Pisząc ten blog, staramy się dostarczać Wam, Czytelnikom, możliwie najbardziej precyzyjnych informacji o naszych wycieczkach. Dlatego zawsze podajemy długość drogi, przewyższenie do pokonania a także szacowane czasy przejścia szlaków górskich. O ile odległość i przewyższenie są informacjami bardzo obiektywnymi, to czas na ich pokonanie zależy od indywidualnych predyspozycji wędrowca. Czasy, które dotychczas podawaliśmy, oparte były albo na danych z serwisu Mapy.cz, albo z Mapa-turystyczna.pl. Problem polega na tym, że oba serwisy prezentują zupełnie różne dane dla tych samych szlaków. Dlatego zgłębiliśmy temat i ujednoliciliśmy dane na naszym blogu 😉

Mapy.cz a Mapa-turystyczna.pl
To dwie najbardziej popularne w Polsce strony internetowe używane do planowania wędrówki. Każda z nich ma swoje plusy i minusy. Mapa-turystyczna jest prostsza, a przez to wydaje się być bardziej przyjazna w użytkowaniu. Największym jej minusem jest możliwość planowania trasy tylko i wyłącznie po szlakach pieszych. To przydatne w parkach narodowych i rezerwatach, ale w całej reszcie kraju możemy chodzić również po nieoznaczonych drogach leśnych, szlakach rowerowych (ustępując pierwszeństwa rowerzystom), bądź narciarskich (latem). Możliwość planowania wędrówki poza szlakami pieszymi oferują właśnie Mapy.cz. Dlatego, wszędzie tam, gdzie schodzimy z uczęszczanych ścieżek, chcąc nie chcąc, korzystamy z czeskiego serwisu.

Ale jak jest w przypadku obliczania czasu wędrówki?
Polska Mapa Turystyczna jest w tym względzie bardzo transparentna. Na swojej stronie napisali wprost:
„Przyjęliśmy że średnio turysta pokonuje 4 km w ciągu godziny. Dodatkowo na każde 100 metrów podejścia dodajemy 10 minut. Na obszarach, gdzie występują znaczne utrudnienia w terenie i tam, gdzie różnice wysokości są bardzo duże na niewielkich odcinkach (np. w Tatrach), dodatkowo wprowadzamy ręczne korekty, zwykle oparte na czasach z tabliczek.”
Źródło: https://mapa-turystyczna.pl/faq#czasy-przejsc
Czeskie Mapy nie umieściły podobnego wyjaśnienia, dlatego na potrzeby tego artykułu, zapytaliśmy o to twórców mapy. Oto, co nam odpowiedzieli:
The time is calculated from an average speed of 4 km / h and the reduction in speed due to the climb is reflected.
Czyli: czas jest liczony na podstawie średniej prędkości 4 km/h i korekty prędkości dla podejść.
Ile wynosi korekta w Mapach.cz? Można spróbować to obliczyć, ale jest pewien szkopuł. Mapy.cz zawyżą czas przejścia, gdy na trasie doda się punkty pośrednie, nawet jeśli nie spowodują one zmiany trasy. Dlaczego? Trudno powiedzieć…

Czasy przejścia szlaków górskich według PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze, które jest odpowiedzialne za większość szlaków turystycznych w Polsce, powinno się w czasach przejść orientować najlepiej. Wszak na tabliczkach kierunkowych ustawianych przez PTTK te czasy są podawane. Niestety, nie udało się nam znaleźć żadnych aktualnych informacji na ten temat w Internecie.
Natomiast, pamiętam źródła PTTK podające dwa warianty liczenia czasu wędrówki. Wariant starszy, który zapamiętałem jeszcze z dzieciństwa, przewidywał bardzo prostą zasadę: 5 km = 1 godzina a do tego 500 m przewyższenia = 1 dodatkowa godzina. W takim tempie miał się przemieszczać przeciętny turysta. Jest to bardzo podobna metoda do sposobu liczenia punktów dla PTTK-owskiej Górskiej Odznaki Turystycznej (GOT). Tam również 1 kilometr długości szlaku ma równowartość 100 metrów przewyższenia.
Mapa turystyczna podaje punktację GOT dla zaplanowanej trasy – wystarczy ją podzielić przez 5, by uzyskać czas przejścia według starej metody PTTK.
Kilka lat temu spotkałem się z uaktualnioną metodą PTTK – zamysł był dokładnie ten sam, ale została ona dopasowana do „nowoczesnego” przeciętnego turysty. Ten model zakłada, wędrowcy są mniej wysportowani, niż to drzewiej bywało, i że w ciągu godziny pokonują tylko 4 km albo 400 m przewyższenia.
To są dwa najprostsze modele: wystarczy dodać liczbę kilometrów i liczbę setek metrów podejść i podzielić przez 4 albo 5. Na przykład, dla trasy 13 km z sumą podejść 700 metrów: 13+7 / 5 = 4 godziny albo 13+7 / 4 = 5 godzin.

