Ha, przepisu kulinarnego na naszym blogu pewnie się nie spodziewaliście 😉 A jednak! Batoniki musli towarzyszą nam w górach od kilku lat. Zaczęło się zupełnie przypadkowo. Jeszcze za kawalerskich czasów, gdy byłem w Gorcach, przygodny turysta zapytał mnie, czy mam tabletki przeciwbólowe. Gdy wyciągnąłem apteczkę żeby go „poczęstować”, on w odpowiedzi poczęstował mnie batonikiem musli – domowym i bez cukru, zapewniał. Batonik okazał się przepyszny, tym bardziej, że był to już któryś dzień wędrówki z niemal 50-litrowym plecakiem. Wtedy wszystko smakuje 😉
Przypomniałem sobie o tym wydarzeniu miesiąc później, gdy planowałem pierwszy zagraniczny wielodniowy wyjazd w góry (słowackie Tatry). W strefie Euro każde jedzenie zabrane z domu jest na wagę złota, więc batoniki musli wydały się idealnym rozwiązaniem.

Wtedy zacząłem testować różne przepisy a królikami doświadczalnymi zostali moi współpracownicy 😉 Jeśli coś smakuje w biurze przy kawusi, to na szlaku, z dala od cywilizacji, będzie to wchodzić jak złoto. No i dokładnie tak było! Gdy poznałem Anię, szybko zaraziłem ją pasją do batoników musli w górach i dalej dopracowywaliśmy przepisy. Nie przepis, ale przepisy, bowiem przygotowujemy dwa różne rodzaje batoników w zależności od długości wyjazdu i dostępu do lodówki.
Batoniki musli bez dodatku cukru
Wywodzą się z pierwszego przepisu jakiego używałem i zacząłem dostosowywać do swoich a później naszych potrzeb. Są idealne na krótkie wyjazdy w góry, zaś w dłuższe raczej się nie nadają, chyba, że mogą podróżować bezpiecznie w samochodzie i przebywać w lodówce. Wynika to z tego, że składniki są łączone mieszanką bananów, mleka i jajka. Przez to batoniki mogą się nieco szybciej psuć a do tego są delikatne i łatwo będą się kruszyć i zgniatać w plecaku.
Te batoniki mają bardzo zbilansowany smak i z powodzeniem można je spożywać poza górami, np. na śniadanie albo podwieczorek.

Składniki:
- 2 szklanki (0,5 l) płatków owsianych górskich (grubych, nie błyskawicznych);
- 2 garści nasion słonecznika (są smaczne, kaloryczne i tańsze od orzechów; słonecznik można też zastąpić wiórkami kokosowymi, albo zastosować mieszankę wiórków i słonecznika);
- 3 garści ulubionych orzechów lub nasion (my używamy najczęściej laskowych i migdałów, ale eksperymentowaliśmy też z dynią i nerkowcami);
- 2 garści suszonych daktyli (są słodkie i lepkie, więc wspomagają łączenie się składników);
- 2 garści ulubionych suszonych owoców (polecamy kwaśną żurawinę i jagody goji, które są trochę bez smaku, ale są ponoć zdrowe i mają ładny kolor; większe owoce, np. śliwki czy morele, należy pokroić w kostkę);
- cynamon lub kakao do smaku, np. 1 łyżeczka;
- 2 banany;
- 1 jajko;
- 1 szklanka (0,25 l) mleka (przypuszczalnie mleko roślinne poradzi sobie równie dobrze, ale nie sprawdzaliśmy).
Składniki są dobierane w dużej mierze na oko, spontatnicznie i bez użycia wagi. W każdym razie lubimy gdy bakalii jest dużo. Jeśli masz małe dłonie, dorzuć więcej owoców i orzechów.

