Jako fan architektury obronnej i militariów, uwielbiam wyszukiwanie i eksplorowanie wszelkiego rodzaju fortów i schronów. Nie inaczej było w czasie pobytu w Savoie, na pograniczu Włoch i Francji. Gdy tylko zobaczyłem ogromną liczbę piktogramów ruin i umocnień wzdłuż granicy między tymi krajami, od razu zacząłem planować wycieczkę po tych fascynujących obiektach. Przy tej „klątwie urodzaju” nie można było zobaczyć wszystkiego, więc w ciemno próbowałem wybrać to, co może być najciekawsze, starając się nie przesadzić z długością wycieczki, w końcu jesteśmy na urlopie. A skoro o wakacjach mowa, to po drodze na przełęcz Cenis zatrzymaliśmy się w małej francuskiej piekarence by zakupić świeże bagiety i „laguny” 😉 Tak wyposażeni mogliśmy ruszyć zobaczyć Forte Varisello!

Forte Varisello
Col du Mont-Cenis, wysoko położona alpejska przełęcz oddzielająca Włochy od Francji od wieków miała strategiczne znaczenie. Według legendy, to właśnie tędy miał przeprawić się do Italii Hannibal. W XIX wieku, gdy Savoi (Sabaudia) została przekazana Francuzom, poprzednie umocnienia (o których pisaliśmy wcześniej – o tutaj >KLIK<) zostały przez Włochów utracone. W związku z tym, postanowiono o budowie nowej fortecy. Jej głównym obiektem był Forte Varisello, znajdujący się na samej przełęczy. Wokół niego utworzono kilka mniejszych fortów, które w mniejszym lub większym stopniu zachowały się do dziś.


Forte Varisello nie tylko jest największy, ale jest również najlepiej zachowany. Nie oznacza, że jest bezpieczny do zwiedzania, o czym świadczą znaki w trzech językach. A jeśli we Francji o czymś piszą nie po francusku, musi to być niezwykle ważne. Jeśli ktoś jednak zaryzykuje, to zwiedzania jest naprawdę sporo i daje ono dużo frajdy. My oczywiście nie wchodziliśmy, skoro jest to zakazane, ale kolega nam mówił…


Główny most jest na skraju zawalenia się, ale są też drzwi od strony fosy, da się również przejść przez dziurę w miejscu, gdzie mur został zniszczony w czasie wojny. Gdyby komuś zależało na penetrowaniu przeciwskarpy, przydałaby się lina, bo na wprost drzwi albo była zapadnia, albo zawalił się strop. Natomiast zupełnie bezpiecznie i legalnie można obejść fort suchą fosą, albo na zewnątrz jej. Forte Varisello wygląda fantastycznie również z zewnątrz, jest przepięknie położony nad sztucznym jeziorem o cudownie niebieskiej wodzie, nic więc dziwnego, że właśnie w tym miejscu zjedliśmy nasze świeżutkie i chrupiące laguny! 😊


II Wojna Światowa
Granica w tym miejscu nie zmieniła się aż do 1940 roku, gdy Francja znalazła się w stanie wojny z Włochami. Zanim do konfliktu doszło, Włosi unowocześnili fortyfikacje dodając liczne schrony bojowe, mniejsze i lepiej wtopione w surowy krajobraz alpejski niż potężne forty z poprzedniego wieku. Pozwalały one skuteczniej prowadzić ogień z dział i karabinów maszynowych, jednocześnie będąc lepiej chronionymi przed nowoczesną artylerią.

Żołnierzom italskim nie szło tak dobrze jak niemieckim, więc walki w tej części Francji były raczej stacjonarne, co sprzyjało wykorzystaniu umocnień, takich jak te zwiedzane przez nas. Z uwagi na udział w bitwie, nie wszystkie obiekty dobrze się zachowały, a okolica nosi ślady dawnych walk.


Po wojnie, granica między Francją i Włochami przesunęła się bardziej na południe i w ten sposób Forte Varisello trafił do innego kraju.

Fort de Pattacreuse
Po zwiedzeniu schronów, udaliśmy się do zniszczonego Fortu de Pattacreuse. Stanowi on połączenie fortyfikacji z XIX i XX wieku, więc jest tu naprawdę ciekawie. Z dawnego fortu nie zachowało się aż tak wiele, chociaż widać ciągle fragmenty murów ze strzelnicami, dających wyobrażenie o kształcie dawnych dzieł obronnych. Aby dokonać przeskoku z XIX wieku do XX należy wejść w głąb góry (albo zjechać po linie – wersja dla odważnych – w tej części nie byliśmy). Pod fortem de Pattacreuse znajdują się schrony bojowe z II Wojny Światowej. Tym razem brak jakichkolwiek tabliczek z zakazami! Oczywiście nie oznacza to, że w środku jest bezpiecznie.


Korytarze wykute w skale ciągną się przez setki metrów. Niektóre z nich są wybetonowane, w reszcie widać nagą skałę. W środku są liczne pomieszczenia, strzelnice, więc jest gdzie się szwendać. Z tych umocnień zapamiętamy dwie rzeczy: po pierwszej w jednej sali natknęliśmy się na… pełny szkielet krowy. Możecie to sobie wyobrazić: od kilku minut kluczymy w świetle latarek po potężnym podziemnym labiryncie wąskich korytarzy, dochodzimy do większej sali i pierwsze co widzimy to kości… Jak najszybciej próbujemy się stamtąd wydostać, dostrzegając światełko w oddali. Faktycznie jest to wyjście… które prowadzi na środek stromego zbocza. Nie pozostaje nic innego, jak wrócić tą samą trasą, obok nieszczęsnej krowy.


Czas na jedzenie
Po wyjściu z podziemi, skierowaliśmy się trawersem w stronę jedynego w okolicy schroniska górskiego. Po drodze trafiamy na jedną ze strzelnic, którą wcześniej widzieliśmy od środka a na przeciwległym zboczu dostrzegamy ślady wojny. Góra usiana jest lejami po ostrzale artyleryjskim.


W pobliżu schroniska natrafiamy na rozległe obszary właśnie owocujących jagód. Owoce są potężne (zupełnie jak izerskie) i cudownie słodkie. Nie możemy się od nich oderwać, więc tempo marszu spada radykalnie, gdy przesuwamy się od krzaczka do krzaczka. Miejsce to musi być dobrze znane, bo natrafiamy na kilka osób, które zbierają większe ilości. Gdy w końcu docieramy do schroniska, jest już po porze lanczowej, więc dostępne są tylko sałatki i naleśniki. To schronisko, w przeciwieństwie do innych, które odwiedziliśmy w czasie tego urlopu, jest niezwykle łatwo dostępne: kilkanaście minut marszu od parkingu. Zgodnie ze znaną zasadą: im więcej ludzi, tym gorsze jedzenie, nie jesteśmy specjalnie zachwyceni maleńkimi naleśnikami z tanim dżemem, ale sałatka nawet daje radę 😉

Po drodze na „nasz” parking obok Forte Varisello zaglądamy jeszcze do paru schronów i podziwiamy niesamowite widoki. Tego dnia powietrze jest nieco gęstsze, a przez to światło jest o wiele bardziej miękkie.


Podstawowe informacje:
Długość: 27,4 km
Przewyższenie: 680 m
Czas przejścia: wraz ze zwiedzaniem schronów i fortów wycieczka zajęła nam 9h 15 min.
Trudność: łatwa, natomiast zwiedzanie wszelkich podziemi zawsze wiąże się z ryzykiem
Mapa:
Leave A Reply