Eksplorację czeskich Sudetów planowaliśmy od 2019 roku, ale w realizacji planów przeszkodził nam koronawirusik. Teraz obostrzeń już nie ma, więc ruszyliśmy w Czechy. Żeby być precyzyjnym, to tak naprawdę pojechaliśmy na pogranicze Czech i Moraw. Historyczna granica między tymi regionami przebiega przez Góry Hanuszowickie (Hanušovická vrchovina) i Jeřáb, najwyższy ich szczyt. To właśnie był nasz cel 🙂 Králíky, w których rozpoczęliśmy wycieczkę, leżą na południowy wschód od Międzylesia, kilka kilometrów za polsko-czeską granicą. Można tam dojechać z Wrocławia w nieco ponad 2 godziny.

Klasztor na Górze Matki Bożej
W Kralikach nie trudno o darmowy parking i można go znaleźć nawet na rynku. My zaparkowaliśmy tuż obok centrum, przy głównej drodze, pod szkołą, gdzie w weekend nie powinno być problemu z miejscami. Na Kralickim rynku zaczynają się szlaki żółty i zielony, którymi kierowaliśmy się do klasztoru górującego nad miastem. Droga z centrum jest niemal prosta i na obrzeżach przechodzi w piękną aleję drzew z rzadka przetykaną kapliczkami drogi krzyżowej.

Klasztor można zwiedzać, ale okazało się, że byliśmy tam albo w zły dzień, albo o złej porze. Nie zastaliśmy nikogo z obsługi, więc mogliśmy tylko zajrzeć do ogólnodostępnej kaplicy z figurami kościotrupów i do barokowego kościoła. Kaplica udekorowana trupimi czaszkami rodem z pirackiej flagi jest widokiem zdecydowanie niecodziennym i nigdy czegoś podobnego nie widzieliśmy. W kościele natomiast znajduje się maleńki obraz Madonny, który „ginie” w ogromie ołtarza, podobnie jak Czarna Madonna z Jasnej Góry.

Po wyjściu z klasztoru udaliśmy się na wieżę widokową na pobliskiej górze Val. Tego dnia było bardzo wietrznie, więc pomimo pełnego słońca było tam strasznie zimno. Mimo to, cieszyliśmy się z pięknych widoków na Masyw Śnieżnika i klasztor.

Jeřáb
Po zejściu z wieży, skierowaliśmy się już bezpośrednio na Jeřáb. Początkowo szliśmy dalej otwartą przestrzenią, wystawieni na wiatr, lecz po wejściu do lasu uspokoiło się. Żeby nie było zbyt łatwo, w lesie na szlaku w dalszym ciągu utrzymywała się warstwa śniegu i lodu. Utrudniało to podejście, bo śnieg, choć niezbyt głęboki, osuwał się pod naszymi butami i spowalniał marsz. Końcówka podejścia na Jeřáb jest nieco stroma, więc trochę się pomęczyliśmy w tych warunkach.

Ze szczytu nie ma żadnych widoków, oprócz lasu dookoła. Przyznać jednak trzeba, że las prezentował się znakomicie. Na ziemi ciągle było pełno śniegu, lecz złociste przebłyski słońca między drzewami przypominały, że to już przedwiośnie. Wędrówka przez porośnięte lasem Góry Hanuszowickie była bardzo przyjemna. Między drzewami nie było czuć wiatru, turystów było niewielu, więc mogliśmy cieszyć się idealną ciszą. Nawet ptaki odzywały się z rzadka i raczej na otwartych przestrzeniach niż w lesie.
Góry Hanuszowickie
Góry Hanuszowickie muszą być cudowne latem, bo nie brakuje tu zadbanych źródełek. W Czechach panuje uroczy zwyczaj obudowywania ujęć wody w pobliżu szlaku, tak by móc wygodnie nabrać idealnie czystej wody. Nierzadko przy źródełkach można znaleźć nawet kubki!