Reguła Naismitha
To jedna z wielu zagranicznych metod obliczania czasu wędrówki. Chociaż pochodzi z XIX wieku, wydaje się być ciągle aktualna. Jest to wersja pośrednia między starym modelem PTTK i zasadami Mapy Turystycznej.
Zgodnie z Regułą Naismitha, w ciągu godziny pokonuje się albo 5 kilometrów albo 600 metrów przewyższenia. Jest ona zatem najbardziej wymagająca spośród opisanych wcześniej metod. Nic dziwnego – jej twórca, William Naismith, był wspinaczem.
Reguła Naismitha doczekała się kilku udoskonaleń, mających lepiej oddawać czas wędrówki zależnie od terenu, oraz brać pod uwagę to, że strome zejścia również zabierają czas.
Niektórzy (np. Waldo Tobler) proponują nawet specjalne funkcje matematyczne pozwalające obliczyć tempo, biorąc pod uwagę konkretne nachylenie terenu. Jest to ciekawe rozwiązanie dla systemów nawigacyjnych, ale zupełnie pozbawione wartości dla turysty. Przecież nikt nie mierzy co chwilę nachylenia stoku, po którym idzie 😉

Czas na zejście
Przedstawione wyżej metody powielają jedno założenie: na zejście nie jest potrzebne więcej czasu, niż na poruszanie się w płaskim terenie. Nic bardziej mylnego! Wspomniana funkcja Toblera bardzo dobrze to przedstawia – najszybciej idzie się w terenie o delikatnym spadku. Jednak gdy nachylenie terenu się zwiększa i zejście jest coraz bardziej strome, prędkość spada w podobnym stopniu do tego, jakbyśmy wchodzili pod górę.
Mapa Turystyczna rekompensuje ten fakt ręcznymi korektami przejść, np. w Tatrach, a model używany przez Mapy.cz jest w tym zakresie niezrozumiały, zaś ich obsługa nie jest chętna by to wyjaśnić.
Dlatego, gdy na mapie widzicie strome zejście na trasie swojej wędrówki, dajcie sobie zapas czasu na jego pokonanie. Tym bardziej, jeśli będziecie w danym miejscu dość późno, np. w drodze powrotnej i oprócz stromizny, będziecie walczyć ze zmęczeniem.

Czasy przejścia szlaków górskich – porównanie metod
Najlepsza metoda jest jedna – dokładnie taka, która najlepiej oddaje Twoje własne tempo. Dlatego polecamy śledzenie własnego czasu wędrówki i porównanie go z modelami matematycznymi. Metoda dająca najbardziej zbliżone wyniki, będzie najlepsza. Możecie również modyfikować je na swoje potrzeby. Gdy wędrowałem po górach samotnie z wielkim plecakiem, nie miałem problemów by w ciągu godziny pokonywać ponad 6 km płaskiego terenu, ale wszystkie podejścia mnie dobijały i robiłem może 300-400 m w pionie na godzinę.
Dla porównania, przeliczyliśmy według tych wszystkich modeli czas przejścia popularnego szlaku Karpacz – Śnieżka przez Kocioł pod Śnieżką (Kocioł Łomniczki).
| Model | Czas przejścia |
| Mapa Turystyczna | 3 h 35 m |
| Mapy.cz (bez punktów pośrednich) | 3 h 56 m |
| Mapy.cz (2 punkty pośrednie) | 4 h 16 m |
| PTTK (stary model) | 3 h 24 m |
| PTTK (nowy model) | 4 h 15 m |
| Reguła Naismitha | 3 h 5 m |
Warto jeszcze wspomnieć, że zarówno wymienione metody, jak i czasy podane na tabliczkach kierunkowych, nie przewidują czasu na postoje!
Jeśli będziecie kupować nową mapę, przypatrzcie się uważnie oznaczeniom na niej. Spora część polskich wydawców umieszcza na mapach czasy przejścia konkretnych odcinków szlaku. To jest z najprostsze rozwiązanie, bo nic nie trzeba liczyć, a podawane czasy powinny być najbardziej dokładne.

