Na co dzień mieszkamy daleko od morza i przyzwyczajeni jesteśmy do wędrowania po górach. Dlatego, zwiedzając Maderę, zdecydowaliśmy się jak najwięcej czasu spędzić na wybrzeżu. Chcieliśmy słuchać szumu fal, obserwując niezmierzoną dal oceanu i wystawiać na silne podmuchy wiatru. No dobra, tego ostatniego nie planowaliśmy, dostaliśmy to w gratisie 😉 Podczas wycieczki na półwysep São Lourenço (wschód wyspy) zwróciliśmy uwagi na szlak biegnący północno-wschodnim wybrzeżem. Analiza mapy utwierdziła nas w przekonaniu, że warto się tam wybrać: ścieżka wzdłuż klifów i żadnych zabudowań. Oto wycieczka trasą Vereda do Larano (i nie tylko).

Vereda do Larano
Wycieczkę rozpoczęliśmy na obrzeżach Porto da Cruz. Do centrum można dojechać autobusem, ale dla zaoszczędzenia czasu zdecydowaliśmy się na taksówkę, którą zawiozła nas aż na początek szlaku. Ścieżka, którą wędrowaliśmy na samym początku, nazywa się „Vereda do Larano”. Później przechodzi ona w „Verada Boca do Risco-Caniçal” i prowadzi aż do miejscowości Caniçal, skąd można złapać powrotny autobus.
Vereda do Larano to bardzo urozmaicony szlak: czasem prowadzi wąską ścieżką przez gęsty las, by za chwilę wyprowadzić na odsłonięte klify. Jest on tak bardzo kręty, że nie wiadomo czego spodziewać się za zakrętem. Dzięki urozmaiconej rzeźbie terenu widoki się często zmieniają, co czyni tę wycieczkę naprawdę niezapomnianą.

Co ważne, w czasie wędrówki nie napotkaliśmy zbyt wielu innych turystów, może kilkanaście osób. Jest to o tyle niezrozumiałe, że jest tam naprawdę porównywalnie do półwyspu São Lourenço, a co więcej doskonale ten półwysep widać ze szlaku! Jest jednak ważna różnica: Vereda do Larano nie jest tak dobrze utrzymana i w wielu miejscach barierki nad przepaściami są wybrakowane lub uszkodzone. Dlatego nie możemy polecić wędrówki tą ścieżką osobom z lękiem przestrzeni lub wysokości: naprawdę jest „gdzie lecieć”, chociaż nie jest to trudność i ekspozycja szlaków tatrzańskich, czy alpejskich.
Verada Boca do Risco-Caniçal
Większość napotkanych turystów dochodziła do przełęczy Boca do Risco i albo zawracała, albo wchodziła w głąb wyspy (można tak zrobić pętlę i wrócić do Porto da Cruz). My zdecydowaliśmy się kontynuować wędrówkę wybrzeżem, szlakiem Verada Boca do Risco-Caniçal. W naszym odczuciu, był to strzał w dziesiątkę! Było tam bardziej dziko i górsko. Pierwsza część drogi była dość płaska, ale po minięciu przełęczy zaczęły się strome podejścia i zejścia. Doceniliśmy wówczas nasze kijki trekkingowe!

Ten szlak był niemniej urozmaicony niż Vereda do Larano. Najpierw zaskoczyła nas ogromna ilość paproci rosnąca w niektórych miejscach. Później wyszliśmy na zupełnie gołe, pustynne połacie czerwonej ziemi. W tym pustkowiu, usianym śladami postępującej erozji, napotykaliśmy zbliżone do kul głazy, wyglądające jak bomby wulkaniczne. Pierwszy raz w ciągu urlopu na Maderze trafiliśmy na miejsce, gdzie tak dobrze widoczna jest wulkaniczna historia tej wyspy.
Chwilę później dotarliśmy na cmentarz za którym widoczne były już zabudowania Caniçal. Moglibyśmy, na dobrą sprawę, zakończyć już wycieczkę, ale zdecydowaliśmy się na wydłużenie jej o spacer wzdłuż levady.
Levada do Caniçal
Zachwyceni spacerem wzdłuż Levada Nova i Ribeira Brava – zobacz osobny artykuł (klik) – nie mogliśmy sobie odmówić sprawdzenia ścieżki wzdłuż podobnego kanału, który zaczyna się tuż przy cmentarzu, do którego doszliśmy. Początkowo, woda płynie równolegle do utwardzonej drogi, ale wkrótce levada odbija i towarzyszy jej tylko wąska ścieżka. To przyjemny spacer przez las, a później między polami uprawnymi i najłatwiejszy fragment całej wycieczki.

Dookoła kwitły akacje srebrzyste, co potęgowało wrażenie trwającej wiosny. O ile na wybrzeżu ciągle towarzyszył nam zimny wiatr wiejący od oceanu, to tu nagle zrobiło się ciepło. Znaleźliśmy się po drugiej stronie grzbietu górskiego, który chronił nas nie tylko przed wiatrem, ale również przed chmurami. Szczęśliwi, że w końcu możemy ściągnąć kurtki, szybko przeszliśmy nieco ponad 2 kilometry aż do odbicia na Caniçal. Stamtąd pozostało nam tylko zejść do miasta i znaleźć obiad. Wybór padł na Restaurante O Recante i do dziś (czyli już prawie 2 lata!) pamiętam stek w sosie kawowym, który tam zamówiłem 🙂
Podstawowe informacje:
Długość: 12,2 km
Przewyższenie: 760 m (wg wskazań zegarka; mapy.com nieco zawyżają)
Czas przejścia: 4 h; nasz czas: 5 h 30 min. z postojami
Trudność: średnia (uwaga na braki w zabezpieczeniach i bliskość przepaści!)
Mapa:

















Leave A Reply