Po artykułach o „odległych krainach” czas wrócić do naszego Województwa Dolnośląskiego. Poszukując ciekawych tras rowerowych, Ania znalazła szlak Ziębice-Henryków tworzący pętlę około 50 kilometrów. Bywałem już w tych okolicach na wycieczkach rowerowych i zauroczony byłem pięknem Wzgórz Strzelińskich, więc z chęcią zgodziłem się na tę propozycję. Słoneczna, lecz nieupalna wrześniowa pogoda była idealna na przejażdżkę po licznych, lecz niezbyt wysokich wzniesieniach. Czekało nas jednak kilka niespodzianek.

Trasa Ziębice-Henryków istnieje wyłącznie na mapie
Po mapach oczekujemy, że będą zgodne z rzeczywistością. Zdziwiliśmy się jednak mocno, gdy okazało się, że ta trasa widoczna na mapie nie ma żadnych znaków w terenie. Z reguły szlaki rowerowe są oznaczone nienajgorzej, choć nie aż tak dobrze jak piesze. W tym przypadku musieliśmy co chwilę zerkać na mapę lub nawigację, by zorientować się którędy mamy jechać. Z drugiej strony, nie czuliśmy żadnych oporów by trasę na bieżąco modyfikować. Zwłaszcza wtedy, gdy okazywało się, że w danym miejscu nie tylko nie ma szlaku rowerowego, ale również żadnej drogi 😉 I żeby to tylko raz…

Kolejną niespodzianką, która nam trochę uprzykrzyła życie, była nikła liczba publicznych parkingów w samych Ziębicach. Miejsce na samochód znaleźliśmy dopiero na samych obrzeżach. Z drugiej strony, dzięki temu zajechaliśmy do parku, w których czekała na nas zupełnie inna niespodzianka – rzeźby dinozaurów 🙂 Wracając do kwestii parkingów, o wiele lepiej spakować rower do pociągu, które jeżdżą z Wrocławia do Ziębic dość często.

Krajobraz Wzgórz Strzelińskich
Próbując podążać za wirtualnym szlakiem, przemierzaliśmy piękne rolnicze obszary Wzgórz Strzelińskich. Pomiędzy niskimi górkami wiodły kręte drogi prowadząc nas od miejscowości do miejscowości. Poruszaliśmy się rzadko uczęszczanymi szosami oraz drogami polnymi. Częstokroć nasza trasa prowadziła wiekowymi alejami drzew, bądź wzdłuż zarośli mirabelek. Niektóre z drzew akurat owocowały i były to jabłonie oraz grusze, lecz widywaliśmy również drzewa czereśniowe.

Ania musiała sobie tylko wyobrażać jak pięknie tam musi być wiosną, kiedy te drzewa owocowe kwitną. Mi w pamięci pozostały wspomnienia z wcześniejszych wycieczek, które właśnie odbywały się w czasie ich kwitnienia. Naprawdę warto przyjechać tutaj wiosną by doświadczyć tych sielankowych widoków. Jesień też nie jest zła, z uwagi na owoce, lecz niestety większość przydrożnych drzew jest bardzo wysoka i trudno coś zerwać. Ale i tak udało się przywieźć plecak wypchany jabłkami 🙂

Opactwo Cysterskie w Henrykowie
Przypuszczalnie największą atrakcją tego regionu jest pięknie zachowane średniowieczne opactwo Cystersów. Choć budowa klasztoru rozpoczęła się w XIII wieku, obecna forma obiektu pochodzi głównie z wieku XVII. Dlatego budowla, zwłaszcza przyklasztorny kościół, oszałamia barokowym przepychem. Obecnie mnichów jest zaledwie kilku, ale ogrom obiektu pozwala sobie wyobrażać jak wielu ludzi musiało tam przebywać w czasach świetności.

Opactwo to nie tylko perełka barokowej architektury, ale również miejsce, w którym zapisano pierwsze zdanie w języku polskim. Dokładny cytat to: „day ut ia pobrusa, a ti poziwai”, co oznacza: daj, niech ja pomielę, a ty odpoczywaj”, co obrazuje jak bardzo zmienił się nasz język przez prawie 800 lat. Żart z tego zdania uczynił swojego czasu Andrzej Sapkowski. W „Trylogii Husyckiej” można znaleźć opis plądrowania opactwa przez Czechów, podczas którego została spalona ciut starsza kronika z Henrykowa, w której jakoby znajdowało się jeszcze starsze polskie zdanie. Jeśli dobrze pamiętam, było to coś w stylu „giez użarł opata w rzyć” 😉 Niestety na dokładny cytat nie mogę trafić, a tej książki nie mam pod ręką. Ot, pamięć wybiórcza, bo piosenkę o garbarzach i szewcach zapamiętałem doskonale 😀
Ziębice
Ponieważ w Henrykowie urządziliśmy trochę dłuższy popas, zrobiło się dość późno i nie starczyłoby nam czasu na przejechanie reszty szlaku Ziębice-Henryków. Zamiast jechać na około, skierowaliśmy się wprost na Ziębice i wjechaliśmy do centrum. W miasteczku zachował się średniowieczny układ oraz kilka zabytków. Ciągle stoi spory fragment dawnych murów miejskich, Brama Paczkowska, duży ratusz i piękny gotycki kościół z dwoma ogromnymi rozetami. Niestety wnętrza nie mogliśmy zobaczyć, bo akurat był chrzest.

Po zwiedzeniu centrum, przejechaliśmy na drugą stronę miasta kierując się w stronę parku, przy którym zostawiliśmy samochód. Wtedy dostrzegliśmy ogromne rzeźby dinozaurów, które po prostu musieliśmy zobaczyć z bliska! Zrobione są z betonu i niezbyt umiejętnie, więc wyglądają dość kiczowato. Z drugiej strony, dzięki temu są trwałe i można na nie wchodzić. Byliśmy jednak świadkami, jak przyszła rodzina z dziećmi i chłopcy byli totalnie zachwyceni dinozaurami. Cóż, po prostu nie jesteśmy grupą docelową tej twórczości 🙂 Chociaż sądząc po naszych zdjęciach, chyba jednak jesteśmy…

Podstawowe informacje o naszej trasie:
Długość: 40 km
Trudność: średnia – ponad 800 metrów podjazdów, brak oznaczeń trasy
Mapa:
Leave A Reply