Lubicie chodzić boso? A może odkąd nie jesteście bobasami, to przestaliście? Czy może chcielibyście być jak Frodo, tylko się boicie w coś wdepnąć? Niezależnie od Waszej odpowiedzi, tak zwana bosa ścieżka, to coś, czego warto spróbować. To trasa przygotowana specjalnie do chodzenia boso, aby bezpiecznie spróbować wędrówki po różnych powierzchniach. Gdzie coś takiego można znaleźć? Tuż za polską granicą, parę kilometrów od Zittau, u podnóży Gór Łużyckich.

Ale jak to: boso?
Ano tak to 😉 Przez tysiąclecia człowiek zasuwał boso i można spokojnie powiedzieć, że ludzkie ciało zostało stworzone do chodzenia w ten sposób. Nawet kilkadziesiąt lat temu, w niektórych rejonach kraju, ludzie chodzili na co dzień boso, a buty zakładali jak szli do urzędu albo kościoła. Ponoć noszenie butów, choć wygodne, ma negatywny wpływ nie tylko na nasze nogi, ale również na cały kręgosłup. Chodząc boso angażujemy do ruchu dużo więcej mięśni oraz dostarczamy naszemu mózgowi o wiele więcej bodźców. Niektórzy wierzą w efekt „uziemienia” (ang. „grounding” albo „earthing”). Nie chciałbym wdawać się w szczegóły, bo lekarzem nie jestem, ale przypomina to trochę teorię spiskową. Niezależnie od tego, czy to wszystko prawda, chodzenie boso jest faktycznie niesamowicie odprężające!

Bosa ścieżka: zaczynamy!
Naszą bosą przygodę zaczynamy na bezpłatnym parkingu pod centrum sportowym w Mittelherwigsdorf. Nazwa brzmi skomplikowanie i nie było nam łatwo znaleźć tam drogę, ale na dole znajdziecie pinezkę z Google Maps, więc poradzicie sobie lepiej niż my.
Tuż obok parkingu znajduje się tablica informacyjna z planem ścieżki oraz ławka, na której można ściągnąć buty. Obuwie warto spakować do plecaka, żeby założyć je zaraz po umyciu nóg (jest do tego specjalne miejsce!). Chociaż oczywiście można kontynuować boso aż do samochodu albo i dalej 😉

Czy trzeba się jakoś specjalnie do tego przygotować? Warto zabrać coś do robienia zdjęć, bądź filmów, bo jest kupa śmiechu, oraz ręcznik. Najlepiej przyjechać jak jest ciepło i słonecznie, bo wtedy komfort chodzenia boso jest większy, ale my daliśmy radę przy 12°C i deszczu. Czy się nie przeziębiliśmy? A skądże! Chodzenie boso po zimnym poprawia odporność! 🙂
Buty zdjęte? To możemy zaczynać! Czeka na nas 13 atrakcji sensorycznych.

Spróbuj różnych powierzchni
Trasa bosej ścieżki została zaprojektowana tak, żeby móc spróbować chodzenia po różnych powierzchniach. Oprócz wszechobecnej trawy, możemy podreptać po kamyczkach, igliwiu, drewnianych belkach czy gołej ziemi. Drewniane belki ułożone są poziomo jako równoważnia, bądź pionowo, jako schodki, i w obu wariantach pozwalają sprawdzić swoje wyczucie równowagi. Gdy pada deszcz, nie jest łatwo się na nich utrzymać.

Największą atrakcją bosej ścieżki jest jednak dwukrotne przejście rzeczki Mandau w bród. Brzegi zostały połączone liną, możemy się więc podtrzymywać przy przekraczaniu potoku. To bardzo pomocne, bo dno jest kamieniste i łatwo się pośliznąć. Woda nie jest specjalnie głęboka, sięga zaledwie do kolan w najgłębszym miejscu, więc jest to bezpieczne nawet dla dzieci. Jeśli jednak nie czujecie się na siłach, możecie ominąć ten fragment trasy.

Ostatnią przeszkodą jest „szlamowa droga” i ta nazwa doskonale oddaje charakter tego miejsca. To długi rów wypełniony oślizgłym mułem i wodą po kolana. Brodzenie w czymś takim jest baaardzo specyficzne, więc naprawdę warto spróbować, zwłaszcza że kawałek dalej jest zejście do rzeki i tam można się domyć 😉
Bosa ścieżka to świetna zabawa!
Dokładnie tak byśmy podsumowali tę krótką wycieczkę. O ile mi kilkukrotnie zdarzyło się wędrować boso górskim szlakiem, np. po izerskich torfowiskach, to Ania jest sceptyczna wobec takich pomysłów, nawet gdy błota jest po kostki. Jednak do propozycji wybrania się na taką specjalną ścieżkę podeszła entuzjastycznie i bawiła się w trakcie tej wycieczki tak samo dobrze jak ja.
Dodatkowe atrakcje, jak możliwość chodzenia po różnych nawierzchniach a przede wszystkim przekraczanie rzeki w bród robią świetną robotę! Jeśli będziemy kiedyś w pobliżu podobnej atrakcji, z chęcią się tam wybierzemy 🙂
A oto obiecana pinezka do centrum sportowego, gdzie zaczyna się bosa ścieżka:
2 komentarze
Woo, ale fajnie, nie słyszałam o takim miejscu a tu proszę, trafiłam do Was i już wiem 😉 Dzięki wielkie <3
Cieszymy się, że pomogliśmy 🙂
Tego typu miejsc jest kilka-kilkanaście w Czechach i Niemczech. Jak tylko otworzą granicę, to planujemy wrócić do zwiedzania tych państw i pewnie sprawdzimy inne ścieżki, bo to bardzo fajna przygoda 😀