Wybierając się na narty do Białki Tatrzańskiej, planowaliśmy wykorzystać bliskość Tatr i udać się również na wycieczkę pieszą. Nie szykowaliśmy się na wielką wyprawę i myśleliśmy raczej o łatwej trasie. Wybór trasy zawęziła kontuzja ze stoku: naciągnięta łydka. Musiało to zatem być coś naprawdę krótkiego i łatwego. Wybór padł na Rusinową Polanę, która oferuje jedne z najpiękniejszych widoków w Tatrach Wysokich. Dodatkowo, z niej mogliśmy udać się jeszcze na Gęsią Szyją, kolejny ciekawy punkt widokowy, jeśli noga by na to pozwoliła. W ramach urozmaicenia trasy, zdecydowaliśmy się wyjść wcześnie, by zdążyć na wschód słońca na Rusinowej Polanie. To była słuszna decyzja, bo widoki były niesamowite! 🙂

Wschód słońca na Rusinowej Polanie
Chociaż byliśmy tam w grudniu, kiedy po Tatrach można wędrować przez całą dobę, zdecydowaliśmy się nie ruszać wcześniej, niż o świcie. Szlak nie jest ani długi, ani specjalnie skomplikowany, więc nie musieliśmy się śpieszyć. Rozjaśniające się niebo na wschodzie, księżyc i leżący dookoła śnieg zapewniały dość światła, by czołówki wyłączyć jeszcze przed dojściem do celu.

Na miejsce doszliśmy przed wschodem, lecz było na tyle jasno, że mogliśmy poszukać dobrego miejsca do robienia zdjęć. Niestety nad górami unosiły się chmury i nie zapowiadało się, żeby było ładnie. Na szczęście myliliśmy się, bo choć najwyższych szczytów nie widzieliśmy, to chmury nad nimi pięknie przebarwiały się na różowo. Wschód słońca na Rusinowej Polanie oglądaliśmy razem z młodą parą, która akurat miała sesję ślubną. Trzymali się nieźle, pomimo mroźnej grudniowej pogody 🙂

Na Gęsią Szyję
Z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję poprowadzone są… schody. Wprawdzie bardzo łagodne, w których stopnie mają przynajmniej pół metra długości, ale wciąż schody. Z moją kontuzją łydki musiałem każdy stopień atakować tą samą nogą, co było męczące, ale chociaż nie powodowało bólu. Szlak jest nieco monotonny, natomiast warto go pokonać z uwagi na widoki rozciągające się ze szczytu. Może nie są tak piękne jak z Rusinowej Polany, ale i tak przyjemnie było popatrzeć na Tatry z tej perspektywy.

Pierwsze metry zejścia są dość strome i ścieżka ma bardziej wysokogórski charakter. Uważnie stawialiśmy kroki, bo szlak pokryty był miejscami śniegiem. Ten trudniejszy fragment jest bardzo krótki a po nim droga znów robi się szeroka i wygodna.

Na rozwidleniu szlaku skierowaliśmy się jeszcze na Polanę Waksmundzką, licząc na ciekawe widoki z tamtego miejsca, lecz przeliczyliśmy się. Widoków nie było, ale gdy zatrzymaliśmy się na herbatę, kilkanaście metrów obok nas przeszła sarenka 🙂

Dolina Waksmundzka
Żeby nie wracać tą samą trasą, skierowaliśmy się na czerwony szlak prowadzący przez Dolinę Waksmundzką. To już zupełnie inna wędrówka niż schody na Gęsią Szyję. Ścieżka jest wąska i prowadzi raz w górę, raz w dół. Śniegu było zdecydowanie więcej, lecz nie było potrzeby zakładania raków. Uroku dodają drewniane mostki zawieszone nad Waksmundzkim Potokiem.

Mniej więcej w połowie drogi skręciliśmy na czarny szlak prowadzący z powrotem na Rusinową Polanę. Jeśli poszlibyśmy prosto, dotarlibyśmy na asfaltowy szlak nad Morskie Oko w pobliżu Schroniska w Dolinie Roztoki. Chociaż schroniskowa szarlotka nas kusiła, zdecydowaliśmy się na ten czarny szlak, licząc, że chmury nad Gerlachem się rozwieją i będzie nam dane zobaczyć go z Rusinowej Polany.

Wędrując dalej przez Dolinę Waksmundzką cieszyliśmy się pięknym dniem i słońcem rozświetlającym naszą ścieżkę pośród drzew. Po drodze minęliśmy wycieczkę szkolną, lecz poza tym, na szlakach było zupełnie pusto. Gdy dotarliśmy z powrotem na Rusinową Polanę, zdziwiliśmy się jak wiele ludzi się tam zgromadziło. Niestety, nasze oczekiwania względem widoków nie spełniły się. Południe jest chyba najgorszą porą na odwiedziny tego miejsca. Widoki o wschodzie słońca były o niebo lepsze, a gdy kilka lat wcześniej byłem tam popołudniem, góry również prezentowały się o wiele lepiej. Pozostało nam tylko zejść na parking, wspominając poranne widoki 🙂

Podstawowe informacje:
Długość: 9,3 km
Przewyższenie: 670 m
Czas przejścia: 3 h 15 min.
Trudność: łatwa
Dojazd: samochodem. Busiki tak wcześnie nie jeżdżą. Parking na Palenicy Białczańskiej wymaga rezerwacji online. Inne opcje dojścia na Rusinową Polanę z parkingów to: Dolina Filipka (szlak niebieski) i Wierch Poroniec (szlak zielony)
Mapa:
Leave A Reply