Äischdall, czyli Dolina Äisch lub Dolina Eisch nie brzmi wyjątkowo. Być może dlatego częściej zwana jest Doliną Siedmiu Zamków (Dall vun de siwe Schlässer). Swoją drogą, luksemburski to wyjątkowo piękny język. Jeszcze bardziej dźwięczny niż niemiecki. W każdym razie, słysząc o siedmiu zamkach, od razu zaświeciły się nam (zwłaszcza mi) oczy. Okazało się, że nawet jest specjalny szlak prowadzący od zamku do zamku, ale… to szlak dla zmotoryzowanych. Gdyby było lato a my byśmy mieli kabriolet albo motor, to można byłoby się wybrać na takie zwiedzanie. Ale jak doskonale wiemy, „zimą musi być zimno”, a budżet jest okrojony, więc pozostały nam szlaki piesze. Skoro siedmiu zamków za jednym zamachem nie zwiedzilibyśmy, to zdecydowaliśmy się na dwa z nich oraz na pobliskie rzymskie ruiny. Takich atrakcji w Polsce nie mamy, więc w końcu czas na coś wyjątkowego!

Koerich
Na pierwszy ogień poszedł zamek w miejscowości Koerich, który jest najbardziej na zachód wysuniętą warownią Äischdall. Wycieczkę zaczynamy na darmowym parkingu pod urzędem miejskim (tylko kilka miejsc, najbliżej merostwa, ma ograniczony czas postoju). Stamtąd do zamku jest rzut kamieniem. Przechodzimy przesz główną bramę i trafiamy na mocno unowocześniony dziedziniec. Obiekt częściowo został zaadoptowany do imprez masowych poprzez dobudowanie metalowych podestów i dużego namiotu. Zaburza to niestety wrażenia estetyczne, ale przynajmniej zamek przynosi jakiś większy pożytek okolicznym mieszkańcom.


Większa część obiektu jest zupełnie otwarta i dostępna do zwiedzania (za darmo), chociaż nie ma tego wiele. Bardzo ładnie zachował się dorodny kominek służący do ogrzewania wyższych kondygnacji, których stropy dawno przestały istnieć. Znajduje się więc dobrych kilka metrów nad ziemią, przez co prezentuje się dość niestandardowo. Uwagę zwracają również zamkowe strzelnice: są one poziome, a nie pionowe jak w Polsce. Ale w końcu jesteśmy blisko Francji, a Francja w średniowieczu stała kuszami, a nie łukami. Dla takiej broni, szeroka strzelnica o niewielkiej wysokości jest o wiele wygodniejsza niż wysoka lecz wąska.


Po wyjściu z Koerich mijamy pomnik upamiętniający zestrzelony brytyjski bombowiec Short Stirling a nieco później piękny budynek firmy wodociągowej. W środku znajduje się niewielka ekspozycja muzealna, ale niestety w tym dniu obiekt był zamknięty.



Septfontaines
Drugi zamek Äischdall to Septfontaines, czyli siedem fontann, albo siedem źródeł. W Luksemburgu są aż dwa zamki o tej nazwie. Jeden znajduje się właśnie w miejscowości o tej nazwie a drugi w stolicy. Ten zamek znajduje się w prywatnych rękach i nie jest dostępny do zwiedzania. Ale, gdy szukaliśmy mieszkania, przypadkiem znaleźliśmy ofertę jego kupna. Niestety, nie dość, że nie mieliśmy wolnych 4 milionów euro, to jeszcze zamek nie prezentuje się od środka najlepiej. Poprzedni właściciel nie przejmował się specjalnie ani historią, ani dobrym gustem i zrobił sobie naprawdę paskudny betonowy podjazd do bramy. No nic, musimy jeszcze poczekać na znalezienie zamku naszych marzeń w ramach dostępnego budżetu. Przypuszczalnie będzie to jakiś zamek błyskawiczny w pasmanterii…



Nie samymi zamkami człowiek żyje, więc w Septfontaines można znaleźć jeszcze dwie atrakcje. Jeden, to wczesnogotycki kościół z XII/XIII wieku. W środku uwagę zwraca piękna rzeźba przedstawiająca Jezusa w grobie otoczonego przez ludzi w renesansowych szatach.


Po zwiedzeniu zamku, ruszamy dalej na szlak i przechodzimy przez uroczy kamienny mostek łukowy, wyglądający jakby był żywcem przeniesiony z serialu „Listonosz Pat” z okresu naszej młodości. Ten most jest jednak na tyle wąski, że samochód listonosza by przez niego nie przejechał 😉


Rzymska willa
Pisaliśmy już o zabytkach średniowiecznych, więc teraz czas na antyk. Przeprowadzając się na tereny prowincji Gallia Belgica, mamy okazję żyć wśród wielu pozostałości rzymskiej kultury. Zabytki najlepiej zachowały się w stolicy, Augusta Treverorum (obecnie Trier w Niemczech), ale mapa Luksemburga usiana jest oznaczeniami wykopalisk i śladów dawnych kultur.

Jeszcze zanim dochodzimy do ruin rzymskiej willi, odbijamy ze szlaku by zobaczyć kurhany celtyckiej szlachty. Okazują się być one naprawdę niewielkimi pagórkami, ledwie widocznymi w terenie. No cóż, jeśli chodzi o kurhany, to ciekawsze okazy można znaleźć w Polsce. Pod tym względem Äischdall zostawia niedosyt.

Udajemy się więc w stronę rzymskich ruin licząc na nieco więcej i… nie zawodzimy się! Willa w rzymskich czasach to była nie tylko rezydencja, ale również szereg innych budowli, zarówno gospodarczych, jak i mieszkalnych. Dzięki prowadzonym wykopaliskom udało się odkryć przeznaczenie niektórych obiektów, ale ich dokładny wygląd pozostaje tajemnicą. Do dziś zachowały się głównie fundamenty, przedmioty codziennego użytku, a nawet prawie 3000 monet! Dla pobudzenia wyobraźni, rzymskie pozostałości zostały nieco nadbudowane, przez co dobrze widać układ pomieszczeń i skalę całego obiektu. Chociaż na zdjęciach to tylko kupa kamieni przypominająca zamek w Kaliszu, to wędrując po terenie willi byliśmy naprawdę zainspirowani. Wiedzy na temat obiektu dostarcza kilkanaście tablic edukacyjnych (również po angielsku), a ciągle trwające wykopaliska mogą prowadzić do nowych odkryć.


Podstawowe informacje:
Długość: 15,6 km
Przewyższenie: 440 m
Czas przejścia: 4 h; nasz czas przejścia z postojami i zwiedzaniem: 4 h 50 min.
Trudność: łatwa
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply