Zbieranie szczytów do Korony Sudetów prowadzi nas w miejsca rzadko odwiedzane, takie, o których nawet wcześniej nie słyszeliśmy. Góry Opawskie kojarzą się przede wszystkim z Biskupią Kopą, która trafiła do Korony Gór Polski. Nie jest ona jednak najwyższym szczytem tego pasma, a zaledwie piątym, ale w przeciwieństwie do tych wyższych, znajduje się w Polsce. Jeśli komuś zależy, by wejść wyżej, trzeba wybrać się do Czech. Příčný vrch to najwyższa góra w okolicy, która wyjątkowa jest też pod innym względem. W jej wnętrzu skrywa się złoto!


Zlaté Hory
O obecności złota świadczy już nazwa miejscowości, w której zaczynamy wycieczkę. Zlaté Hory były niegdyś ważną osadą górniczą i źródłem dochodu dla biskupiego Księstwa Nyskiego. Wydobycie kruszcu, rozpoczęte w średniowieczu, kontynuowano aż do lat 90. poprzedniego wieku i być może większy wpływ na zamknięcie kopalń miał upadek ustroju socjalistycznego niż wyczerpanie złóż (jak w przypadku wałbrzyskiego węgla). Tak, czy inaczej, Zlaté Hory zamieniły się w miejscowość turystyczną. Dookoła jest kilka wyciągów narciarskich i nie brakuje szlaków turystycznych.

Pierwszym przystankiem na trasie są ruiny zamku Edelštejn. Niegdyś ta warownia broniła miasta i kopalni, a dziś pozostały z niej zaledwie ruiny wieży i wały ziemne zdradzające, którędy przebiegała linia murów. Tutaj robimy przerwę na śniadanie z widokiem na cel wycieczki: Příčný vrch.


Wkrótce, natrafiamy na pierwsze pozostałości po działalności górniczej: zasypane bądź zamknięte sztolnie. Wiele z obiektów jest podpisanych a na tablicach informacyjnych można znaleźć informacje o historii górnictwa, wielkości wydobycia i o konkretnych kopalniach.

Příčný vrch
Wraz z wejściem na grzbiet góry trafiamy po raz pierwszy na szkody górnicze. Opustoszałe kopalnie, zalewane przez podziemne cieki wodne, zapadają się tworząc głębokie i szerokie leje. Na ich dole często można znaleźć niewielkie otwory dawnych sztolni i szybów, z których wydobywa się cieplejsze powietrze, a wokół nich rośnie intensywnie zielona roślinność. Czasami zapadliska są położone tak blisko siebie, że prowadzi między nimi tylko wąziutka ścieżka.

Sam szczyt Příčný vrch nie oferuje żadnych atrakcji. Położony w lesie, na długim, dość płaskim grzbiecie, mógłby być łatwo przeoczony, gdyby nie tabliczka z nazwą. Warto więc iść nieco dalej i wspiąć się na Hornické skály. Wprawdzie punkt widokowy to marny, ale samo wejście na skałki daje poczucie zdobycia jakiegoś szczytu.

Schodząc w kierunku miasta, zaglądamy po drodze do sanktuarium Matki Boskiej Pomocnej. Liczyliśmy na jakiś ładny zabytek, ale okazuje się, że kościół ma zaledwie trzydzieści lat. W związku z tym, jego wystrój jest nowoczesny i skromny.

Idąc dalej, mamy widok na Biskupią Kopę z wyraźną białą wieżą na jej szczycie. Gdyby nie to, że byliśmy tam zaledwie dwa miesiące wcześniej, pewnie byśmy połączyli obydwa szczyty i wydłużyli nieco wycieczkę. Mając jeszcze sporo czasu, zahaczyliśmy o labirynt na południu Zlatych Hor a w samej miejscowości zjedliśmy obiad.

Podstawowe informacje:
Długość: 18,6 km
Przewyższenie: 660 m
Czas przejścia: 5 h (nasz czas z postojami: 6 h 50 min.)
Trudność: łatwa; wszystkie zapadliska kopalniane, które widzieliśmy, są zabezpieczone, natomiast stan barierek jest różny. Ze zdjęć na mapy.cz wynika, że da się wejść do niektórych kopalń, co raczej nie jest bezpieczne, więc uważajcie na dzieci, jeśli z nimi podróżujecie 🙂
Dojazd: samochodem. Bezpłatny parking jest w samym centrum miasta. Parking przy sanatorium dziecięcym ma ograniczenie postoju do 2 godzin. Są też dwa parkingi przy ośrodku narciarskim, ale nie wiemy, czy można tam legalnie i bezpiecznie zostawić auto, więc my zaparkowaliśmy w centrum.
Mapa:
A gdybyśmy chcieli w ramach tej samej wycieczki wejść na Biskupią Kopę, wyglądałoby to tak: 23,3 km i 900 m podejścia, czyli 6,5h marszu bez postojów:
Leave A Reply