Jak wszyscy po Świętach Bożego Narodzenia, odczuwaliśmy przesyt jedzenia i postanowiliśmy spalić choćby część spożytych kilokalorii w górach. Nie udało się nam wstać tak wcześniej jakbyśmy chcieli i do wyjazdu byliśmy gotowi dopiero około 11 – w takiej sytuacji musieliśmy wybrać krótką, spacerową trasę niedaleko Wrocławia. Wybór padł na Kalwarię, górę wznoszącą się nad Bardem Śląskim.
Dojazd autem i koleją
Na parkingu obok przystani spływów pontonowych w Bardzie byliśmy po 12 i naszą wyprawę rozpoczęliśmy od zjedzenia kanapek. Z pełnymi brzuszkami ruszyliśmy pod górę zielonym szlakiem wiodącym wzdłuż jeden z tras drogi krzyżowej na Kalwarię. Parking znajduje się niedaleko stacji kolejowej, więc szlak jest łatwo dostępny również dla tych preferujących podróże koleją.
Trochę historii o Bardzkiej Kalwarii
Kalwaria była dawniej miejscem pielgrzymkowym dla okolicznej ludności: Czechów, Niemców i Polaków i w XVIII/XIX wieku powstały drogi krzyżowe na jej szczyt. Nie droga, ale drogi! Każda swą nazwę wzięła od innej narodowości, były więc drogi: czeska, niemiecka i polska. Szlak turystyczny prowadzi drogą niemiecką. Droga czeska została zamknięta, a droga polska jest wąziutką ścieżynką w lesie i nie jest niestety zbyt dobrze oznaczona na mapach.

Droga niemiecka
Początkowo szliśmy więc drogą niemiecką, mijając stacji drogi krzyżowej, będące dość okazałymi murowanymi kapliczkami. Po kilkunastu minutach marszu minęliśmy ścieżkę prowadzącą do reliktów średniowiecznej zamku – tam naprawdę nie warto iść, chyba, że ktoś jest zamkowym geekiem i zachwycą go resztki murów o wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Po chwili doszliśmy do Źródła Marii (z którego wypływa ponoć cudowna woda). Zapewne zimna woda źródlana jest cudowna w upalny letni dzień, a my byliśmy zimą, więc cudowności nie sprawdzaliśmy. Droga do Źródła Marii jest chyba najbardziej stromym fragmentem tego szlaku, więc można się troszkę zmęczyć.
Obryw skalny
Spod źródełka poszliśmy dalej szlakiem, ale na kolejnym rozdrożu skręciliśmy na punkt widokowy nad urwiskiem. Jeśli kiedyś, mijając Bardo jadąc krajową „ósemką”, zwróciliście uwagę na biały krzyż na wzgórzu górującym nad miastem, to właśnie jest ten punkt widokowy. Przepięknie widać z niego centrum Barda, wijącą się Nysę Kłodzką a w oddali można dostrzec Góry Stołowe. Urwisko, niestety, jest też miejscem gdzie samobójstwo popełniło przynajmniej kilka osób.

Droga polska
Po wyjściu z punktu widokowego poszliśmy dalej w lewo drogą leśną zamierzając dojść do polskiej trasy drogi krzyżowej zaznaczonej dość dobrze na mapie papierowej, ale nie oznaczonej w nawigacji. „Polskie” kapliczki są dużo mniej okazałe i trafiliśmy na nie dość przypadkowo – trzeba wypatrywać wąskiej ścieżyny przecinającej drogę leśną. Trasą drogi krzyżowej weszliśmy na szczyt Kalwarii a następnie zeszliśmy szlakiem niebieskim na południe aż do skrzyżowania z drogami leśnymi – wybraliśmy tę oznaczoną strzałką kierunkową na Bardo i wróciliśmy na parking po niecałych dwóch godzinach od wyjścia.

Na uwagę zasługuje fakt, że na Kalwarii wyznaczono przynajmniej kilka rowerowych tras typu „single track”, więc to miejsce zasługuje na uwagę również miłośników mocnych wrażeń rowerowych.
Przez Kalwarię prowadzi również ciekawy szlak na dłuższy spacer, z Barda do Kłodzka, przechodzący w pobliżu Kłodzkiej Góry, zaliczanej do Korony Gór Polski, ale to już historia na osobny artykuł.
Podstawowe informacje:
Długość: 11,1 km
Przewyższenie: 580 m
Czas przejścia: 3 h 25 m
Trudność: łatwy
Dojazd: samochodem, pociągiem, autobusem
Mapa: między punktem 4 a 5 jest ścieżka nieoznaczona na mapie, którą poprowadzona jest polska droga krzyżowa. Warto jej poszukać, ale można też przejść na około tak jak poniżej
Leave A Reply