Według planu wycieczki, mieliśmy zejść ze szlaku przy Kaplicy Świętej Trójcy na leśną drogę prowadzącą przez dolinę. Plan był jednak układany z myślą o cieplejszej porze roku, kiedy nie ma śniegu. W takich warunkach, jakie zastaliśmy, woleliśmy iść dłuższą drogą, lecz pozostać na przetartym szlaku. Zamiast schodzić od razu do doliny, musieliśmy najpierw przejść przez górski grzbiet.
Większość drogi pokonaliśmy wędrując lasem, lecz po wyjściu na pastwiska otworzył się przed nami widok na zachód i południe. W pobliżu szczytu Hřebínek jest nawet malutka ławeczka, by móc delektować się widokami w wygodnej pozycji.

Křížová hora
Po krótkim odpoczynku udaliśmy się do miejscowości Moravsky Karlov by przez około dwa kilometry wędrować szosą. Przy drodze znajduje się jeszcze kilka wiekowych drewnianych chałup, tradycyjnie malowanych na brązowo w białe pasy. Na innych budynkach można jeszcze znaleźć niemieckie napisy, pamiątki po czasach kiedy „Kraj Sudecki” zamieszkiwali w dużej mierze Niemcy. Nie jest to jednak najpiękniejsza czeska miejscowość, więc cieszyliśmy się, gdy znów weszliśmy na szlak.

Dodatkową atrakcją były małe, tegoroczne kózki, które radośnie brykały w gospodarstwie znajdującym się tuż przy szlaku. Radość trwała jednak krótko, bo czekało nas jeszcze jedno strome podejście. Tego smutku nie skontrowała nawet porcja dobrej czekolady. Na szczęście podejście nie jest długie a Křížová hora zaskoczyła nas piękną i nowoczesną wieżą widokową. Jeśli chodzicie po polskich górach, to zapewne zauważyliście, że w przypadku naszych wież widokowych określenia „piękna” i „nowoczesna” nie idą w parze. Czesi są jednak w budowaniu wież wyraźnie lepsi 😉

Pod wieżą jest ogromna wiata, w której przed złą pogodą może się schronić nawet liczna grupa, zaś sama wieża jest jeszcze bardziej praktyczna. Na tarasie widokowym są okna, więc nie wieje, zaś do robienia zdjęć można je otworzyć (chociaż nie wszystkie otwierają się na oścież). Twórcy pomyśleli nawet o dzieciach i umieścili przenośne schodo-stołki, na które można wejść by sięgnąć oczami do okna!
Křížová hora ma dla dzieci (no i dorosłych w sumie też) jeszcze jedną atrakcję. Jest tam mała galeria drewnianych rzeźb, wśród których można znaleźć Czerwonego Kapturka, Krecika i kilka innych postaci.

Powrót do Kralików
Poniżej szczytu znajduje się niewielki rezerwat obejmujący mokradła. Można tam zobaczyć ponoć ciekawe ptaki a także bobry, ale w czasie naszej wizyty jeziorko było jeszcze przykryte lodem i niczego ciekawego nie zobaczyliśmy.
Nieco dalej, na obrzeżach miejscowości znajduje się wiatka i mini-wystawa poświęcona… szczotkom! Dowiedzieliśmy się, że Červená Voda jest od dawna miejscem produkcji szczotek i ten przemysł tam kwitnie. W ramach nauki o tych interesujących urządzeniach, można poczesać (oczywiście szczotką) grzywę i ogon drewnianego kucyka 😉

Na północ od miasta znajduje się linia lekkich schronów bojowych sprzed II Wojny Światowej. Obiekt położony najbliżej szlaku był niestety zamknięty na kłódkę, być może po to, żeby mógł służyć nietoperzom za noclegownię. Kolejna linia schronów jest na północ od Kralików. Tam znajdują się już ciężkie obiekty, połączone podziemnymi korytarzami. Obecnie funkcjonuje tam muzeum militariów, ale to już jest atrakcja na osobny dzień 🙂

Podstawowe informacje:
Długość: 28,2 km
Przewyższenie: 765 m
Czas przejścia: 7 h 10 min. (nasz czas z postojami: około 9 h)
Trudność: łatwa
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply