Dla odmiany od artykułów urlopowych, wracamy z wpisami o okolicach Wrocławia. Tym razem chcielibyśmy zaproponować Wam wycieczkę wzdłuż Odry. Najpierw pojechaliśmy pociągiem do Brzegu Dolnego, a później wróciliśmy do Wrocławia na rowerach. Jechaliśmy bocznymi drogami i ścieżkami wzdłuż rzeki, pośród pól uprawnych i lasów a także zwiedziliśmy ruiny schronów bojowych z Drugiej Wojny Światowej. Jedyny problem mógł być z pociągiem, który według rozkładu oferował tylko ograniczony przewóz rowerów. Natomiast znaleźliśmy proste i skuteczne rozwiązanie tego problemu 😉

Dobrze wybrać pociąg to podstawa
Jeśli podróżujecie koleją, mogliście zauważyć, że oficjalnie nie każdy pociąg jest przystosowany do przewożenia rowerów. W dodatku, nawet jeśli jest, a w środku zabraknie miejsc, obsługa może odmówić przewiezienia „dwóch kółek”. Dlatego kluczowym elementem planowania jest wybranie takiego połączenia, w którym nie będzie zbyt wielu osób.

Największy tłok jest zawsze na początku i na końcu weekendu. Wybierając połączenia w sobotnie popołudnie, bądź niedzielny poranek automatycznie zmniejsza się szansę na zastanie tłumu. Druga sprawa to dokładne sprawdzenie trasy – nie tylko dokąd jedzie pociąg, ale również skąd. Wyruszając z Wrocławia, szukaliśmy pociągu, który ma w nim stację początkową. Dzięki temu, mieliśmy pewność, że nie będzie pełny już na starcie. Dodatkowo, można w takich sytuacjach liczyć na to, że będzie stał na peronie wcześniej i będzie można wsiąść przed innymi osobami przychodząc na stację odpowiednio wcześnie.
Takie podejście pozwoliło nam bezproblemowo przetransportować rowery składem, który oferował tylko ograniczony przewóz rowerów. Były w nim jedynie cztery wieszaki na rower, ale nie stresowaliśmy się tym, bo do pociągu wsiedliśmy jako pierwsi pasażerowie 🙂

Brzeg Dolny
Chociaż miasto nie jest znaną atrakcją na mapie województwa, postanowiliśmy mimo to pozwiedzać je. Dlatego, zamiast wyjeżdżać ze stacji najkrótszą drogą, pojechaliśmy w przeciwnym kierunku, by zobaczyć zespół pałacowo-parkowy. Park z początku bardziej przypomina las, lecz im bliżej byliśmy pałacu, tym ładniej się robiło. Jest tam kilka stawów i uroczy drewniany mostek. Pałac jest aktualnie siedzibą instytucji publicznych i w związku z tym prezentuje się dość przeciętnie. Warto jednak zajrzeć na bulwar znajdujący się za nim, by przekonać się jak pięknie ten obiekt jest położony. Znajduje się tuż obok zakola Odry, której drugi brzeg, pomimo bliskości miasta, wydaje się być dość dziki.
Przez dość długi czas w Brzegu Dolnym nie było mostu nad Odrą i jedyną opcją przeprawy był prom. Przed paroma laty wybudowano most, lecz przeciwny brzeg Odry ciągle pozostaje nieco mniej zagospodarowany a przez to bardziej nas zainteresował.

Umocnienia z Drugiej Wojny Światowej
Podczas planowania trasy, moją uwagę przykuło kilka schronów oznaczonych na mapie. Powstały one zapewne w 1945 roku, by utrudnić Armii Czerwonej sforsowanie Odry. Ich żywot był jednak krótki, bo po zdobyciu zostały wysadzone, by nie można było ich ponownie wykorzystać. W związku z tym, w żadnym z obiektów nie zachowały się ściany frontowe, które były skierowane ku rzece, a większość straciła również strop. Pozostają jednak ciekawą pamiątką historyczną, a jeden ze schronów, chyba najlepiej zachowany, był zamieszkany przez bezdomnego 😉
Po drugiej stronie Odry można dostrzec ruiny zamku w Urazie. Jako dziecko byłem w nim kilkukrotnie i bardzo dobrze go wspominam – jak każdą niezabezpieczoną i dziką ruinę 🙂 Obecnie zamek jest powoli odbudowywany i w związku z tym jest ogrodzony i zwiedzanie jest utrudnione. Chociaż, można się się ponoć dogadać z właścicielem, by tam wejść.

Wałami do Wrocławia
Pierwszy odcinek wycieczki przebiegał malowniczymi drogami i ścieżkami, które nie zawsze były wygodne do jazdy rowerem. Ale po zbliżeniu się do miasta, na stałe wjechaliśmy na wały powodziowe, po których są poprowadzone drogi szutrowe. Pozwalają one na rozwinięcie wyższych prędkości, ale mogą się szybko znudzić. Chociaż jechaliśmy dalej wzdłuż rzeki, krajobraz zrobił się bardziej monotonny. Pojawiło się więcej zabudowań, a gdy skończyły się udostępnione wały powodziowe, musieliśmy zjechać na ulice.

Sporym utrudnieniem na trasie są obwodnice Wrocławia. Pod autostradą nie ma ścieżki rowerowej i trzeba jechać brukowaną ulicą, a żeby dostać się na most milenijny trzeba albo nadłożyć drogi, albo wspiąć się po schodach. Jeśli mieszkacie na zachodzie Wrocławia, możecie wybrać inną trasę lecz jeśli chcecie przedostać się do innych stron miasta, najlepiej przeprawić się na drugą stronę Odry. Zaraz za Mostem Milenijnym zaczynają się ścieżki rowerowo-piesze na wałach powodziowych, którymi można przejechać aż do Mostów Jagiellońskich. Tam można wrócić na lewy brzeg Odry i dojechać wzdłuż rzeki aż do Zoo.
Podstawowe informacje:
Długość: 52 km do Ogrodu Zoologicznego
Trudność: łatwa
Mapa:
Leave A Reply