Rok 2020 i 2021 mieliśmy poświęcić na zwiedzanie Czech i Słowacji, zwłaszcza tych dalszych obszarów, na które zwykle nie mieliśmy czasu. Pandemia pokrzyżowała nam te plany. Pomimo to, udało nam się wyjechać na jeden dzień na czeską stronę Gór Stołowych. To przepiękne górskie pasmo to nie tylko Szczeliniec, Błędne Skały i Adršpach, które w każdy weekend przechodzą oblężenie przez turystów. Góry Stołowe to również długi pas skał o nazwie Broumovské stěny, znajdujący się tuż za polsko-czesko granicą, niecałe dwie godziny jazdy samochodem z Wrocławia. To idealne miejsce na pełną wrażeń jednodniową wycieczkę!

Sovi Hradek
Wycieczkę rozpoczęliśmy w Božanovie, malutkiej miejscowości na końcu świata. Jest tam wygodny parking na kilkanaście samochodów a także kilka campingów, więc to może być fajne miejsce na dłuższy wypad. Nad parkingiem wznosi się szpiczasty, przypominający wulkan, szczyt Koruny. To jedna z atrakcji tego regionu, z uwagi na pewną niespodziankę – ale zostawiliśmy ją sobie na koniec 😉
Początkowo szliśmy niebieskim szlakiem, wiodącym drogą, której nawierzchnia stawała się coraz gorsza wraz z upływem kilometrów. Przy Machowskim Krzyżu zbliżyliśmy się do polskiej granicy na kilkadziesiąt metrów, ale powstrzymaliśmy się przed udaniem do Pasterki na pyszne jedzenie. W końcu góry się same nie zobaczą.

W pewnym momencie, musieliśmy odbić z drogi na węższą ścieżkę, którą poprowadzony jest żółty szlak. Zrobiło się bardziej stromo, ale też ciekawie, bo wokół nas zaczęły pojawiać się coraz większe bloki skalne. Ciekawym miejscem jest Soví hrádek, czyli Sowi Zamek. Chociaż warowni nigdy tam nie było, ogromne głazy ułożone w kształcie koła, zdają się tworzyć mury wokół dziedzińca. Czy w tym „zamku” mieszkają sowy? Trudno powiedzieć, my żadnej nie spotkaliśmy, choć spędziliśmy tam kilkanaście minut posilając się kanapkami.
Božanovský Špičák
Kolejnym ważnym punktem naszej wycieczki było zrobienie pętli po niemal płaskim stoliwie Božanovskiego Špičáka. Zanim tam doszliśmy, czekało nas przejście przez skalne labirynty. Był to chyba najbardziej przygodowy fragment naszej wędrówki, podczas którego mogliśmy się poczuć jak na wyprawie przez nieznane. Wąziutka ścieżka wiła się między skałami. Za każdym zakrętem czaiło się nieznane, a szliśmy tam zupełnie sami. Zobaczcie z resztą sami na filmiku, jak cudownie jest w tym miejscu!
Skalny labirynt kończy się punktem widokowym Junácká vyhlídka, na którym „czai” się pierwsza skała przypominająca zwierzę. Informuje o tym napis na skale „Tuleň”. Faktycznie, na skale jakby siedziało jakieś stworzenie, ale ani po jego kształcie, ani po czeskiej nazwie, nie mogliśmy dojść, co to może być. Dopiero z pomocą słownika, zdaliśmy sobie sprawę, że ten kształt faktycznie przypomina fokę!

Prawdziwa menażeria znajduje się na Božanovskim Špičáku. Tam znaleźć można między innymi wiewiórkę, kota, warana, żółwia i kaczkę. Tym razem skały jeszcze bardziej przypominają zwierzęta a czeskie nazwy są wyjątkowo bardziej zrozumiałe. Oprócz tego, na szczycie znajduje się również punkt widokowy, ale oferuje on niemal identyczne widoki, co Junácká vyhlídka.

