O salamandrach pisaliśmy już na Facebooku, kiedy nasza akcja #PrzyrodniczyPoniedziałek funkcjonowała tylko tam. Szkoda jednak, żeby te wpisy i zdjęcia przepadły w czeluściach fejsbukowych. Dlatego przenosimy ten wpis na blog 🙂
Salamandry to intrygujące i tajemnicze zwierzęta. Niegdyś wierzono, że rodzą się z ognia oraz że są na ogień odporne. Przeświadczenie to było na tyle mocne, że ponoć próbowano gasić pożary wrzucając w nie salamandry. Zadziwiające, że ludzie nie zorientowali się, że to nie działa. Obecnie te płazy, chociaż o wiele lepiej poznane, w dalszym ciągu fascynują.
Salamandra plamista
Salamandra plamista pomimo swojego wyrazistego ubarwienia, spotykana jest bardzo rzadko. Chociaż nie jest wyjątkowo rzadka, to jej tryb życia sprawia, że nie jest łatwo się na nią natknąć. Lubi gdy jest pochmurno, wilgotno i niespecjalnie ciepło, a to, nie ukrywajmy, nie są zbyt turystyczne warunki 😉 Żeby tego było mało, wychodzi na żer najczęściej w nocy.

Chociaż jej wizerunek widnieje na logo Gorczańskiego Parku Narodowego, tam jej nie widziałem. Pierwsze sztuki zobaczyłem w Beskidzie Niskim, po ponad 20 latach chodzenia po górach. Była wtedy paskudna pogoda, kilkudniowe opady deszczu po kilkanaście mm na godzinę. Salamandrom musiało się podobać 😉 Na kolejne natknęliśmy się już razem w Górach Sowich, tam również widzieliśmy salamandrowe maleństwo, wielkości palca (dorosłe są wielkości dłoni). Ostatnią sztukę Ania wypatrzyła w Górach Wałbrzyskich.
Salamandra czarna
Odmiennym gatunkiem są salamandry czarne – o jednolicie czarnym ubarwieniu. Są to zwierzęta typowo górskie, których nie spotkamy w Polsce. Ich populacja żyje w Alpach i tam właśnie spotkaliśmy dwa osobniki, podczas wspinaczki na szczyt Hexenturm. Po niemiecku ta nazwa oznacza wieżę czarownic. Czarownice i salamandry zdają się do siebie pasować.

Salamandry czarne mają mają podobne upodobania pogodowe – wtedy pogoda również nie zachwycała 😉 Już drugi dzień padało, a po deszczu góry tonęły w chmurach przez większość dnia. Pomimo niepewnej pogody zaryzykowaliśmy wejście na szczyt średnio-trudną via ferratą. Było warto 🙂
Zgadzacie się z nami, że salamandry to prawdziwe słodziaki? 😉 Oczywiście z wyglądu! Smakować ich nie polecamy, bo są trujące – stąd właśnie to kontrastowe ubarwienie. Żółto-czarne plamy „krzyczą”: jestem jadowita, nie jedz mnie. Mamy nadzieję, że te cudowne płazy przyprawią Was o uśmiech w ten poniedziałek.

4 komentarze
Spotkałem je w Polsce w Bieszczadach.
Zawsze miło je spotkać 🙂 W Bieszczadach jest dość deszczowo, więc na pewno im się tam podoba. Tam ich nigdy nie widziałem, ale w sąsiednimi Beskidzie Niskim już tak.
Widziałem w Pieninach, pod Krościenkiem. Podczas wędrówki na TK.
Gratulujemy obserwacji! 🙂 To taki oblegany szlak, a widać, że wciąż można natknąć się na te rzadkie zwierzęta