Chociaż wiosna w tym roku jest jakby nieco zimowa, już wkrótce nadejdzie czas na oglądanie tatrzańskich krokusów. Co roku Internet obiegają zdjęcia z Polany Chochołowskiej, gdzie jest ich najwięcej, i która przeżywa oblężenie turystów. Z tego powodu, nie polecamy odwiedzania tego miejsca. Zamiast tego, chcielibyśmy zabrać Was w dwa inne miejsca w polskich Tatrach. Jest tam o wiele mniej ludzi, a przez to łatwiej się skupić na podziwianiu piękna natury. Dziś zaprowadzimy Was na Polanę Kopieniec, o której wspomnieliśmy w tym wpisie. Tam też ważną rolę pełnią tatrzańskie krokusy 🙂
Druga część artykułu: Tatrzańskie krokusy – gdzie się wybrać? Część 2
Najprostszy wariant
Jeśli czytacie nas od dłuższego czasu, wiecie, że wolimy raczej dłuższe wycieczki. Dla krokusów, a właściwie szafranów spiskich, bo tak brzmi ich oficjalna nazwa, zrobiliśmy jednak wyjątek 😉 Są tak piękne, że wybranie się tylko na tę polanę, by podziwiać te kwiaty, jest już wystarczająco cudowną wycieczką i nie potrzebuje dodatkowych fajerwerków.

Na Polanę Kopieniec najłatwiej jest się dostać spod Jaszczurówki, bądź Toporowej Cyrhli. W obu miejscach zatrzymują się busiki jadące na Palenicę Białczańską (Morskie Oko). Natomiast w Jaszczurówce jest też parking samochodowy. Ponadto, wędrując od Jaszczurówki, można zobaczyć piękną kaplicę zaprojektowaną przez Witkacego a także zajrzeć nad stawy Ośrodka Ochrony Czynnej Gadów i Płazów, dlatego proponujemy tę opcję.
Po wyjściu z busiku, samochodu, wchodzimy do ujścia Doliny Olczyskiej, przy którym znajdują się wspomniane stawy. W czasie kwitnięcia krokusów, do godów przygotowują się żaby, więc możemy posłuchać ich rechotu i spróbować wypatrzeć małe główki wystające ponad wodę. W okolicy kwitną też pierwsze kwiaty – podbiał i lepiężniki białe, o których niedawno pisaliśmy, więc można też spotkać motyle.

Następnie szlak wiedzie piękną, spokojną i rzadko odwiedzaną Doliną Olczyską. Szlak jest szeroki, a podejście jest bardzo łagodne. Droga do Polany Kopieniec zajmuje zaledwie jedną-dwie godziny, zależnie od tempa, czyli jest krótsza, niż na Polanę Chochołowską! W połowie drogi jest kilka drewnianych stołów, przy których w spokoju można zjeść drugie śniadanie. Polecamy jednak kontynuowanie wędrówki aż na Polanę – tam też są stoły a widoki będą ładniejsze.
Na Polanie
Po dojściu na Polanę widać pierwsze tatrzańskie krokusy. Chociaż nie tworzą aż tak gęstej połaci jak na Polanie Chochołowskiej i tak jest ich bardzo dużo. WIelkim plusem Polany Kopieniec jest jej malowniczość. Znajduje się tam kilka drewnianych szałasów pasterskich w tradycyjnym góralskim stylu. Do tego, z górnej części Polany widoczne są dobrze Tatry Wysokie, między innymi Świnica i Kościelec. Skaliste, ośnieżone szczyty pięknie kontrastują z idylliczną łąką, fioletową od kwiatów.

Będąc na Polanie, można zdecydować się na wejście na szczyt Kopieńca Wielkiego, górujący nad Polaną. Szlak na szczyt nie jest trudny, a z góry są jeszcze lepsze widoki na Tatry Wysokie. Jeśli zdecydowaliście się na najprostszy wariant, droga powrotna jest taka sama – wiedzie przez Dolinę Olczyską. Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer, warto wybrać się dalej, na przykład na Halę Gąsienicową.
Powrót przez Halę Gąsienicową
Decydując się na ten wariant, do Jaszczurówki należy przyjechać nie samochodem, tylko transportem zbiorowym. Wynika to z tego, że droga powrotna prowadzi do Kuźnic, zatem nie wraca się już do punktu startu. Takie rozwiązanie ma dwie główne zalety: piękne widoki z Hali Gąsienicowej oraz możliwość posilenia się w schronisku Murowaniec. Od czasu zmiany dzierżawców nie byliśmy tam, więc coś mogło się zmienić, ale jeszcze przed dwoma latami było tam pyszne, choć dość drogie jedzenie. Nie polecamy tego wariantu przy znacznym zagrożeniu lawinowym (stopień 3 bądź wyższy na wysokości poniżej 1600 m), ponieważ szlak Hala Gąsienicowa-Kuźnice przebiega przez fragment zagrożony lawinami. To raczej hipotetyczna sytuacja, bo jeśli kwitną krokusy, to raczej nie będzie dość śniegu, żeby powodować takie zagrożenie – warto jednak wcześniej sprawdzić komunikat TOPR.

Droga na Halę Gąsienicową wiedzie początkowo w kierunku Toporowej Cyrhli (czyli tym drugim szlakiem, którym można dojść na Polanę Kopieniec), ale szybko należy skręcić na szlak czerwony. Nim dochodzimy do Suchej Wody a następnie Psiej Trawki. Psia Trawka to niewielka polana, na której znajduje się kolejne miejsce odpoczynku ze stołami. Można usiąść na chwilę i coś przegryźć, bo do schroniska jest jeszcze 1-1,5 godziny dość monotonną drogą.
Szlak do Kuźnic
Po dojściu do schroniska, możecie być nieco rozczarowani widokami – to dlatego, że znajduje się w dołku porośniętym drzewami. Kierując się szlakiem niebieskim zdobędziecie nieco wysokości, a wraz z nią pojawią się za Waszymi plecami widoki na Tatry Wysokie. Najładniejszy widok jest gdy miniecie ostatni budynek na Hali Gąsienicowej – Betlejemkę. Widać stamtąd między innymi Świnicę, Kościelec, Kozi Wierch oraz Granaty, zaś uroczy budynek Betlejemki domyka pierwszy plan.

Po kilkunastu minutach dochodzi się do Przełęczy między Kopami, na której szlak się rozdziela. Niebieski jest dość łagodny, zaś żółty początkowo stromy, a później niemal płaski. Chyba trochę bezpieczniej jest na niebieskim, a żółty lepiej zostawić na dobrą pogodę, bo jest tam bardzo urokliwie. Gdybyście wybierali się na ten szlak jesienią, warto zdecydować się na niebieski – rośnie przy nim wiele dziewięćsiłów – ciekawych kwiatów charakterystycznych dla górskiego krajobrazu. Po dojściu do Kuźnic można wrócić do Zakopanego pieszo, bądź jednym z busików. Mamy nadzieję, że spodobała się Wam ta wyprawa na tatrzańskie krokusy 🙂

Najprostszy wariant:
Trudność: bardzo łatwa
Dłuższy wariant, przez Halę Gąsienicową:
Trudność: średnia, konieczne raki, możliwe zagrożenie lawinowe
A drugą część artykułu o nietypowych miejscach na podziwianie krokusów znajdziecie tutaj.
Leave A Reply