Do ukończenia południowej połowy szlaku Eifelsteig został nam tylko jeden etap: Kordel-Trier. Jest to jeden z najciekawszych fragmentów całego szlaku a do tego, dzięki pociągowi, można go łatwo pokonać jako jednodniowa wycieczkę. Z tego powodu poświęcamy mu osobny artykuł 🙂 Eifelsteig prowadzi przez wąwóz z wodospadami, obok jaskiń i kopalni (liczących ponad 2 tysiące lat!) aż do przepięknego Trewiru wypełnionego zabytkami. Kilka z nich pochodzi z czasów rzymskich i znajduje się na liście UNESCO.

Butzerbachtal
Po kilku tygodniach wracamy na szlak Eifelsteg, o którym pisaliśmy już ostatnio. Początek jak zwykle jest ciężki, bo trzeba znowu iść pod górę, ale już po kilkuset metrach od wyjścia z pociągu, rzucamy się w maliny i jeżyny. Odsłonięty stok sprawił, że są wyjątkowo słodziutkie i przepyszne. Jest ich tyle, że Ania od razu wyciąga z plecaka puste pudełko, żeby nazbierać na zapas i prawie je zapełnia. Po zrobieniu zapasów i uzupełnieniu kalorii, ruszamy dalej.

Po około 4 kilometrach dochodzimy do wąwozu Butzerbachtal. Okazuje się jednak, że szlak biegnący jego dnem, najbliżej potoku, jest zamknięty z uwagi na powalone drzewa. Szybki rzut oka na ścieżkę i żadnych leżących drzew nie widać. No to próbujemy 😉 O ile w późniejszej części szlaku faktycznie kilka drzew zawaliło się a niektóre przy okazji zmiotły barierki, to decyzja o zamknięciu szlaku jest zdecydowanie przesadzona. Dwa lata temu, w Górach Kaczawskich, szliśmy podobnym wąwozem, również z powalonymi drzewami i tam nikt wejścia nie zastawiał.

W każdym razie, wąwóz Butzerbachtal jest naprawdę piękny! W związku z suszą, wodospady były mizerne i niefotogeniczne, ale klimat tego miejsca, ze stromymi zboczami, wiszącymi mostami i strumyczkiem jest niesamowity.

Jaskinie i kopalnie
Wkrótce po wyjściu z wąwozu, trafiamy na rzymskie (a prawdopodobnie jeszcze wcześniejsze, celtyckie) kopalnie miedzi. Wejścia do sztolni broni stalowa krata, ale obok jest numer telefonu do przewodników, z którymi obiekt można zwiedzić. Kolejnym przystankiem jest zamek Ramstein. Z warowni pozostały tylko ruiny wieży mieszkalnej, więc do zobaczenia nie ma dużo. Cóż, z okien pociągu ten obiekt wygląda o wiele ciekawiej niż z bliska.

O wiele lepiej prezentują się jaskinie w dalszej części szlaku. Do tych najbliżej ścieżki można wejść, czy to po schodkach, czy drabinie, a włócząc się po lesie można trafić na kolejne „dziury”. Po ostatnich owocnych zbiorach kleszczy (około 10 sztuk w jeden dzień), wolimy pozostać na szlaku i skierować się na kolejną atrakcję.

Na północ od Trewiru znajduje się sympatyczna ścieżka Felsenpfad prowadząca po skalnym grzebieniu tuż obok płynącej poniżej Mozeli. Na piaskowcowych klifach położone są punkty widokowe, z których można podziwiać rzekę, miasto i winnice na wzgórzach po drugiej stronie doliny. Grzbiet, po którym wędrujemy, gęsto porastają kasztany (nie mylić z kasztanowcami!), które w Polsce są skrajnie nieliczne. Niestety później dowiadujemy się, że owoce są najprawdopodobniej niejadalne, a już mieliśmy plany na jesienne zbiory 🙁


Trier
Na koniec wycieczki zostaje nam do zwiedzenia Trier, w Polsce zwany Trewirem, a dawno temu noszący nazwę Augusta Treverorum. Ponoć to najstarsze istniejące miasto w Niemczech, gdyż jeszcze zanim przyszli tu Rzymianie, istniała tu już osada celtycka. Znajdujemy tu liczące niemal dwa tysiące lat budynki rzymskie, zabytki średniowieczne oraz równie piękne kamienice z początku dwudziestego wieku.


Oczywiście, spora część zabudowy to tak naprawdę powojenne reprodukcje, bo jak każde większe miasto w Niemczech, Trier był bombardowany w czasie drugiej wojny światowej. Mimo to, spędziliśmy w nim kilka godzin na spacerze i zwiedzaniu. Nie obeszło się również bez zjedzenia sznycli 😉


Obecnie Trier i okolice są sypialnią Luksemburga. Dojazd zajmuje wprawdzie 1-1,5 godziny, ale ceny, zarówno nieruchomości jak i jedzenia, czy innych produktów, są zdecydowanie niższe. W konsekwencji, nie ma problemu, żeby gdziekolwiek porozumieć się po angielsku.


Podstawowe informacje:
Długość: 24,3 km (wraz ze spacerem po Trewirze przekroczyliśmy 30 km)
Przewyższenie: 920 m
Czas przejścia: 6 h 40 min (nasz czas, przy nieco dłuższej trasie: 7 h 50 min. z postojami, ale nie licząc obiadu)
Trudność: średnia
Dojazd: pociągiem
Mapa:
Leave A Reply