W poprzednim wpisie polecaliśmy Wam Polanę Kopieniec, malownicze miejsce w Tatrach Wysokich. Tym razem polecimy jedną z dolin Tatr Zachodnich. Chochołowską? Nieee, jej polecać nie trzeba. Doliny Kościeliskiej, o której jest ten artykuł, niby też polecać nie trzeba. Ba, urodą przebija Chochołowską i to znacząco. Ale w okresie kwitnienia krokusów jest odwiedzana o wiele rzadziej, a tych uroczych kwiatów też jest tam dużo. Szczególnie chcielibyśmy polecić Wam trzy konkretne miejsca na krokusy w Dolinie Kościeliskiej.

Polana Stoły
Pierwsze krokusy można spotkać już po kilku minutach od wejścia na szlak. Rosną tuż obok drogi w niewielkich grupkach. Nas jednak interesuje rzadko odwiedzane miejsce znajdujące się na zboczach Kominiarskiego Wierchu. Na Polanę Stoły prowadzi niebieski szlak, który odbija od głównej drogi wiodącej dnem Doliny Kościeliskiej. By na nią dojść, trzeba pokonać ponad 400 metrów przewyższenia. Przez tę różnicę wysokości, krokusy na Polanie zaczynają kwitnąć nieco później niż te w samej Dolinie. Jest więc to dobre miejsce na końcówkę sezonu krokusowego. Będąc tam wcześniej, można doświadczyć przedwiosennego kontrastu. Pierwsze kwiaty wyrastają spomiędzy łat śniegu, same będąc nierzadko oszronione. Cóż może lepiej oddawać „walkę” odchodzącej zimy i nadchodzącej wiosny?

Oprócz krokusów, na Polanie znajduje się kilka szałasów pasterskich, pustych jeszcze o tej porze. Można pod nimi usiąść, zjeść kanapki i cieszyć się dość nietypowym widokiem na Tatry. To jedno z tych miejsc w górach, do którego nie dotarła jeszcze masowa turystyka i w których można pobyć w ciszy. Nam niestety nie udało się zobaczyć z Polany zbyt wiele, gdyż panowała okrutna mgła. Brak widoków osłodziły krokusy i kanapki z oscypkiem.

Polana Pisana
Z Polany Stoły trzeba wrócić do Doliny tą samą drogą. Ale po zejściu, zamiast cofać się do parkingu, warto iść dalej wgłąb Doliny. Półtora kilometra dalej znajduje się Polana Pisana, na której rośnie sporo krokusów. Polana ciągnie się od dna Doliny w górę zbocza, którym widzie szlak ze Smoczej Jamy. Im wyżej, tym ładniejszy jest widok na Kominiarski Wierch górujący nad Doliną Kościeliską. Szkopuł w tym, że jest to szlak jednokierunkowy. Żeby dojść do górnej części polany, należałoby przejść przez Wąwóz Kraków. To jedno z najpiękniejszych miejsc w Tatrach, ale o tej porze będzie tam ślisko i bez raków może być niebezpiecznie. Natomiast, szlak przez Polanę Pisaną jest na tyle szeroki, że pójście tych 200-300 metrów pod prąd nie zaszkodzi niczyjemu bezpieczeństwu.

Jeśli macie raki i nie boicie się trochę powspinać po łańcuchach i drabinkach, koniecznie zajrzyjcie do Wąwozu Kraków. Początkowo szlak wiedzie wąską i krętą „uliczką” między urwistymi ścianami kanionu. Jest mrocznie, zimno i wilgotno. To idealne miejsce na wycieczkę w upalny dzień, ale wiosną może być trochę nieprzyjemnie. W głębi, wąwóz nieco się rozszerza i słońce dociera do jego dna. W tym miejscu pojawia się stalowa drabinka prowadząca w górę skalnej ściany. U jej końca znajduje się łańcuch pozwalający pokonać ostatni fragment ściany. Wyżej szlak się rozwidla, dając wędrowcowi alternatywę: albo wejść do Smoczej Jamy, albo ominąć ją. Oba warianty szlaku są ubezpieczone łańcuchem. Smocza Jama jest krótką, lecz dość krętą i stromą jaskinią. Nie wszędzie dociera światło, więc lepiej mieć latarkę decydując się na ten wariant.

Po wyjściu ze Smoczej Jamy, bądź jej ominięciu, szlak prowadzi łagodniejszym terenem ku Polanie Pisanej, pozwalając cieszyć się słońcem, krokusami i pięknym widokiem.
Polany Ornaczańskie
Jeśli macie ochotę na kolejne krokusy, dwie inne polany znajdują się jeszcze kawałek dalej. Na Małej Polance Ornaczańskiej znajduje się schronisko, ale wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów dalej by znowu zobaczyć dziko rosnące krokusy w Dolinie Kościeliskiej. Tuż obok znajduje się Wielka Polana Ornaczańska a na niej kolejne kwiaty. Dodatkowo, z Wielkiej Polany widać piękne, ośnieżone szczyty Tatr Zachodnich, co dodaje kwiatom uroku.

Dochodząc tak daleko, można skorzystać z bufetu w schronisku, chociaż mamy mieszane uczucia czy Wam je polecać. Gdy byliśmy tam razem, dostaliśmy spaloną szarlotkę, której góra była mocno posypana cukrem pudrem, żeby nie było widać czerni skórki. Natomiast, podczas innych wizyt w schronisku, jedzenie nie odbiegało od normy, więc może to był akurat gorszy dzień. Co nie zmienia faktu, że takie ciasto nie powinno trafić do sprzedaży…

Ze schroniska można przejść się jeszcze nad uroczy Smreczyński Staw, ale przy nim raczej nie ma krokusów. Nie udało się tego sprawdzić, bo akurat nadeszła burza. Droga powrotna jest taka sama, jak ta, którą przyszliśmy. Można ewentualnie spróbować przejść przez Przełęcz Iwaniacką do Doliny Chochołowskiej, ale to będzie już dość długa wycieczka a do tego to, co dzieje się w Chochołowskiej, to jest jakiś dramat… Dlatego lepiej wybrać krokusy w Dolinie Kościeliskiej 🙂
Podstawowe informacje:
Długość: 16,9 km
Przewyższenie: 940 m
Czas przejścia: 5 h 15 m
Trudność: sama Dolina Kościeliska: bardzo łatwa; Polana Stoły: łatwa; Wąwóz Kraków: średnia, konieczne raki
Dojazd: samochodem lub busikiem
Mapa:
Leave A Reply