Chcielibyśmy zaprosić Was na wirtualną wycieczkę po nieco mniej znanych fragmentach Gór Izerskich. Mamy takie wrażenie, że ich polska część jest doskonale znana. Szerokie i łagodne drogi zapraszają do przyjemnych spacerów a w sezonie zimowym trasy narciarstwa biegowego tętnią życiem. Niemniej pięknie jest po drugiej stronie granicy! Czesi mają kilka ciekawych obiektów, których nie ma w Polsce. Mówimy tu między innymi o sztucznych jeziorach, szlaku z łańcuchami i o wspaniale zachowanej przedwojennej osadzie. Tę trasę pokonaliśmy we wrześniu 2022, przy pięknej, letniej pogodzie.

Trzy jeziora w Górach Izerskich
Czesi zbudowali aż trzy zapory i elektrownie wodne w Górach Izerskich. Szlak, który Wam polecamy, biegnie wzdłuż dwóch z nich: Josefův Důl oraz Bedřichov. Trzecie, Souš, znajduje się pośrodku strefy ochronnej i wszystkie okoliczne ścieżki są zamknięte. Można natomiast przejechać wzdłuż jego brzegu samochodem.

Nazwy jezior pochodzą bezpośrednio od sąsiednich miejscowości, więc wycieczkę zaczynamy we wsi Josefův Důl, skąd udajemy się nad jezioro nazywające się identycznie. Duży i bezpłatny parking znajduje się tuż poniżej wyciągu narciarskiego. Szlak prowadzi wygodną drogą i powoli zdobywa się wysokość aż do wejścia na tamę (ostatnie metry są nieco bardziej strome). Jezioro otoczone jest gęstym świerkowym lasem i nieco przypomina krajobrazy skandynawskie: tylko ludzi dużo więcej.

Gdy dochodzimy do dawnej osady szklarzy Kristiánov, tajemnica tłumów na szlaku się rozwiązuje. Właśnie trwa piknik w stylu przełomu XIX/XX wieku. Są stare samochody, kataryniarze, panie w strojach ludowych, a nawet niewielka karuzela napędzana wyłącznie siłą mięśni obsługującego ją właściciela!

Holubník
Po minięciu osady, skierowaliśmy się czerwonym szlakiem na pobliski grzbiet. Z uwagi na bagnisty teren, droga częściowo prowadzi drewnianymi pomostami. Tam, gdzie ich nie ma, wąska ścieżka jest dość bagnista. Pobliski Świeradów-Zdrój słynie z leczenia borowiną, które nie jest tanie. Natomiast borowinowe błotko na szlaku jest zupełnie za darmo. Oczywiście nie ma co się w nim tarzać, ale przyjemnie potuptać po nim boso 😉


Chociaż to już wrzesień, to po drodze znaleźliśmy sporo jagód. Nie były tak smaczne jak w sezonie, ale nadrabiały wielkością. Pośród bagien i krzaków jagodzin, wznosi się grupa skał Holubník, co brzmi podobnie do „gołębnika”. Gołębi nie widzieliśmy, ale wyjaśnia to nazwę sąsiednich skał Ptačí kupy. Na Holubniku jest punkt widokowy oraz spory krzyż, a w wejściu pomaga stalowa klamra. Widok stamtąd jest naprawdę dobry, więc warto się wspiąć.


Dalsza część szlaku prowadzi między skałami tworzącymi grupę Ptačí kupy. By ułatwić poruszanie się w skalistym terenie, zamontowano nawet łańcuchy. Izerski granit zapewnia świetne tarcie, więc te ułatwienia wydają się być zrobione nawet na wyrost. Być może przy oblodzeniu stają się o wiele bardziej pomocne.


Bedřichov
Kolejnym punktem wyprawy jest zalew Bedřichov. Wpadająca do niego Černá Nisa ma charakterystyczną dla Gór Izerskich brązową barwę. Samo jezioro również wydaje się być dużo ciemniejsze niż Josefův Důl, ale może to być tylko kwestia pogody. Wędrówkę wzdłuż brzegu zalewu ułatwia długi drewniany pomost.

Po dojściu do zapory wodnej odbijamy w stronę zameczku myśliwskiego Nová Louka. To przepiękny budynek o przysłupowej konstrukcji, typowej dla pogranicza Łużyc i Czech. Działa w nim restauracja, ale nie było płatności kartą (wg stanu na wrzesień 2022), więc pozostało nam kontynuować wędrówkę.

Zaraz za zameczkiem znajduje się mały staw rybny, ale nie ma on takiego uroku jak pozostałe jeziora w Górach Izerskich. Stamtąd do parkingu prowadzi już łatwa droga, częściowo ta sama, którą szliśmy na początku wycieczki.

Podstawowe informacje:
Długość: 23,5 km
Przewyższenie: 560 m
Czas przejścia: 5 h 50 min. (nasz czas z postojami 7 h 30 min.)
Trudność: łatwa
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply