Nie wiem, czy też tak macie, ale my uwielbiamy dzięcioły. Jeśli w górach na szlaku spotykamy takie ptaki, zawsze zatrzymujemy się choć na chwilę i je obserwujemy. Jest w nich coś wyjątkowego. Wszak doczekały się nawet własnego odcinka „Reksia”! Przez lata byliśmy przyzwyczajeni do dzięciołów dużych, zwanych również pstrymi, których w Polsce jest najwięcej. Dlatego pierwsze spotkanie z dzięciołem zielonym pamięta się bardzo dobrze. Wyjątkowe jest nie tylko ich upierzenie w pięknym zielonym kolorze, ale również zachowanie. O ile większość dzięciołów spotyka się na drzewach, to dzięcioł zielony bardzo często przebywa na ziemi. A jeśli w dalszym ciągu nurtuje Was moja doskonała znajomość „Reksia” to śpieszę wyjaśnić: coś trzeba oglądać w trakcie pisania magisterki 😉

O dzięciole słów kilka
Rozpoznawanie ptaków nie jest łatwe a takie gatunki jak dzięcioł zielony tylko utrudniają sprawę. Wydawałoby się, że jeśli ptak wygląda jak dzięcioł i jest zielony, to musi to być dzięcioł zielony. Ale to dla natury byłoby zdecydowanie zbyt proste i nudne. Oprócz dzięcioła zielonego mamy w Polsce również dzięcioła zielonosiwego. Na pierwszy rzut oka mogą wyglądać identycznie, bo historie tych gatunków rozeszły się bardzo niedawno. W czasie epoki lodowcowej populacje dzięciołów zostały rozdzielone na tak długi okres, że zamieniły się w osobne gatunki. Co więcej, łączy je tak bliskie pokrewieństwo, że mogą się ze sobą krzyżować!
Oczywiście da się rozróżnić dzięcioła zielonego i zielonosiwego, jeśli się im dobrze przyjrzeć. Najbardziej charakterystycznym elementem jest czerwona czapeczka. U omawianego w tym artykule dzięcioła zielonego, u obu płci, sięga ona niemal do karku i jest doskonale widoczna z daleka. Natomiast dzięcioły zielonosiwe mają czerwoną czapeczkę tylko na czole i jest ona obecna tylko u samców.

Skoro u dzięcioła zielonego czapeczka nie jest wyróżnikiem płci, to co nią jest? Pasek przyżuchwowy, albo mówiąc mniej formalnie: wąs. Samiec ma wyraźnie czerwony pasek poniżej oka, natomiast u samicy jest on zupełnie czarny.
We wstępie wspomniałem już, że dzięcioła zielonego bardzo często można spotkać na ziemi. Wynika to z jego upodobania w mrówkach. Chociaż jego menu jest dość szerokie i szuka pożywienia również wewnątrz drzew, jak inne dzięcioły, to mrówki mają pozycję kluczową. Mówiąc wprost, bez mrówek w diecie, dzięcioł zielony umrze.

Dzięcioł zielony i my
Pierwszego dzięcioła zielonego spotkałem w jednej z podwrocławskich wiosek. W czasie oczekiwania na pizzę dostrzegłem nietypowego ptaka buszującego pośród opadłych liści w ogródku restauracji. Po sprawdzeniu w przewodniku do rozpoznawania zwierząt i roślin, okazało się, że to właśnie on. Niedługo potem widziałem znów tego pięknego ptaka we wrocławskim Parku Szczytnickim, ale później przez wiele lat nigdy ponownie go nie dojrzałem.
Rok temu latem, po raz pierwszy widzieliśmy go wspólnie z Anią na obrzeżach Parku Brochowskiego. Usiadł niedaleko nas na drzewie tuż nad ziemią i dał się długo obserwować. Była wtedy piękna pogoda, on siedział w słońcu, więc jego nietypowe ubarwienie było doskonale widoczne i można było się tylko zachwycać. Niestety wtedy jeszcze nie dysponowałem odpowiednim teleobiektywem, więc o zdjęciach mogliśmy pomarzyć.

Sytuacja zmieniła się tego przedwiośnia, kiedy zaczęliśmy widywać je (i słyszeć) dość często w Parku Wschodnim. Są dość płochliwe i nie dają się podejść zbyt blisko, ale nawet gołym okiem można je rozpoznać. Mając lornetkę i teleobiektyw, możemy obserwować je przez długi czas i cieszyć się ich pięknem. Ponieważ widzieliśmy tam zarówno samczyka i samiczkę, może doczekamy się spotkania młodych dzięciołów o nakrapianym upierzeniu 🙂
Leave A Reply