Zagłębie Saary pamiętaliśmy z lekcji historii i geografii w szkole. Jeden z najbardziej uprzemysłowionych regionów Niemiec – tak nam mówiono. Ilekroć jednak podróżowaliśmy po Saarlandzie, mieliśmy zgoła inne wrażenie. Dużo lasów, zamków, winnic, a sama rzeka Saara też wyglądała obiecująco. Owszem, nieco dalej od Luksemburga jest olbrzymia huta Völklingen a jeszcze bardziej na południowy wschód pojawiają się w krajobrazie wieże kopalni węgla. Żeby lepiej poznać ten region zdecydowaliśmy się wybrać na wycieczkę rowerem wzdłuż Saary, zaczynając w Merzig a kończąc u jej ujścia w Konz.

Merzig
Planując wycieczkę, postawiliśmy na pociągi: najpierw z Luksemburga do Trewiru, a następnie do Merzig. Niestety ta druga trasa kolejowa prowadzi do Mainz, stolicy Nadrenii-Palatynatu, więc wagony były pełne i ledwo co się zmieściliśmy. Sprytni niemieccy emeryci przymocowali swoje rowery gumowymi linkami do poręczy i mogli skupić się na rozmowie a my walczyliśmy z utrzymaniem rowerów w rękach na zakrętach. No cóż, po tej wycieczce też się w nie zaopatrzyliśmy. W każdym razie, ważna rzecz, w Nadrenii i Saarlandzie rowery jeżdżą pociągami za darmo.

Już w Merzig natrafiamy na pierwszą przeszkodę w szybkim ukończeniu trasy. W miejskim parku rośnie dużo kasztanowców, a byliśmy tam we wrześniu, więc sami rozumiecie. Tyle pięknych kasztanów do znalezienia i zabrania… Po opanowaniu szaleństwa, wracamy na rowery i rozpoczynamy jazdę wzdłuż prawego brzegu rzeki. Pierwszą oficjalną atrakcją jest Saarschleife, duże zakole rzeki wciśnięte między wysokie skały. Z jednej strony Saary, na skalnym cyplu wznosi się zamek. Na drugim brzegu jest ścieżka w koronach drzew. Kawałek dalej na rzece jest śluza i udaje nam się trafić idealnie na śluzowanie statku wycieczkowego. To taki prosty mechanizm, ale jakże fascynujący do oglądania 🙂

Rowerem wzdłuż Saary
Podążając szlakiem rzeki, docieramy do kolejnych atrakcji. W Keuchingen przejeżdżamy się po kompleksie pałacowo-parkowym rodziny Boch – tych od porcelany Villeroy&Boch. Po drugiej stronie Saary widzimy dawne opactwo benedyktyńskie, a obecnie główną siedzibę tej firmy. Wygląda jeszcze bardziej reprezentacyjnie niż pałac, pod którym stoimy.
Nieco dalej, na końcu dość stromego podjazdu drogą gruntową, znajduje się kapliczka św. Liutwina/Lutwinusa. Położona nieco na uboczu, z zewnątrz wygląda dość niepozornie, zbudowana z popularnego w okolicy czerwonego piaskowca. W środku zachwyca jednak bogactwem. Co więcej, ze wzgórza, na którym się wznosi, jest doskonały widok na płynącą poniżej rzekę.
Clue programu to jednak Saarburg. To niewielkie miasteczko prezentuje się doskonale już ze ścieżki rowerowej. Położone na wzgórzach kościoły i zamek otaczają winnice. By zobaczyć miasto z bliska, przejeżdżamy na drugą stronę rzeki i stromą brukowaną jezdnią pniemy się pod górę aż do punktu widokowego. Przed nami jest dorodny wodospad, wypływający wprost spomiędzy kamienic. W dole widzimy zabytkowe młyny, ale i ślady powodzi, która nawiedziła Saarburg parę miesięcy wcześniej.

W centrum nie ma już żadnych śladów kataklizmu. Tłum turystów spaceruje wzdłuż strumienia otoczonego kwiatami i zadbanymi kamienicami. Końcówka września (2024) jest jednak poza sezonem, więc bez problemu dostajemy miejsce tuż nad samym wodospadem i testujemy miejscowe burgery.

Powrót
Wracając przez Saarburg przejeżdżamy pod zamkiem (który z uwagi na dość późną porę musimy ominąć) i winnicami. Miejscowy riesling jest niezwykle lekki (niektóre odmiany mają zaledwie 8% alkoholu) i owocowy. Niestety, nie mając sakw, nie mogliśmy zrobić zakupów. No cóż, na następną wycieczkę rowerem wzdłuż Saary przygotujemy się lepiej!

Żeby wrócić do Luksemburga bezpośrednim pociągiem, musimy dojechać aż do ujścia Saary do Mozeli w Konz. Najszybciej jechać wzdłuż kanału żeglugowego, ale można też bardziej naokoło wzdłuż oryginalnego przebiegu rzeki. My trochę się pogubiliśmy, przez co nie było szans by dojechać na stację na czas, a kolejny pociąg był dopiero za godzinę. Żeby nie umrzeć z nudów na stacji, zdecydowaliśmy się pojechać dalej, do Igel. Przez moment rozważaliśmy nawet dojechanie do Wasserbillig, już w Luksemburgu, ale byliśmy na tyle zmęczeni, że lepiej było usiąść na ławce nad rzeką i obserwować zachód słońca 😉
Podstawowe informacje:
Długość: 53 km
Trudność: łatwa, około 90% trasy prowadzi ścieżkami rowerowymi
Mapa:







Leave A Reply