Dziś chcielibyśmy zaprezentować Wam przepiękny Park Narodowy Doliny Semois (Parc national de la Vallée de la Semois) położony w Belgii. Wycieczka łączy elementy przyrodnicze z historycznymi. Oprócz wędrówki wzdłuż pięknej rzeki, niewątpliwą atrakcją okolicy są ruiny zamku w Bouillon. Forteca ta była siedzibą słynnego Godfryda z Bouillon, jednego z przywódców pierwszej wyprawy krzyżowej i zdobywcy Jerozolimy.

Grobowiec Giganta (Tombeau du Géant)
Wycieczkę rozpoczynamy na dużym i darmowym parkingu przy punkcie widokowym na Tombeau du Géant, czyli Grobowiec Giganta. To duże wzgórze znajdujące się w jednym z wielu zakoli rzeki Semois. Kształtem faktycznie przypomina grób, nic więc dziwnego, że powstała legenda o pochowanym tam olbrzymim celtyckim wojowniku. Według opowieści, po przegranej bitwie z Rzymianami, żołnierz-gigant rzucił się ze skały aby nie zostać pojmanym.

Obecnie to popularna atrakcja Parku Narodowego, bo zakole Samois faktycznie jest piękne. Podobnych miejsc jest jednak wiele, bo rzeka wije się po okolicy jak szalona. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć, schodzimy nad brzeg, którym będziemy wędrować w kierunku zamku. Okolica porośnięta jest lasem, więc idziemy tunelem w bujnej i soczyście zielonej roślinności (w końcu jest wiosna – byliśmy tam w maju 2024 r.).


Gdybyśmy kontynuowali marsz brzegiem, bez przeszkód dotarlibyśmy do miejscowości Bouillon. Decydujemy się jednak zajrzeć jeszcze na wieżę widokową, z której jest doskonały widok na miasto i warownię. Wymaga to pokonania stromego podejścia, ale naprawdę warto!


Zamek w Bouillon
Gdy wchodzimy na wieżę, jesteśmy zachwyceni! Miasto położone jest w kolejnym zakolu rzeki, a zamek wznosi się na potężnej skale w najwęższym przesmyku między brzegami Semois. Na wieży jest tłok, ale udaje nam się dotrzeć do barierki, by zrobić zdjęcie bez innych ludzi. Na rzece dostrzegamy liczne kajaki i nic dziwnego, Dolina Semois jest cudowna a wypożyczalni sprzętu wodnego jest bez liku. Koniecznie musimy się tam kiedyś wybrać na spływ, chociaż niespecjalnie jesteśmy zachwyceni panującymi tam zasadami. Rzeka dostępna jest tylko w określonych godzinach i przy odpowiednim poziomie wody. No cóż, parki narodowe wszędzie na świecie mogą ustalać swoje zasady.


Po zejściu do miasta, natychmiast kierujemy się do zamku. W cenie biletu, oprócz zamku, jest także kilka innych atrakcji: muzea oraz jakieś przedstawienie, skierowane raczej dla dzieci. Na plus jest to, że bilet nie ma terminu: jednego dnia można zobaczyć zamek, a innego iść do muzeum. Pomimo, że warownia jest obecnie ruiną, zachowało się naprawdę dużo pomieszczeń, murów obronnych a także podziemia, w których znajduje się dojrzewalnia serów. Spędziliśmy w środku sporo czasu i wyszliśmy bardzo zadowoleni.


Samo miasteczko również jest zadbane i urocze, nic więc dziwnego, że przyciąga masę turystów. Po zjedzeniu burgerów z belgijskimi frytkami (z sosem majonezowym, jakżeby inaczej), obchodzimy miasto dookoła a następnie wzdłuż rzeki kierujemy się do klasztoru Cordemois.


Klasztor nie jest to zabytkowym obiektem, ale wygląda naprawdę malowniczo w tej scenerii, warto więc tam zajrzeć. Na koniec, przechodzimy po moście wiszącym na drugi brzeg na punkt widokowy. Nie jest on tak uroczy jak poprzednie miejscówki, ale nie ma tam ludzi i w spokoju możemy chwilę posiedzieć na ławeczce. Stąd pozostaje nam tylko wrócić do samochodu tym samym szlakiem, którym przyszliśmy.


Podstawowe informacje:
Długość: 15,7 km
Przewyższenie: ok. 650 m (Mapy.cz zawyżają w tym przypadku)
Czas przejścia: wraz ze zwiedzaniem zamku zajęło nam to 6h 20 min.
Trudność: łatwa
Mapa:
Leave A Reply