Co mówi kaczka? Cóż za głupie pytanie, przecież kaczki mówią „kwa kwa”. No chyba, że jesteście w Anglii, to wtedy mówią „quack quack”. Okazuje się jednak, że nie wszystkie kaczki chcą być tak monotonne. Przekonaliśmy się o tym we wrocławskim parku, gdzie pośród dziesiątek krzyżówek znalazło się kilka świstunów. Te kaczki mają zupełnie inne zdanie w kwestii porozumiewania się i zamiast kwakania wolą świszczeć jak świstaki 😉 Bohaterem naszego dzisiejszego artykułu jest świstun zwyczajny!

Świstun zwyczajny – wygląd
Nasza obserwacja świstunów zaczęła się od osobnika nietypowego, bo będącego hybrydą świstuna zwyczajnego i innej kaczki, prawdopodobnie świstuna amerykańskiego. W takim ubarwieniu przypominał kaczora krzyżówki, ale coś w jego wyglądzie nie dawało nam spokoju. Krótka obserwacja przez lornetkę i teleobiektyw potwierdziła, że to musi być inny gatunek.

Typowy świstun ma brązową głowę z jaśniejszą, złotawą pręgą biegnącą przez wierzch głowy. To po tym najłatwiej rozpoznać go w tłumie kaczek krzyżówek. Jego pierś ma jasno-brązowy kolor, zaś plecy, bok i skrzydła mają kolor szary. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Po dokładniejszej obserwacji, okazuje się, że szary kolor to tylko złudzenie optyczne! W rzeczywistości to mozaika czarnych i białych drobniutkich paseczków. Całość dopełnia czarny ogon i niebieskawy dziób. Tak wygląda samiec. Samiczka jest podobna do krzyżówki, lecz w przeciwieństwie do niej ma jednolicie brązową głowę i boki a także niebieskawy dziób.

Wracając do napotkanej przez nas hybrydy, to, co rzuca się w oczy, to zielone upierzenie boków głowy, podobnie jak u kaczora krzyżówki. Kolor zielony nie zawsze jest dobrze widoczny, bo to zależy od kąta padania światła. W rzeczywistości pióra nie są takie kolorowe, tylko ich struktura tworzy zjawisko iryzacji, podobnie jak bańki mydlane czy plamy po benzynie. One też wydają się być niesamowicie kolorowe, chociaż wcale takie nie są. To tylko kwestia tego, jak rozprasza się światło na piórach kaczki.

Liczebność świstunów
Jeśli nigdy wcześniej nie słyszeliście o istnieniu świstuna, to nic dziwnego. Według czerwonej listy ptaków Polski, to ptak krytycznie zagrożony, prawdopodobnie wymarły na terenie kraju. Zatem, czy to, że go spotkaliśmy we Wrocławiu, to sensacja przyrodnicza? Nie, oznacza to tylko, że ptak ten w Polsce nie gniazduje, natomiast może do nas migrować. Mimo to, widok świstuna to i tak wyjątkowa rzadkość! Populację migrującą i zimującą w Polsce ocenia się na zaledwie 60-2400 osobników! A my widzieliśmy około 10 sztuk 🙂

Jeszcze ciekawiej jest z wariantem hybrydowym. Jedyne informacje jakie udało mi się znaleźć, to że takie mieszańce występują tylko ze świstunem amerykańskim. Ten ptak, według mojego przewodnika ornitologicznego, w Polsce w ogóle nie występuje! W nowszych opracowaniach można znaleźć informację, że widywany był zaledwie kilkukrotnie. Hybryda tych dwóch gatunków jest zatem również czymś wyjątkowym w skali kraju!

Co zamiast kwakania?
Na wstępie już wspomniałem, że świstun nie kwacze jak na porządną kaczkę przystało. Żeby to udowodnić, nakręciłem krótki filmik ze świszczącym świstunem. Oprócz niego słychać też inne ptaki, ale na filmie widać również kiedy ptak otwiera dziób. Co ciekawe, dźwięk jest wydawany przez świstuna nie w momencie otwarcia dziobu, ale chwilę później! Zastanawiałem się, czy to może być po prostu opóźnienie dźwięku, jak przy piorunie, ale odległość jest zdecydowanie zbyt mała, by niska prędkość dźwięku mogła mieć taki wpływ.
Po prostu, świstun tak ma i co zrobisz? No nic nie zrobisz 😉
Leave A Reply