W czerwcu 2025 spędziliśmy tydzień w Schwarzwaldzie, paśmie górskim w południowo zachodnich Niemczech. Pierwszymi skojarzeniami z tym regionem były naturalnie: tort i szynka. O samych górach nie wiedzieliśmy nic, poza tym, co można wyczytać z map. Eksplorację rozpoczęliśmy od szczytu Kandel, najwyższego w Środkowym Schwarzwaldzie. Jest bardzo łatwo dostępny a siatka szlaków jest dość gęsta. Wreszcie, na samym szczycie znajduje się restauracja, więc nie musieliśmy kombinować z obiadem. Czego z tej wycieczki dowiedzieliśmy się o „Czarnym Lesie”? O tym właśnie jest ten artykuł.
Malownicze skały…
Wycieczkę rozpoczynamy na dużym bezpłatnym parkingu tuż poniżej przełęczy Kandel. Parkingów jest w okolicy kilka, zatem można też zaparkować przy samej przełęczy. Trzeba tylko pamiętać, że droga dojazdowa prowadząca od północy jest obecnie (w 2025 r.) zamknięta dla samochodów, więc da się dojechać tylko od południa. Na Kandel można wybrać się również z poziomu doliny, np. z Simonswald, w którym mieszkaliśmy. Jednak z uwagi na kwestie zdrowotne, musieliśmy zrezygnować ze stromych podejść w czasie tych wakacji.

Z parkingu wchodzimy na szlak prowadzący przez ukwieconą łąkę, będącą miejscem startowym dla paralotni. Na lataniu się nie znamy, ale zdjęcia okolicy z lotu ptaka wyglądają naprawdę ładnie, więc nie dziwi nas wybór tego miejsca. Jako turyści piesi jesteśmy zachwyceni ilością polnych kwiatów, chociaż, jak się później okaże, są jeszcze ładniejsze miejsca na tej górze 🙂

Naszym pierwszym celem są grupy skałek Kleiner Kandelfels i Großer Kandelfelsen. Z obu miejsc jest widok na dolinę Renu, którą zwiedzaliśmy zaledwie miesiąc wcześniej, aczkolwiek skupiając się na francuskiej stronie. Poza widokami, Großer Kandelfelsen oferują jedne z niewielu w okolicy dróg wspinaczkowych i udaje nam się wypatrzeć jeden zespół pokonujący dość wysoką ścianę. Z tą skałą związana jest również legenda. Uważana ona była za miejsce spotkań czarownic, które zwyczajowo miały odbywać sabaty w Noc Walpurgi (z 30 kwietnia na 1 maja). Oczywiście historie o czarownicach można włożyć między bajki, ale… dokładnie w noc Walpurgi 1981 roku miał miejsce potężny obryw skalny, w wyniku którego charakterystyczna wisząca skała, tworząca jakby głowę z kapturem, z hukiem runeła w dół. Obecnie, postać sympatycznie wyglądającej czarownicy pojawia się na licznych tablicach turystycznych skierowanych do najmłodszych wędrowców po masywie Kandel.

…i niemniej malownicze łąki
Po zobaczeniu skałek, kierujemy się na północ, idąc niemal wzdłuż poziomic, trawersując szczyt Kandel. Szlak prowadzi przyjemną, wąską ścieżką przez las – oby tego typu szlaków było jak najwięcej 🙂 Jest dość błotniście, ale ogólnie nasz urlop w Schwarzwaldzie stał pod znakiem deszczu, więc to może kwestia pogody. W trakcie tego obejścia szczytu docieramy do ostatniej już grupy skałek Heibeerfels, z których widać głównie sam las. W końcu jesteśmy w Czarnym Lesie 😉

Wkrótce później skręcamy pod górę, by wejść na kopulasty i bagnisty szczyt Sattelhöhe. Głównie zależało nam na tym, żeby zobaczyć bagno, bo czerwiec to akurat czas kwitnienia wełnianki, którą darzymy nieskrywanym uwielbieniem, ale nie rosło jej tam wiele. Natomiast, zanim doszliśmy do mokradła, to mieliśmy szczęście przejść przez niesamowicie ukwieconą łąkę! Białe i żółte kwiaty gęsto porastały okolicę ciesząc nasze oczy. Zaraz za łąką znajduje się przełęcz Kandel a na niej hotel i restauracja Bergwelt Kandel. Jedzenie było całkiem dobre i w przystępnej cenie, choć w czasie tego wyjazdu mieliśmy okazję jadać o wiele lepiej (ale i drożej). Co warto podkreślić, Schwarzwald wołowiną stoi 😉

Na sam koniec pozostało nam zdobycie szczytu, który do tej pory obeszliśmy z każdej strony. Znajduje się na nim mini wieża widokowa, chociaż równie dobrze można byłoby ją nazwać altaną na podmurówce. Ponieważ platforma jest położona tak nisko, widoki nie są o wiele lepsze niż to, co widzieliśmy ze skałek. Natomiast sama łąka obejmująca całą kopułę szczytową jest znów malownicza, chociaż nie aż tak ukwiecona. Liczyliśmy na to, że przez łąkę da się przejść „na przełaj” do parkingu, ale z uwagi na znaki zakazu, musieliśmy wrócić naokoło.

Podstawowe informacje:
Długość: 9,6 km
Przewyższenie: 300 m
Czas przejścia: 2 h 30 min.; nasz czas: 4 h 10 min. z postojami, spokojnym tempem
Trudność: łatwa
Mapa:
Leave A Reply