księża Małego – pięknie rozplanowanego poniemieckiego osiedla. Pomijając brak parkingów, mogłoby być modelem dla projektantów. Budynki tworzą spójną zabudowę i są rozdzielone zielenią. Tyle przestrzeni ani drzew na nowych osiedlach niestety nie ma.

By przedostać się na Brochów, trzeba przejechać przez tory. Istnieją dwa przejazdy, ale akurat jeden z nich jest remontowany, dlatego proponujemy ten dalszy: kładkę nad torami. By być precyzyjnym, dwie kładki. Po przejechaniu torów zjeżdżamy pod stację Wrocław Brochów, skąd kierujemy się na ogródki działkowe a potem park.

W parku rozkładamy się na trawie i zjadamy kanapki. Obok jest cukiernia a mieliśmy ochotę na lody, ale niestety kolejka była wtedy niemiłosierna. Po wyjechaniu z parku znowu przejeżdżamy przez tory, ale tym razem trzeba uważać na pociąg. Na Jagodnie znów trafiamy na ścieżkę rowerową i jedziemy nią do punktu startu.
Podstawowe informacje:
Długość: 22 km
Trudność: bardzo łatwa
Mapa:
Leave A Reply