W zeszłym roku, jak zwykle przed wypadem w wysokie góry, wybraliśmy się w Góry Kamienne na trening kondycyjny. Zupełnym przypadkiem trafiliśmy na urodzaj jagód i Ania postanowiła, że koniecznie musimy tam wrócić za rok. Tym razem już nie na trening, tylko na zbieranie tych owoców. Ja jagody lubię zbierać bezpośrednio do buzi, ale do wiaderka już nie, więc miałem wziąć hamak i książkę, żeby Ania mogła w spokoju oddawać się swojej zbierackiej pasji 😉
Niestety, lokalizację krzaczków jagodowych zapamiętaliśmy nie dość dokładnie, ale dowiedzieliśmy się o tym dopiero na miejscu. Pomimo tego i tak udało się uzbierać wiadereczko jagód i jeszcze trochę malin, więc będziemy mieli co pałaszować zimą 🙂

Sokołowsko – idealna baza startowa
Uwielbiamy Góry Kamienne i bywamy tam kilka razy w roku. Jest tam mało ludzi na szlakach, jest dobry dojazd z Wrocławia, a nade wszystko są bardzo strome podejścia, idealnie do ćwiczenia kondycji przed wyjazdem w Tatry czy Alpy.
Chyba najładniejszą miejscowością w tym rejonie jest Sokołowsko, wciśnięte głęboko w dolinę otoczoną przez porośnięte lasem szczyty. Już od XIX wieku działało tam renomowane, europejskiej klasy, uzdrowisko dla gruźlików. Chociaż miejscowość dalej ma charakter uzdrowiskowy, kilkanaście lat temu przeżywało poważny kryzys – największy obiekt popadł w ruinę, a sama miejscowość wyglądała bardzo smutnie.
Na szczęście, wiele zaczęło się zmieniać na lepsze w ciągu ostatnich kilku lat. Powstały nowe knajpki, a budynki uzdrowiskowe są powoli odnawiane. Z Sokołowska wychodzi kilka szlaków pieszych i rowerowych pozwalając na zaplanowanie ciekawych szlaków-pętli.

„Klasyczne Kamienne”
Po zaparkowaniu samochodu w Sokołowsku, udajemy się niebieskim szlakiem w kierunku Przełęczy pod Waligórą, najwyższym szczytem Gór Kamiennych. Po drodze odbijamy kilkanaście metrów ze szlaku, żeby zobaczyć ruiny zameczku Friedenstein. Obecnie obiekt jest w zupełnej ruinie, co przydaje mu nieco tajemniczości. Tutaj można zobaczyć jak wyglądał kiedyś.
Zaraz za zameczkiem rozpoczyna się „klasyczny” szlak w Górach Kamiennych. Niesamowicie strome podejście kamienistą ścieżką, gdzie bardzo przydają się kijki trekkingowe. Szczególnie przy schodzeniu takimi szlakami trzeba uważać, żeby nie pośliznąć się na drobnych kamyczkach. Wiem, co piszę, bo sprawdziłem… 😉

Pierwsze podejście ma ponad 300 m wysokości, ale później się wypłaszcza i można skupić się na podziwianiu widoków. A warto się na tym skupić, bo nawet przy przeciętnej widoczności można wypatrzeć m.in. Śnieżkę i Góry Stołowe.
Aż do Rozdroża pod Waligórą spotykamy tylko małe grupki turystów, jest tutaj naprawdę spokojnie, a, co najważniejsze, przy szlaku dojrzewa całkiem sporo jagód. Ania rzuca się w wir pracy, a ja jej początkowo pomagam, lecz szybko się poddaję, siadam w słoneczku i włączam czytnik książek 🙂

Najazd turystów
W polskich górach, ale chyba nie wyłącznie tu, tylko na całym świecie, panuje taka tendencja, że turystów spotyka się punktowo – tam gdzie łatwo dojechać i tam gdzie są najbardziej rozpoznawalne obiekty. Nie inaczej jest w Górach Kamiennych, które są bardzo spokojne i puste, za wyjątkiem Waligóry i Schroniska Andrzejówka leżącego u jej stóp.
Niestety, ostatnimi czasy jest jeszcze inna tendencja, żeby, jadąc w góry, jak najwyżej wjechać samochodem. Dlatego bardzo dużo turystów decyduje się na podjechanie bezpośrednio pod Andrzejówkę. To sprawia, że jest tam zwykle tłum ludzi, którzy przyjechali na weekendowy spacer połączony z czeskim piwem w schronisku.
Z Przełęczy wchodzimy łagodnym i popularnym szlakiem na Waligórę i, żeby się nie wracać, schodzimy zdecydowanie niełagodnym i niepopularnym szlakiem do schroniska 😉 Na szczęście przychodzimy przed porą obiadową, więc bez kolejki zamawiamy pyszny obiad i zmywamy się stamtąd jak najszybciej się da.

Hřebenovka – szlak grzbietem Gór Kamiennych
W Górach Kamiennych jest piękny, długi i niezwykle pusty szlak wiodący grzbietem granicznym. Czesi nazywają go Hřebenovką. Dla nas był to cel tej wyprawy, ponieważ zapamiętaliśmy, że właśnie tam rok temu było tyle jagód. Niestety pamięć jest zawodna i nie trafiliśmy na ten fragment szlaku, na którym rosły jagody. Chociaż udało nam się po drodze znaleźć maliny a nawet trochę jagód, nie osłodziły one bezgranicznego smutku Ani.
Przejście dłuższych fragmentów Hřebenovki jest bardzo ciekawym przedsięwzięciem. Idąc po grzbiecie, cały czas albo wchodzimy na górę, albo schodzimy z góry, tylko po to, żeby zaraz zacząć wchodzić na kolejną górę. Przypomina to trening interwałowy i to naprawdę fajne rozwiązanie, żeby przygotować się do pokonywania podejść w wyższych górach.

Po przejściu kilku kilometrów grzbietem granicznym, przed szczytem Obirka skręcamy w prawo leśną drogą prowadzącą do niebieskiego szlaku. Stamtąd schodzimy już prosto do Sokołowska. Zebraliśmy (albo raczej Ania zebrała) dość jagód, żeby zaprawić kilka słoiczków a do tego jeszcze dwa słoiki malin.
Podstawowe informacje:
Długość: 14km
Przewyższenie: 760m
Czas przejścia: 4 h 20 m
Trudność: łatwa
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply