Wracamy dziś do naszego cyklu poświęconego rzeczom, które warto włączyć do swojego ekwipunku. Tegoroczne lato zaczęło się wyjątkowo upalnie, dlatego dzisiejszy artykuł będzie pasował jak ulał do obecnej aury. Im wyższa temperatura, tym chętniej sięga się po napoje, by ugasić pragnienie i zapewnić właściwe nawodnienie. Podczas ostatniej wycieczki, przy temperaturze sięgającej 30 stopni, opróżniliśmy dwulitrowe bukłaki już po niecałych 20 kilometrach drogi. Gdybyśmy planowali dłuższą wycieczkę, musielibyśmy uzupełnić zapasy, a nie zawsze po drodze jest sklep, schronisko bądź źródełko. W takich przypadkach mogą nas uratować filtry do wody.

Źródło i strumień
Na wstępie warto rozróżnić dwa typy ujęć wody. Źródła, to miejsca skąd woda wypływa bezpośrednio z głębi ziemi. Przepływając przez wiele warstw skał, woda źródlana filtruje się i jest niemal idealnie czysta. Może zawierać co najwyżej różne mikroelementy, jak żelazo, wapń, czy siarka, co może wpływać na jej kolor, smak, czy zapach, lecz nie czyni to jej niezdatną do picia. Niekiedy źródła są specjalnie obudowane, by woda płynęła rynną lub rurką i łatwo było ją nalać do butelki. To idealna sytuacja, w której wodę można pić bez żadnej obróbki.

Zdarzają się też inne źródła, w których woda wypływa w takim terenie, że tworzy od razu kałużę lub nawet jeziorko. Z taką sytuacją mamy do czynienia między innymi w dolinach Tatr Zachodnich, przy których można oglądać tego typu źródła: tak zwane wywierzyska. Ponieważ część wody zamiast spływać zatrzymuje się i tworzy kałużę, bądź jeziorko, może być nieco zanieczyszczona. Jeśli źródło produkuje mało wody (na przykład w czasie suszy), może się okazać, że przy nabieraniu wody, do butelki trafi mnóstwo osadów a może i nawet drobnoustrojów. W tym przypadku warto rozważyć użycie filtra.
O wiele bardziej niebezpieczne jest pobieranie wody ze strumieni i rzek. W ich przypadku nie wiemy nigdy co znajduje się w górnym biegu, co może mieć wpływ na jakość wody. Wystarczy, by ktoś inny zanieczyścił okolice potoku kilkaset metrów dalej, a wtedy do wody, którą nabieramy, trafią groźne bakterie bądź pierwotniaki. Nawet będąc w parku narodowym, wysoko powyżej linii drzew, można trafić na niemiłą niespodziankę w wodzie z potoku i spędzić kilka dni w łazience.

Oczyszczanie wody
Chociaż źródła są z reguły oznaczane na mapach, nie zawsze są w pobliżu szlaku, którym wędrujemy, a do tego może być trudno je znaleźć. Co więcej, może się zdarzyć tak, że podczas suszy źródło wyschnie i nie będzie można z niego pobrać wody. Strumienie są o wiele częstsze i łatwiejsze do znalezienia (wystarczy nasłuchiwać dźwięku płynącej wody). Z tego właśnie powodu warto mieć ze sobą filtr, który zapewnia bezpieczeństwo podczas picia wody potokowej. Należy też pamiętać, że w górskich schroniskach nie zawsze woda w kranie nadaje się do spożywania (to częsty problem w Dolomitach). Wprawdzie można kupić butelkowaną, ale nawet w Polsce to koszt kilku złotych za butelkę. Po kilku-kilkunastu litrach koszt filtra się zwraca.

Filtry nie są jedynymi sposobami oczyszczania wody. Gdy jesteśmy niepewni jej jakości, możemy ją też zagotować, bądź uzdatnić specjalnymi tabletkami. Te sposoby niestety nie rozwiążą kwestii osadów. Dodatkowo sprzęt do gotowania zajmuje trochę miejsca a tabletki są z reguły oparte na chlorze, co ma wpływ na smak pitej wody. Dlatego właśnie proponujemy korzystanie z filtrów. Są łatwe w obsłudze i rozwiązują problem osadów.
Filtry występują w kilku różnych wersjach. Najprostsze systemy to rurki wielkości długopisu, przez które można pić wodę bezpośrednio ze strumienia bądź zintegrowane z butelkami. Bardziej zaawansowane (i kosztowne) to na przykład filtry ręczne, w których przy kręceniu korbką woda przelewa się z brudnego worka do czystego, bądź grawitacyjne, gdzie brudna woda przepływa przez filtr dzięki przyciąganiu ziemskiemu. My jesteśmy zdania, że im łatwiejsze i lżejsze rozwiązanie, tym lepsze. Swojego czasu korzystałem z wojskowego filtra w rurce, a obecnie mamy butelkę z wbudowanym filtrem. Ma pojemność zaledwie 0,7 litra, ale można po drodze zbierać wodę do innych butelek i uzupełniać zapas w tej z filtrem. To rozwiązanie pomogło nam rok temu przetrwać upały i ograniczony dostęp do pitnej wody na szlaku Marmarole Runde. Dlatego warto brać filtr do wody w góry.

Leave A Reply