Półwysep São Lourenço to jedno z najbardziej popularnych i instagramowalnych miejsc na Maderze. Kręte i klifowe wybrzeże zapewnia niesamowite widoki i ściąga setki, jeśli nie tysiące, turystów. Na żadnym innym szlaku na tej wyspie, w ciągu tygodniowego pobytu, nie widzieliśmy takich tłumów jak tam. Oczywiście, nie ma co porównywać Madery ze Śnieżką, wszak tak źle jak w Karkonoszach, to tam nie jest, a widoki są zdecydowanie lepsze. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy wycieczki nie wydłużyli o nieco mniej udeptane miejsca 🙂

Caniçal
Zanim wybraliśmy się na wycieczkę, przed śniadaniem zdążyliśmy jeszcze udać się na plażę na wschód słońca – zaleta mieszkania nad samym oceanem 🙂

Wycieczkę rozpoczęliśmy od dojechania taksówką do Caniçal, licząc, że przechodząc dłuższą część wybrzeża, zobaczymy coś ciekawego. Niestety tereny na wschód od miasta poprzecinane są licznymi płotami, które uniemożliwiają swobodną wędrówkę. Trasy wzdłuż głównej drogi prowadzącej na São Lourenço, którą z braku innego wyboru musieliśmy iść, nie możemy polecić. Zdecydowanie lepiej byłoby zacząć wycieczkę w okolicach ronda, punkt 9 na mapce. Dzięki temu, można wybrać się najpierw na punkt widokowy Ponta do Rosto, skąd można podziwiać magię półwyspu São Lourenço i fale rozstrzaskujące się o klify 🙂

Punkt widokowy jest nieco oddalony od właściwego szlaku i według mapy należałoby wracać naokoło, natomiast jest też wydeptana ścieżka (na tyle wyraźna, że można dostrzec ją na zdjęciach satelitarnych), prowadząca wzdłuż płotu odgradzającego nadajnik radiowy i dalej wzdłuż szczytu klifów, łącząc punkty 8, 10 i 2 na mapie. Nie ma tam jednak żadnego oficjalnego szlaku, więc legalność takiego rozwiązania stoi pod znakiem zapytania.

São Lourenço
Niezależnie od wybranego początku trasy, wejście na półwysep jest jedno, obok dużego (ale szybko zapełniającego się) parkingu. Stamtąd pozostaje prosta wędrówka jedynym szlakiem wzdłuż klifów. Nie ma żadnych technicznych trudności, chociaż trasa prowadzi raz pod górę, raz w dół. Po drodze pełno jest malowniczych miejsc i punktów widokowych. Dlatego w czas przejścia zdecydowanie trzeba wliczyć przerwy na zdjęcia 🙂

Na półwyspie można znaleźć trochę endemicznych gatunków, a także powszechnie występujące kanarki, które przesiadują przy samym szlaku. Niestety, nie udało nam się wypatrzeć fok (nadrobiliśmy to w czerwcu 2025 we Francji).
Na końcu półwyspu São Lourenço znajduje się chatka z napojami i przekąskami, a powyżej niej kapliczka z ostatnim dostępnym punktem widokowym. Można z niego spojrzeć na dwie wyspy, będące niejako przedłużeniem półwyspu. Na jednej z nich znajduje się latarnia morska, a dalej jest już tylko bezkresny ocean 🙂

Powrót
Po zobaczeniu wszystkiego, co się da, wracamy podążając niemal cały czas tą samą trasą aż do parkingu. Znajduje się tam również przystanek autobusowy i do hotelu wracamy właśnie tym środkiem transportu. Bilety są dostępne u kierowcy w przystępnych cenach, a przejażdżka miejscowym autobusem po krętych i stromych maderskich drogach to atrakcja sama w sobie 🙂

Podstawowe informacje:
Wstęp jest płatny, według strony Parku Narodowego 3 euro od osoby, stan na sierpień 2025
Długość: 10,6 km
Przewyższenie: 680 m
Czas przejścia: 3 h 30 m; nasz czas: 4 h 30 m z postojami
Trudność: łatwa
Mapa:



Leave A Reply