W grudniu opisywaliśmy wejście na szczyt Hexenturm położony w paśmie Haller Mauern w Austriackich Alpach. Na ten wierzchołek poprowadzona została interesująca i całkiem łatwa via ferrata. Jej przejście zajęło nam tyle czasu, że nie zdołalibyśmy wrócić do samochodu przed zmrokiem. Wobec tego, musieliśmy spędzić jeden dodatkowy nocleg w schronisku Admonter Haus. Wielkim plusem całej tej sytuacji było to, że mogliśmy pozwolić sobie na zejście kolejną żelazną percią, zamiast zwykłym, nudnym szlakiem. W ten sposób trafiliśmy na Jungfernsteig, krótką, łatwą (B), lecz widokową via ferratę.

Jungfernsteig
Zaraz po wyjściu ze schroniska, kierujemy się w stronę Jungfernsteig. Szlak prowadzi trawersem góry Admonter Warte a ścieżka jest dość wąska i miejscami ubezpieczona. W tym miejscu, stalowe liny przydają się tylko przy gorszej pogodzie, kiedy robi się ślisko. Właściwa via ferrata zaczyna się dopiero kilkaset metrów dalej.


Ze szlaku dostrzegamy ruch na stromym skalistym zboczu na wprost nas. W niemal pionowym terenie biega stadko kozic górskich! Gdy przypatrujemy się im, dostrzegamy pośród nich również małe, tegoroczne kózki! Pomimo młodego wieku, radzą sobie ze wspinaniem zdecydowanie lepiej niż my 😉

Via ferrata Jungernsteig początkowo biegnie po północnej stronie grzbietu i prowadzi ku wąskiej przełęczy, a właściwie nawet szczelinie Jungfernscharte. Przez tę „dziurę” w górze przedostajemy się na południową stronę i stąd zaczynają się doskonałe widoki na Park Narodowy Gesäuse. Wkrótce dobiega końca ferrata Jungfernsteig i wychodzimy na szeroki grzbiet porośnięty trawą, kosodrzewiną i różanecznikami.


Gesäuse
Potężne wapienne ściany masywu Gesäuse podobają się na tam tak bardzo, że co chwila zatrzymujemy się na zdjęcia. Wędrując po Haller Mauern, nie wiedzieliśmy jeszcze, że w 2022 roku wrócimy do Admont, by tym razem zdobywać szczyty Gesäuse. Te góry mają naprawdę niesamowitą magię. Mają też tendencję do przywoływania deszczu, niestety 😉 Według miejscowych, to najbardziej deszczowe pasma w Austriackich Alpach.



Oprócz pobliskiego Gesäuse, na horyzoncie wypatrujemy lodowce masywu Dachstein, który obfituje w wymagające via ferraty. Jeszcze dalej, ledwie stamtąd widoczny (wtedy jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, bo na aplikację do rozpoznawania szczytów trafiliśmy o wiele później) jest najwyższy szczyt Austrii: Großglockner.


Przed nami jeszcze ostatni szczyt pasma Haller Mauern, przez który prowadzi nasz szlak: Grabnerstein, i po chwili rozpoczynamy długie zejście na parking (około 1000 metrów w pionie!)


Jeszcze tylko serek i do domu
W poprzednim artykule o Hexenturm >klik<, opisywaliśmy przypadkowo znalezioną wysokogórską hodowlę kóz. Kupiony tam camembert posmakował nam tak bardzo, że schodząc do doliny jeszcze raz tam zachodzimy. Tym razem nie poprzestajemy na camembercie, ale dokupujemy jeszcze paczki sera twardego, dojrzewającego, oraz małe kulki twarogu w zalewie ziołowej. Jak się okazało później, wszystkie sery były doskonałe i wspominamy je nawet w czasie pisania tego artykułu, niemal cztery lata później.

W schronisku rano powiedzieli nam, że spodziewają się dużego ruchu, ponieważ akurat zaczyna się długi weekend. Wyobrażamy więc sobie, że może będzie jak na drodze do Morskiego Oka. Nic bardziej mylnego! W ciągu kilku godzin wspinaczki i wędrówki napotykamy zaledwie kilkanaście-kilkadziesiąt osób! No nic, widać każdy ma inną definicję dużego ruchu 😉


Podstawowe informacje:
Długość: 7,8 km
Przewyższenie: 190 m
Czas przejścia: 2,5 h (według portalu Bergsteigen); nasz czas, ok. 5 h (z postojami i zakupem sera)
Trudność: trudna, via ferrata B
Dojazd: samochodem, chociaż obok parkingu jest też przystanek autobusowy
Mapa:
Leave A Reply