Broumovské stěny
Po zrobieniu pętli na Božanovskim Špičáku udaliśmy się na północny zachód. Prowadzą tam dwa szlaki, co pozwoliło nam na przejście kolejnej pętli. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć jeszcze więcej. Szczególnie polecamy punkt widokowy Slavenská vyhlídka. Wydaje nam się, że to najpiękniejsze miejsce do podziwiania widoków jakie oferują Broumovské stěny. Dookoła widać przepaście między stoliwem Gór Stołowych a płaskim przedgórzem. Aleje strzelistych drzew posadzonych wzdłuż dróg przypominają krajobrazy Toskanii. Spodobało nam się tam tak bardzo, że postanowiliśmy urządzić dłuższy postój na jedzenie i widoki 🙂

Ten punkt widokowy ubarwia dość nudny marsz wzdłuż granic rezerwatu. Nie ma tam skał, ani specjalnie ciekawych widoków. Z pomocą przyszedł świat przyrody. Najpierw napotkaliśmy całe łany poziomek, którym nigdy nie popuścimy – choćbyśmy byli po sutym posiłku, w brzuszku zawsze znajdzie się miejsce na te najcudowniejsze owoce lasu. Następnie moją uwagę zwróciły „stada” rusałek pawików. Ale nie takich dojrzałych, tylko w formie larwalnej. Piękne czarne, kolczaste gąsienice gęsto obsiadły przydrożne pokrzywy. Ania tradycyjnie nie zgodziła się z moją definicją piękna i nie wykazała większego zainteresowania wobec tych wijących się zwierzątek 😉

Wkrótce znów weszliśmy w świat skał i dotarliśmy do kolejnego punktu widokowego. Vyhlídka Ovčín oferuje podobny widok do Slavenskiej, choć nieco węższy. Dla nas był to najbardziej wysunięty na północ fragment wycieczki. Broumovské stěny ciągną się jeszcze kilka kilometrów w tym kierunku, ale nie mieliśmy dość czasu, żeby przejść całość tych pięknych terenów. Zostaną na kolejną wycieczkę.

Kamenná brána
To, że od tego momentu wracaliśmy do samochodu, nie oznacza, że zrobiło się nudno. Wręcz przeciwnie! Czekało nas jeszcze wiele atrakcji. Pierwszą z nich są Kamenné hřiby. Naturalnym tłumaczeniem byłoby „Kamienne Grzyby”, ale z czeskim nie jest tak prosto. Hřiby to nie grzyby, tylko borowiki, natomiast grzyby to houby, zaś polskie huby to dřevokazné houby. Jak żyć? W każdym razie skalne borowiki są niezwykle urocze, a jeśli pójść ścieżką kawałek dalej, to trafi się na Teściową Diabła – taką nazwę nosi jedna ze skał.

Chociaż borowiki tworzą jakby bramę wokół szlaku, to prawdziwa Kamienna Brama znajduje się kawałek dalej, na górze o miłej dla ucha nazwie Velká kupa. Skały wskutek erozji utworzyło okienko – na dwóch kolumnach trzyma się skalny daszek. Chociaż początkowo wydawało mi się, że obiekt ten powstał w wyniku zawalenia skalnej iglicy, powiedziałbym, że ten piękny twór powstał zupełnie inaczej. Wszystkie skały w okolicy popękane są poziomo, gdyby daszek wcześniej był skalną iglicą, która przewróciła się na bok, pęknięcia powinny być w innym kierunku. Zatem daszek od początku musiał być w tym miejscu, w którym jest obecnie. To skały pod nim rozpadły się wskutek erozji, tworząc pustą przestrzeń.

Ponoć to dość popularne miejsce, lecz my byliśmy tam sami przez dobrych kilkanaście minut. Gdy przyszli kolejni turyści spakowaliśmy się i ruszyliśmy ku ostatniej atrakcji tego dnia.

Koruna
Żeby wejść na szczyt Koruny, trzeba się nieco poprzeciskać między skałami, warto jednak podjąć ten trud, by zobaczyć jeszcze jeden piękny punkt widokowy. Oprócz podziwiania krajobrazów, warto jeszcze skorzystać z największej atrakcji tego szczytu: huśtawki! Zawieszona na drzewie pozwala przyjemnie się bujać po całym dniu wędrówki.
Gdy się oboje pobujaliśmy, nie pozostało nam nic innego jak zejść do Božanova na parking. W centrum wsi znajduje się też sympatyczna knajpka z dobrym jedzeniem, piwem i Kofolą, można więc uzupełnić stracone płyny i kalorie, a także zaplanować kolejną wycieczkę na Broumovské stěny 🙂

Podstawowe informacje:
Długość: 23,6 km
Przewyższenie: 950 m
Czas przejścia: 6 h 50 min. ale warto zarezerwować więcej czasu na podziwianie skał i widoków (nasz czas: około 10 h z postojami)
Trudność: średnia
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply