Eifelsteig to średniodystansowy szlak pieszy łączący Aachen (Akwizgran) z Trier (Trewir) w zachodnich Niemczech, w górach Eifel. Liczy łącznie 313 km i twórcy podzielili go na 15 dziennych etapów, co czyni go idealnym na dwutygodniowy urlop. My mieliśmy do dyspozycji zaledwie tydzień, więc zdecydowaliśmy się na południową połowę szlaku, zaczynając od miejscowości Hillesheim. Wskutek fali upałów i problemów ze znalezieniem noclegu, wędrówkę zakończyliśmy wcześniej, pozostawiając dwa ostatnie etapy na oddzielne wycieczki.

Artykuł jest podzielony na bloki tematyczne, zaś zdjęcia ułożone są chronologicznie. Zapraszamy do lektury! 🙂


Śladami historii
Miasta, które Eifelsteig łączy, są niezwykle stare. Aachen było jedną z siedzib Karola Wielkiego i do dziś znajduje się tam katedra zbudowana na jego rozkaz w IX wieku. Augusta Trevorum (obecnie Trier) była z kolei jednym z największych miast starożytnego Rzymu. Do dziś zachowały się tam budowle pochodzące z antyku! Warto więc przy okazji zajrzeć do obu miast.



Wędrując szlakiem, mija się liczne zamki, kościoły, opactwo założone w XII wieku, czy stare, opuszczone kopalnie. W północnej części szlaku trafia się również do miasteczka Monschau, w którym doskonale zachowały się budynki z muru pruskiego.


Nie ma to jak popływać w wulkanie
Południowa część szlaku biegnie przez wulkaniczną część pasma górskiego, znaną jako Vulkaneifel. W trakcie wędrówki zdobywa się więc kilka stożków wulkanicznych oferujących ładne widoki jak i możliwość zajrzenia do wspomnianych już kopalni. Miejscowe skały wulkaniczne idealnie nadawały się do wyrobu kamieni młyńskich, gdyż ich gruboziarnista struktura doskonale radziła sobie z twardym ziarnem. Część z tuneli przystosowana jest do samodzielnego zwiedzania (z własną latarką) a część… no cóż, nie ma zakazu wchodzenia do nich 😉


Prawdziwą atrakcją nie są jednak stożki, ale kaldery, czyli ogromne zagłębienia powstałe po zawaleniu się stożka. Z biegiem czasu zostały zalane wodą i stworzyły bezodpływowe jeziora. Eifelsteig prowadzi wzdłuż brzegów trzech takich jezior, z czego jedno objęte jest rezerwatem, zaś dwa pozostałe mają wyznaczone kąpieliska. Wejście na plażę jest płatne kilka euro, ale to nic za możliwość popływania w wulkanie! 🙂 Dla mnie to chyba największa atrakcja tego szlaku! Pamiętać należy o tym, że woda jest głęboka a dno opada bardzo szybko!


Dojazd do Eifelsteig
Przy szlakach niebędących pętlami trzeba polegać na komunikacji publicznej a dostęp do niej na szlaku wygląda różnie. Aachen i Trier są dobrze skomunikowane i łatwo do nich trafić. Mniej więcej w środku trasy znajduje się Gerolstein, do którego można również dojechać pociągiem. Linia kolejowa prowadziła również dalej na północ, ale obecnie jest w remoncie i do Hillesheim musieliśmy dojechać autobusem zastępczym, który jeździ średnio (pierwszy autobus w ogóle nie jechał i musieliśmy czekać godzinę na kolejny).


W części południowej, na trzy ostatnie etapy również można dotrzeć pociągiem, chociaż wymaga to nadłożenia drogi. Pozwala to jednak na wcześniejsze zejście ze szlaku albo na dojazd na nocleg w Trewirze.


Noclegi i prowiant
Po drodze znajduje się całkiem sporo obiektów noclegowych, ale nie zawsze są idealnie rozmieszczone. W Vulkaneifel nie mieliśmy problemu z dostaniem pokoju, chociaż rezerwacje robiliśmy przez Internet albo dzień wcześniej, albo tego samego dnia. Natomiast na południu, w pobliżu Trewiru, obiektów noclegowych jest już niewiele. Piątego dnia marszu nie udało nam się już zabukować noclegu (właściciel nie odpisał na maila), więc uznaliśmy, że równie dobrze możemy się przespać u siebie w Luksemburgu (cena biletów kolejowych była nawet niższa niż przeciętny koszt noclegu).


Spędziliśmy trzy noce w schroniskach młodzieżowych (Gerolstein, Daun i Manderscheid) płacąc około 70 euro za dwójkę ze śniadaniem. W pakiecie dwukrotnie dostaliśmy dzieci z zielonych szkół wrzeszczące i biegające po korytarzach 😉 Na ostatnim noclegu dowiedzieliśmy się, że w zasadzie to powinniśmy być członkami stowarzyszenia schronisk młodzieżowych, żeby z nich korzystać, ale brak członkostwa nie był jednak problemem. Czwarty nocleg mieliśmy w XVIII-wiecznym hotelu pod Opactwem Himmerod (90 euro bez śniadania). Plusem było to, że nawet w schroniskach młodzieżowych w pakiecie jest pościel. Niestety, niepotrzebnie wzięliśmy śpiwory.


Niewątpliwą zaletą szlaku Eifelsteig jest to, że chociaż prowadzi po lasach i polach, to średnio co kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów zahacza o miejscowość ze sklepem. Nie mieliśmy żadnych problemów z uzupełnianiem zapasów po drodze. Okazuje się też, że marketowe lody z półkilowego kubełka jedzone wprost na parkingu smakują wybornie 😀 Problemem była dostępność wody pitnej. Na ponad 100 kilometrowym odcinku trafiliśmy zaledwie na jedno źródełko. Oszczędzanie wody w czasie marszu było nie lada wyzwaniem przy upalnej pogodzie.



Można też pójść na łatwiznę i wykupić od twórców szlaku ofertę noclegów z prowiantem oraz z codziennym przewozem bagażu. Cena to „zaledwie” 1400 euro za osobę za cały szlak (łącznie 17 dni) 😉


Wędrówka szlakiem Eifelsteig
Południowa część Eifelsteig, którą pokonaliśmy, nie należy do najtrudniejszych. Wprawdzie dzienne odcinki zbliżają się do 30 kilometrów, to przewyższenia są niewielkie. Góry mają zaledwie kilkaset metrów wysokości, więc szlakowi wiele brakuje do Głównego Szlaku Sudeckiego czy Beskidzkiego. Wędrówka raczej przypomina trening interwałowy. Zamiast jednego dużego podejścia, trzeba „zaliczyć” kilka stumetrowych przewyższeń w ciągu dnia.


Szlak prowadzi w znacznej mierze po szerokich i utwardzonych drogach leśnych i polnych, z czego część jest niestety asfaltowa. Nie jest to najlepsze rozwiązanie dla stóp wędrowców, ale w takich warunkach szybko „połykaliśmy kilometry” w porannym chłodzie (czytaj: 25 stopni, które było niezwykle komfortowe przy około 30 w okolicach południa).


Szczęśliwie, niektóre fragmenty prowadziły również wąskimi ścieżkami na szerokość jednej osoby i wtedy w pełni czuliśmy, że przebywamy w naturze. Kilka-kilkanaście kilometrów szlaku trawersuje głębokie i strome doliny, więc dla bezpieczeństwa miejscami zamocowano stalowe liny. Przypuszczamy, że użyteczne są wyłącznie w razie oblodzenia, bo w warunkach letnich szlak jest wystarczająco bezpieczny bez nich.



Podsumowanie
Pokonanie południowej części Eifelsteig (około 150 km) rozłożyliśmy na 7 dziennych etapów. Pierwszych 5 pokonaliśmy wędrując dzień po dniu, po czym po nieudanej próbie zabukowania noclegu zeszliśmy na pociąg. Etap 6. pokonaliśmy jako oddzielną wycieczkę, dojeżdżając i wracając pociągiem z Luksemburga – jednakże tym sposobem nadłożyliśmy sporo drogi i pokonaliśmy ponad 35 kilometrów jednego dnia. Z ostatnim etapem czekamy na lepszą pogodę, bo na weekend znów zapowiadają 30-stopniowe upały i burze. Niestety, z uwagi na niską wysokość nad poziomem morza, temperatura daje się tutaj we znaki o wiele bardziej niż w polskich górach, a czerwiec w tym roku był wyjątkowo ciepły i suchy.


Nie ustrzegliśmy się też pewnych błędów. Z pewnością branie śpiworów było pomyłką: w schronisku nie były potrzebne, a większość napotkanych wiatek turystycznych miało tabliczkę z zakazem nocowania. Miałem też problem z obuwiem: podejściówki, które są dla mnie dobre na wycieczki jednodniowe, okazały się niesłychanie niewygodne noszone dzień po dniu. Tylu pęcherzy chyba nigdy się nie dorobiłem 😉


Zdecydowanym plusem szlaku Eifelsteig jest fantastyczne oznaczenie w terenie. Znaczki umieszczane są wystarczająco często na drzewach czy budynkach, więc z nawigacji w telefonie korzystaliśmy wyjątkowo, a mapa papierowa przydawała się wyłącznie do planowania noclegów.



Pomimo konieczności skrócenia wędrówki, wróciliśmy bardzo zadowoleni. Wycieczki wielodniowe dają nam o wiele większą satysfakcję i przyjemność niż jednodniowe wypady, a Eifelsteig jest pod tym kątem naprawdę dobrze zaplanowany. Trudno powiedzieć, czy wybierzemy się kiedyś na część północną, żeby pokonać całość szlaku, dlatego, że podobnych szlaków w sąsiednich niemieckich landach jest naprawdę dużo. Szczególnie kuszące są te, które prowadzą wzdłuż winnic – zapewne idealne na wrzesień czy październik! 🙂


Podstawowe informacje:
Długość: 313 km, południowy fragment, na który się zdecydowaliśmy, ma 150-180 km w zależności od źródeł. Wskutek zamkniętych mostów, czasem trzeba poruszać się „objazdami”
Przewyższenie: 10000 m (całość); 3200 m (południowy fragment)
Czas przejścia: około dwa tygodnie
Trudność: średnia – brak trudności technicznych, łatwa nawigacja, problemem może być długość niektórych odcinków
Dojazd: pociągiem/autobusem
Dodatkowe informacje: oficjalna strona; strona z niemieckimi szlakami długodystansowymi
Mapa:
Więcej zdjęć z Eifelsteig







Leave A Reply