Jeśli na mapie nie ma takich informacji, naszą ulubioną metodą jest stary model PTTK. Wprawdzie jest dość wyśrubowany, gdy chodzi o wędrówkę wielodniową z kilkukilogramowym plecakiem, ale bardzo dobrze się sprawdza do wypadów na lekko i jest zdecydowanie najłatwiejszy do obliczania! Z tego właśnie powodu, ujednoliciliśmy czasy przejścia szlaków górskich na naszym blogu według tego modelu.
2 komentarze
Specjalnie się na temacie nie znam ale zawsze wykręcałem czasy lepsze niż na tabliczkach. Nawet 30 lat temu czyli wg. starego liczenia.
Mam wrażenie że trzeba po prostu iść własnym tempem. To tempo jest OK gdy rano i pod koniec dnia mamy takie same prędkości. Mam ok. 50 lat. Na długich i stromych podejściach często mijam zdychających młodzików idących na lekko którzy mnie mijali wcześniej. Co z tego że ktoś zasuwa skoro nie potrafi rozłożyć sił równomiernie na całą trasę?
Bagatelizuje się także w Polsce temat wody. Mi zdarza się zabierać do 8 litrów.
To co ludzie nazywają zmęczeniem to zazwyczaj jest zwykłym odwodnieniem.
By iść szybciej i równomiernie warto korzystać z bukłaka. Ja by napić się z butelki muszę się zatrzymać. Wypadam z rytmu marszu. Pijąc z bukłaka pije trochę za mało co prawda ale co 2,5 godziny robię sobie przerwy i pije izotonik lub wodę z butelki. 2,5 godziny to od 7 km w trudnym terenie, w upale w górach do 17 km na lekko po płaskim w chłodzie. Zdarza mi się z plecakiem 15 kg nie robić postojów przez 6 godzin. W tym czasie przejdę 35 km. I nie odczuwam zmęczenia.
Po płaskim przy marszu 5,6 km/h z plecakiem do 16 kg tętno mam ok. 82-84. Zwiększanie prędkości do 7,2 km/h nie jest dla mnie problemem. Problemem jest nadmiar ciepła. Bo serce, płuca i mięśnie dają sobie radę.
Licząc sobie trasy po górach przyjmuję 4,8 km/h i 10 minut na 100 metrów przewyższenia. Teraz będzie trochę lepiej bo przerzucam się na „na lekko”. Zamiast 16-24 kg plecaka będzie 9-11 kg. Dodatkowo już 8 kg schudłem. A w planach jeszcze 4-6 kg (a było 15 kg za dużo).
Zgadzamy się! Równomierne i odpowiednie tempo to podstawa, ale do tego trzeba też doświadczenia. Młodość ma to do siebie, że chce się chodzić jak najszybciej i w konsekwencji szybko traci się siły.
Bukłak robi ogromną różnicę – doskonale to widzimy zimą, gdy jest zbyt zimno na jego używanie. Wtedy postoje trzeba robić często, albo ignorować odwodnienie, ale to, koniec końców, również negatywnie wpływa na tempo. Gdy tylko robi się odpowiednio ciepło, od razu wyciągamy bukłaki z szafy i wędruje się o wiele przyjemniej i szybciej. W tym roku po raz pierwszy zaczęliśmy używać bukłaka zimą, gdy było minimalnie powyżej 0 stopni i żałowaliśmy, że nie wpadliśmy na ten pomysł wcześniej. Woda wcale tak szybko się nie wychładza a wpływ na komfort wędrowania jest ogromny!
A tempa możemy tylko pozazdrościć 🙂