Przyzwyczajeni do wyższych partii Sudetów, wiązaliśmy duże nadzieje z Wogezami. Ten długi i dość wysoki (do 1424 m n.p.m.) masyw to najbliższe „prawdziwe” góry z perspektywy Luksemburga. W szczególności liczyliśmy na sporty zimowe – są tu trasy zjazdowe i biegowe. Niestety, od trzech lat nie było w nich jeszcze zimowych warunków, więc wybraliśmy się tam zaledwie raz. Była to jednak bardzo ciekawa wycieczka! Na szczycie Mont Donon znajdują się „romantyczne ruiny”, mianowicie świątynia imitująca rzymską, ale zbudowana w XIX wieku. Z tejże góry udało nam się wypatrzeć oddalone o ponad 200 kilometrów Alpy Szwajcarskie, zaś zachodnie stoki usiane są schronami z I Wojny Światowej! Atrakcje dla każdego!

Donon
Wycieczkę zaczynamy na darmowym parkingu na Col du Donon. Trzeba jednak uważać żeby stanąć na miejscach dla turystów, bo na tej przełęczy są też knajpki i one mają swoje własne parkingi. Od razu atakujemy Donon, liczący 1008 m n.p.m. Szczyt wydaje się być odpowiednikiem Ślęży dla Strasburga. To dość popularne miejsce, góra jest łatwa i położona blisko parkingu, a to odczucie pogłębia obecność kamiennych pozostałości dawnych kultur. Tylko tutaj, zamiast niedźwiedzia, są ruiny celtyckie i rzymskie.
Na szczyt docieramy bezproblemowo i od razu zachwyceni jesteśmy widokami! Panorama jest naprawdę rozległa. Na samym horyzoncie dostrzegamy jakby śnieg i przez głowę przebiega mi optymistyczna myśl, że może widać Alpy. Szybko wyciągam telefon i z pomocą apki szybko potwierdzam, że zarówno kierunek, jak i kształt szczytów się zgadza! Właśnie oglądamy Szwajcarię z odległości ponad 200 kilometrów!

Kolejne szczyty
Żeby nie skończyć wycieczki zbyt szybko, zdecydowaliśmy się wejść jeszcze na dwie kolejne góry: Petit Donon i Kohlberg. Na obydwu znajdują się punkty widokowe, więc, przynajmniej w założeniu, warto tam wejść. Kohlberg przypomina nieco szczyty czeskich Gór Izerskich: grupa większych kamieni na wierzchołku otoczonym lasem. Panorama nie jest może zachwycająca, ale można usiąść na głazie i coś zjeść: na przykład bigos z termosu, tak, jak my 😉

Po zejściu z jednej góry, czas na kolejną, bardziej interesującą. Petit Donon w czasie I Wojny Światowej był areną bitwy między wojskami francuskimi i niemieckimi. Historię tę upamiętniają do dziś tablice pamiątkowe i nagrobki porozrzucane wokół wierzchołka. A skoro już mowa o wojnie, to czas na bunkry!

Sentier de bunkers
Jeżeli szlak jest nazywany ścieżką bunkrów, to musi być ich tam dużo – i dokładnie tak jest! Pierwsze obiekty napotykamy już na zejściu z Petit Donon w kierunku przełęczy. Swoją drogą, na Col de la Côte de l’Engin znajduje się kolejny darmowy parking, więc wycieczkę można zacząć też tutaj. Pierwsze napotkane schrony to małe obiekty, zdolne pomieścić zaledwie kilku ludzi. Większość z nich jest podobnego typu: długi prostokąt z wyjściami z obu frontów (chociaż niektóre są zasypane). Brak strzelnic świadczy, że miały służyć wyłącznie do ochrony na wypadek ostrzału artyleryjskiego.
Pod wyżej wspomnianą przełęczą znajduje się o wiele większy schron, a w zasadzie tunel, pozwalający na przejście pod szosą. Po drugiej stronie drogi jest jeszcze więcej schronów (nie są oznaczone na Mapy.cz) i zachowane są fragmenty okopów. Po zajrzeniu do kilku obiektów, pozostałe po prostu mijamy, bo niczym się nie różnią, a są rozrzucone chyba jeszcze gęściej niż czeskie Řopíky na granicy z Polską. Dopiero po jakimś czasie dochodzimy do o wiele ciekawszego i większego schronu. W środku jest mnóstwo przestrzeni!
Ścieżka bunkrowa kończy się tuż przy samym parkingu, na którym zostawiliśmy samochód.

Podstawowe informacje:
Długość: 16,6 km
Przewyższenie: 660 m
Czas przejścia: 4 h 40 m; nasz czas: 5 h 40 m z postojami
Trudność: łatwa
Mapa:






Leave A Reply