Moda rządzi wieloma aspektami naszego ludzkiego życia. Wpływa nie tylko na to jakie ubrania kupujemy, czy jakie seriale oglądamy, ale również na to w jakie góry jeździmy i jakimi kwiatami się zachwycamy. W sezonie krokusowym nawet trzydzieści tysięcy ludzi dziennie odwiedza Dolinę Chochołowską. Tymczasem łany kwitnącej kokoryczy pustej podziwiane są przez nielicznych. Skąd takie dysproporcje i czy warto poddawać się przyrodniczej modzie? O tym właśnie jest ten artykuł. A także o tym jak pięknie kwitnie kokorycz pusta 🙂

Dlaczego kokorycz pusta jest niedoceniana?
Czy niewielka popularność kokoryczy wynika z mniejszej urody? Cóż, piękno to rzecz raczej względna. Trzeba jednak zwrócić uwagę na podobieństwa między popularnymi krokusami czy śnieżycami wiosennymi, a kokoryczą. Wszystkie trzy gatunki tworzą całe połacie kwiatów, choć w różnych warunkach. Krokusy uwielbiają przestrzenie i doskonale czują się na malowniczych tatrzańskich halach. Kokorycz, podobnie jak śnieżyca, rośnie w lasach. Wczesnowiosenny las jest jednak miejscem równie magicznym i pociągającym jak polany w Tatrach.

Nawet pod względem koloru, krokusy są bardzo podobne do kokoryczy, choć wśród tej drugiej jest więcej białych osobników. Zatem może kształt kwiatów? Tutaj faktycznie są duże różnice, lecz jeśli przyjrzeć się kokoryczy z bliska, można dostrzec podobieństwo do domowych storczyków, które są w Polsce niezwykle popularne. Więc chociaż kwiat krokusa jest delikatny i o pięknym kształcie, raczej nie to decyduje o jego popularności. We Wrocławiu rośnie ich pełno na trawnikach i jakoś nie ma pielgrzymek do podziwiania jego kruchych płatków 😉

Gdzie szukać kokoryczy?
Kokorycz pusta jest zdecydowanie łatwiejsza do znalezienia niż krokusy, rośnie bowiem w wielu lasach liściastych, również poza obszarami chronionymi. My znaleźliśmy ją w wielkiej obfitości w lasach pod Oławą, w rezerwacie „Zwierzyniec”, ale również poza nim. Pojedyncze sztuki spotkaliśmy również w wąwozach Górach Kaczawskich, ale zapewne jest jej tam zdecydowanie więcej. Po prostu byliśmy przed szczytem kwitnienia.
Warto rozejrzeć się za grądami i łęgami w swoim sąsiedztwie i zapewne znajdziecie tam kokorycz. To liściaste lasy pełne światła o tej porze roku. Łęgi to dość wilgotne lasy, więc trzeba ich szukać nad rzekami i potokami. Kokorycz najłatwiej znaleźć w porze kwitnienia: od marca do maja, chociaż my byśmy polecali kwiecień – wtedy powinno być jej najwięcej.

Może to właśnie miejsce kwitnienia wpływa na popularność? Tatry są odwiedzane tłumnie, zatem i krokusy są powszechnie znane. Niechronione lasy nie budzą już takiego zainteresowania, jeśli nie liczyć jesiennego grzybobrania. Tutaj możemy wrócić do tematu mody, bo ona ma szalenie duży wpływ na wybór miejsca na wycieczkę. Zupełnie inaczej jest pochwalić się „byłem na krokusach na Chochołowskiej” niż „oglądałem kokorycz pod Oławą czy Jaworem”. Pierwsze będzie rozpoznawalnym osiągnięciem dla większości znajomych, drugie przypuszczalnie przejdzie bez echa.

Z resztą nie tylko o chwalenie się tu chodzi. Ważna jest też świadomość atrakcji turystycznych – popularne miejsca są odwiedzane właśnie dlatego, że są… popularne. To taka niekończąca się spirala: turyści wybierają miejsca powszechnie znane a następnie opowiadają o nich kolejnym osobom, które również dowiadują się o tych samych konkretnych miejscach. Niestety niewiele osób lubi eksperymentować i jechać w nieznane.

Szukaj wiosny!
Zamiast skupiać się na podążaniu za trendami, warto samemu obserwować przyrodę i szukać fascynujących organizmów dookoła, zwłaszcza w najbliższym otoczeniu. Mamy dużo szczęścia żyć w takiej strefie klimatycznej, w której jest aż sześć pór roku i w każdej z nich można obserwować coś innego, lecz niezmiennie interesującego. Różnorodność przyrodnicza jest tak duża, że w każdym kolejnym roku o tej samej porze można zwrócić uwagę na coś zupełnie innego.

Do tego roku nie zdawaliśmy sobie sprawy z istnienia kokoryczy. Zapewne widywaliśmy jej zdjęcia w przewodnikach terenowych a może nawet przechodziliśmy obok niej na wiosennych wycieczkach, ale nigdy nie trafiliśmy na całe łany. W tym roku, przy okazji planowania wycieczek rowerowych, Ania znalazła zdjęcia podoławskich lasów i od razu wiedzieliśmy, że to miejsce jest warte zobaczenia.

Oprócz kokoryczy szukaliśmy innych oznak wiosny i wypatrzyliśmy sarny, które właśnie zmieniały sierść z zimowej na letnią. Z niemniejszą fascynacją obserwowaliśmy dzięcioły czarne i pięknie śpiewające drozdy. W czasie takich spacerów staramy się zobaczyć, usłyszeć i doświadczyć jak najwięcej. Świat jest zdecydowanie zbyt ciekawy, by skupiać się tylko na tym, co jest modne 🙂

Jeśli w dalszym ciągu wolicie jednak krokusy, to możemy polecić fajne miejsca na ich podziwianie bez tłumów! Zobacz ten artykuł <- KLIK
Leave A Reply