Mieszkając we Wrocławiu, nie jest łatwo wybrać się do lasu na rower. Ziemie wokół miasta były zbyt dobre jakościowo, więc lasy zostały zastąpione przez pola uprawne. Niestety, wyjątkowo dobra jakość ziem nie była dość dobrym argumentem, żeby nie zabudować jej magazynami – ale to już inna historia. Dlatego zaczęliśmy szukać miejsca w pobliżu Wrocławia, dokąd moglibyśmy podjechać samochodem z rowerami w bagażniku i pojeździć nimi po lesie. W oko wpadły nam lasy na wschód od Jelcza i Stawy Jelczańskie kryjące się w nich.

Jak dojechać nad Stawy Jelczańskie?
Nic bardziej prostego 🙂 Tuż przy Pierwszym Stawie Jelczańskim znajduje się duży szutrowy parking i tam zostawiamy samochód. Nad pozostałe stawy trzeba się albo przejść, albo przejechać rowerem, ale to sama przyjemność.
Ponadto, zaparkowanie przy Pierwszym Stawie Jelczańskim ma swoje dodatkowe plusy – jest tam publiczne kąpielisko, więc po zakończeniu wycieczki można jeszcze poleżeć na plaży albo się wykąpać.
Drugi i Trzeci Staw Jelczański
Zaraz za Pierwszym Stawem zaczyna się las. Może nie jest to najpiękniejszy las, jaki widzieliśmy, bo to gospodarczy bór sosnowy. Niemniej jednak, po tych wszystkich COVIDowych ograniczeniach przyjemnie było znaleźć się wśród zieleni. Jeszcze lepiej musi być tam latam, gdy dojrzewać zaczynają jagody, które tam obficie występują.
Drugi i Trzeci Staw są bardziej dzikie i zarośnięte. Żyje w nich mnóstwo żab, jak możecie usłyszeć na poniższym filmiku, ptactwo (słychać trzcinnika) a nawet bobry! Chociaż jest tam niezwykle uroczo i można by siedzieć tam godzinami, wsiadamy na rowery i kierujemy się dalej w las.
W lesie
Lasy wokół Jelcza są poprzecinane gęstą siatką dróg leśnych i większość z nich jest idealnie prosta i płaska. To zdecydowanie inny krajobraz, niż ten do którego przywykliśmy w górach. Warto mieć ze sobą urządzenie GPS (choćby telefon) z wgranymi mapami, bo większość dróg leśnych wygląda identycznie i łatwo się pomylić.
Niestety drogi leśne na tym obszarze są dosyć piaszczyste, więc szersze opony w rowerze się przydają. Oboje mamy rowery crossowe, ale Ani opony mają większą grubość i tylko ja odnoszę wrażenie „pływania” tylnego koła.
Dawny poligon
W czasie II Wojny Światowej w tym miejscu funkcjonował poligon wojskowy i dziś jeszcze możemy napotkać jego pozostałości: okopy, schrony i strzelnicę. My za wczasu nie sprawdziliśmy zdjęć obiektów i podjechaliśmy do „pierwszego lepszego”, który okazał się być betonową niecką. Sądząc po zdjęciach dostępnych na Mapy.cz, inne są dużo ciekawsze 🙁
Bełtnik
Czwarty staw, który odwiedzamy tego dnia jest wyjątkowy. Nie tylko nie nazywa się „Stawem Jelczańskim”, ale jest również dużo większy.

Bełtnik, którego nazwa wprawdzie do tego nie zachęca, jest zdecydowanie warty zobaczenia. To bardzo duży staw hodowlany, z kilkoma wysepkami, gdzie oprócz wody i lasu możemy podziwiać ptaki drapieżne.
Niestety nie mieliśmy ze sobą lornetki, więc nie mamy pewności, ale chyba udało nam się zaobserwować bielika pożerającego rybę na jednej z wysepek.

Nad stawem jemy kanapki i powoli wracamy w kierunku Pierwszego Stawu Jelczańskiego. Niestety, droga, którą wybraliśmy, była dość podmokła a po przejechaniu przez nią ciężkiej maszyny zrobiło się niefajne błoto.
Podstawowe informacje:
Długość: 25,5km
Trudność: bardzo łatwa
Mapa:
Leave A Reply