Przygotowanie:
- Jedyne co musisz pokroić to daktyle i banany. Najlepiej pociachać je na drobną kostkę, bo będą służyły jako spoiwo w tej masie.
- Jajko wbij do miseczki albo kubka, dolej szklankę mleka i wymieszaj. Jeśli nie lubisz brudzić naczyń do odmierzania objętości, to polecam użyć średniego kubka (około 300 ml). W takim wypadku, po wbiciu jajka, dolej mleka prosto z kartonu/butelki tyle, żeby od góry było 0,5-1 cm wolnej przestrzeni, by móc bez rozlewania wymieszać je ze sobą.
- Wszystkie suche składniki oraz owoce wrzuć do miski i wymieszaj ze sobą.
- Do miski z wymieszanymi składnikami wlej mleko z jajkiem i jeszcze raz wszystko dobrze wymieszaj. Płatki owsiane powinny dość szybko wchłonąć większość mleka. Jeśli trochę mleka będzie pływać „luzem” to nic się nie stanie, zdąży jeszcze wsiąknąć.
- Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyłóż masę na grubość około 1,5-2 cm. Gdyby się okazało, że masz za dużą blachę (nasza ma 25 x 38 cm i jest minimalnie za duża), nie przejmuj się. Masa powinna być na tyle gęsta, że się nie rozleje i utrzyma swój kształt.
- Włóż blachę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu).
- Piecz 25-30 minut w zależności od preferencji.
- Po upieczeniu wyciągnij blachę z pieca, pozwól ostygnąć i pokrój masę na batoniki.

Batoniki musli dwutygodniowe
W zasadzie to nie mamy dla nich takiej specjalnej nazwy, ale chcieliśmy od razu podkreślić ich trwałość. Ta wersja batoników pozwala na zabranie ich w dwutygodniową podróż bez dostępu do lodówki, bez obawy, że się zepsują. To nie jest jakiś marketingowy kit! Gdy zabrałem je pierwszy raz w Dolomity, wytrzymały nie tylko 11 dni w górach, ale również późniejsze zwiedzanie północnych Włoch. Ostatnią sztukę zjadłem w przedostatni dzień pobytu, w Wenecji.
Składniki
Podobnie jak w poprzednim przepisie, istnieje duża dowolność w zakresie użytych suszonych owoców, nasion i orzechów. Warto eksperymentować i próbować różnych smaków 🙂 Trzeba tylko pamiętać, że mimo wszystko głównym smakiem tych batonów będzie i tak mleko kondensowane. Przez to, te batoniki musli są niesamowicie słodkie. Dlatego lepiej dać więcej orzechów lub nasion niż owoców. Biorąc je w góry, pamiętaj o zapasie wody. Ta słodycz wzmaga pragnienie 🙂 Dla nas są nieco za słodkie, żeby je jeść w domu, ale w górach spisują się idealnie.
- 2 szklanki (0,5 l) płatków owsianych górskich (grubych, nie błyskawicznych);
- 2 garści nasion słonecznika lub wiórków kokosowych;
- 4 garści ulubionych orzechów lub nasion;
- 1 garść ulubionych suszonych owoców (najlepiej coś kwaśnego, np. żurawinę; większe owoce należy pokroić w kostkę);
- 1 puszka mleka zagęszczonego słodzonego (530 g) – zawsze robiliśmy na gostyńskim i nie jesteśmy pewni, czy inne są w obrocie.

Przygotowanie
- Płatki, nasiona, orzechy i owoce wymieszaj ze sobą w misce.
- Do garnuszka większego niż puszka mleka wlej trochę wody i włóż do niej otwartą puszkę z mlekiem. Wody powinno być mniej więcej do połowy wysokości puszki. Można wcześniej odkleić z puszki obwolutę, bo i tak się odklei w wodzie. Podgrzej trochę mleko na małym ogniu od czasu do czasu je mieszając. Puszkę będzie trzeba wyciągnąć ręką, dlatego jeśli puszka na górze zrobi się zbyt ciepła, to najwyższy czas zdjąć garnek z ognia. Dzięki temu ogrzaniu mleko stanie się bardziej płynne i łatwiej będzie je wymieszać z resztą składników.
- Wyciągnij puszkę z garnka i wlej zawartość do miski ze składnikami.
- Wymieszaj wszystko. Masa powinna być bardzo gęsta, więc nie będzie to łatwe. Mleko nie powinno pływać „luzem” w misce – gdyby tak było, możesz dosypać płatków.
- Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wyłóż masę na grubość około 1,5-2 cm. Podobnie jak we wcześniejszym przepisie, gdyby się okazało, że masz za dużą blachę (nasza ma 25 x 38 cm i jest minimalnie za duża), nie przejmuj się. Masa powinna być na tyle gęsta, że się nie rozleje i utrzyma swój kształt.
- Włóż blachę do piekarnika nagrzanego do 130 stopni (grzanie od góry i od dołu, bez termoobiegu) – tutaj nie ma nic surowego, więc mniejsza temperatura wystarczy.
- Piecz około 50 minut.
- Po upieczeniu wyciągnij blachę z pieca, pozwól ostygnąć i pokrój masę na batoniki.
Smacznego! 🙂
Leave A Reply