O niemieckich sztolniach w Górach Sowich z okresu II Wojny Światowej słyszał niemal każdy. Podziemne korytarze w Osówce, Walimiu, czy pod Włodarzem odwiedzają setki turystów. Ale to, co jest pod ziemią, nie jest jedyną pozostałością tego monumentalnego projektu III Rzeszy. Równie warto zwiedzić naziemne obiekty kompleksu Riese, zwłaszcza, że można je oglądać „na dziko” i bez opłat, co podkreśla aurę tajemniczości. Zapraszamy Was w tajemnicze Góry Sowie!

Na szczyt Włodarza
Nie chcemy całego dnia spędzić na łażeniu po ruinach, zwłaszcza, że prognoza pogody była fantastyczna, więc zaplanowaliśmy, że na początku wejdziemy na szczyt Włodarza, najwyższej góry w tym masywie Gór Sowich. Warto tu nadmienić, że Włodarz znajduje się na liście szczytów Diademu Gór Polski, więc to pozycja obowiązkowa dla fanów odznak górskich 😉

Wycieczkę zaczynamy na parkingu przy basenie w Głuszycy, który jest darmowy i znajduje się przy samym szlaku. Kawałek dalej jest stacja PKP, więc nie trzeba mieć samochodu by tu przyjechać. Już na wstępie okazuje się, że pogoda nie zechciała się dopasować do pięknej prognozy i jest zimno, i pochmurno. Żeby się rozgrzać, ruszamy pod górę szybkim tempem.
Wyżej, nie dość że dalej jest pochmurno, to zrobiło się jeszcze mgliście. Ale jest na tyle zimno, że mgła osiada na roślinności tworząc szadź. W takich warunkach jest naprawdę magicznie (i bardziej zimno). Ze szczytu, nawet w pogodne dni, widok jest marny, więc przelewająca się mgła nie robi nam dużej różnicy.

Kompleks Moszna
Pierwsze pozostałości prac nad Riese, które napotykamy tego dnia, znajdują się na wschodnich zboczach góry o uroczej nazwie Moszna 😉 Na Mapy.cz zaznaczono dwa wyrobiska oraz budynek. W rzeczywistości po budynku zostały same fundamenty, ale oprócz niego znajdujemy ruiny innego obiektu oraz studzienkę zamkniętą klapą z niemieckimi napisami.

Istnieją teorie, że pod Moszną znajduje się kompleks „Centrum”, potencjalnie największy w Górach Sowich. Być może o wiele lepiej wykończony, a przez to z większą starannością wysadzony i zamaskowany. Czy tak jest w rzeczywistości? Trudno powiedzieć – to, co zostało odkryte, faktycznie znajduje się w centrum, między bardziej znanymi kompleksami. Krążą opowieści, że ilość zużytego/zaksięgowanego betonu jest o wiele większa niż objętość ukończonych betonowych obiektów, więc gdzieś on musi być. Dostępnej dokumentacji jest niewiele, a świadkowie nie są wiarygodni, więc jedynym sposobem odkrycia kolejnych obiektów i celów całego kompleksu Riese jest prowadzenie dalszych badań. Może kiedyś dowiemy się więcej, ale czy takie odkrycie nie odbierze temu miejscu aury tajemniczości?

Kompleks Osówka
Najbardziej znane naziemne obiekty kompleksu Riese znajdują wokół szczytu Osówki. Idąc od północy docieramy najpierw do świetnie zachowanego „zbiornika wody”. Czy nazwa odzwierciedla funkcję obiektu? Możliwe, bo ściany są zbyt cienkie jak na schron, ale mamy wątpliwości jak woda miałaby się do niego dostawać i wydostawać.

Poniżej zbiornika znajdują się fundamenty kilku budynków – nie są szczególnie interesujące, ale znajdują się między zbiornikiem a szlakiem do Osówki, więc i tak przechodzimy obok nich.
Niecały kilometr dalej znajdują się największe naziemne obiekty kompleksu Riese: „Kasyno” i „Siłownia”. „Kasyno” jest dużym, zadaszonym, parterowym obiektem. Potencjalnie miał być biurowcem, o czym świadczą duże okna i ocieplone ściany.

O wiele bardziej niezrozumiałe jest przeznaczenie sąsiedniej „Siłowni”, nad którą prace były mniej zaawansowane. Istnieją teorie, że miał tam znajdować się reaktor atomowy – stąd nazwa. Udało się nam też trafić na blog, na którym autor pisze, że wie, do czego „Siłownia” miała służyć, ale nie napisze tego na blogu. Pozostawiamy ten komentarz do Waszej oceny 😉

Kompleks Soboń
Naszym ostatnim punktem na trasie był kompleks znajdujący na górze Soboń (a częściowo także pod nią). Kilka lat temu odkryto tu kilka dotychczas nieznanych sztolni, co uprawdopodabnia istnienie kolejnych, jeszcze nieodkrytych, obiektów podziemnych. My jednak skupiliśmy się na tych, które są widoczne na ziemi i nie trzeba ryzykować życiem, by je zobaczyć.
Odchodząc około 300 metrów szlakiem zielonym, dostrzegamy w lesie nienaturalne wzniesienie pokryte kamieniami. Właśnie po takich detalach najłatwiej wypatrzeć miejsca, w których mogą znajdować się wyrobiska. W tym wypadku trafiliśmy na wierną kopię „zbiornika wody”, ale tutaj wejście było na poziomie gruntu. Nie musieliśmy więc przeprawiać się po mostku z bali.

Kolejny ciekawy obiekt dostrzegamy już z żółtego szlaku. Jest to niedokończony parterowy betonowy budynek obok którego znajdują się wielkie betonowe fundamenty. Wszystko porasta mech, dodając swoistego uroku.
Z tego miejsca kierujemy się dalej żółtym szlakiem w kierunku Głuszycy i docieramy do samochodu. Chociaż Ania nie jest takim fanem militariów i „dziur w ziemi” jak ja, wycieczka, a także cała tajemnica, którą spowite jest Riese, bardzo jej się spodobały.

Wybierając się tutaj, koniecznie weźcie ze sobą latarkę, a wędrując poza szlakiem uważnie patrzcie pod nogi, żeby nie skręcić kostki, ale nie wpaść do jakiegoś wykopu. Odradzamy również zwiedzanie obiektów podziemnych na własną rękę, o ile nie jesteście grotołazami.
Podstawowe informacje:
Długość: 16,2 km
Przewyższenie: 450 m
Czas przejścia: 4 h 10 m; nasz czas: 5 h 20 m z postojami i zwiedzaniem obiektów
Trudność: łatwa
Mapa:
Leave A Reply