Jedną z największych atrakcji Ziemi Kłodzkiej jest niewątpliwie Szczeliniec Wielki w Górach Stołowych. Latem, czy w majówkę, czyli podczas „sezonu”, jest przepełniony tłumami turystów. Zupełnie inaczej jest poza sezonem, zwłaszcza zimą, kiedy na szczyt dociera niewiele osób. My spotkaliśmy pierwszych ludzi dopiero po ponad trzech godzinach marszu. Warto też podkreślić, że trasa turystyczna na szczycie pozostaje zimą otwarta, podobnie jak w Błędnych Skałach. Dodatkowo, wejście na Szczeliniec Wielki w zimie jest zupełnie bezpłatne! 😉
Na Błędnych Skałach też byliśmy zimą i naszą relację możecie przeczytać tutaj.

Radkowskie Skały
Jeśli czytacie nasz blog od dłuższego czasu, mogliście zauważyć, że wybieramy nieoczywiste szlaki. A do tego preferujemy darmowe parkingi 😉 Dlatego wędrówki nie zaczynamy tradycyjnie w Karłowie, tylko udajemy się do Radkowa, na północny wschód od Szczelińca. Darmowe parkingi są przy cmentarzu i przy OSiRze. Oba znajdują się bardzo blisko niebieskiego szlaku, którym udajemy się na Radkowskie Skały.
Szlak prowadzi początkowo po płaskim terenie, ale po wejściu w las rozpoczyna się podejście. Pod jego koniec pojawiają się wokół pierwsze piaskowcowe skały. Na krzyżówce szlaków możemy zdecydować, czy chcemy wejść na Bastion (piaskowcowe urwisko), czy przejść u jego podnóża. Wybraliśmy tę pierwszą opcję, by zobaczyć dwie formacje skalne: Złą Pułapkę i Leśną Igłę. Zła Pułapka to malowniczo położony kociołek wietrzeniowy – czyli skalna misa powstała przez zamarzanie wody. Ponieważ było kilka centymetrów śniegu, nigdzie jej nie wypatrzyliśmy. Co innego ze Skalną Igłą. Jest wielka i dumnie wyprostowana tylko… nie przypominała nam akurat igły. Cóż, poprawność polityczna 😉

Cisza w lesie
Niezależnie, który szlak wybierzecie, czy to przez Bastion, czy poniżej niego, dojdziecie do skrzyżowania szlaków z Drogą Stu Zakrętów. Po przejściu kilkuset metrów szosą, wchodzimy na Główny Szlak Sudecki prowadzący szeroką leśną drogą. Od początku marszu nie napotkaliśmy żadnego turysty i tak samo jest tutaj. Wokół nas tylko las i z rzadka odzywające się ptaki.
Chociaż ten fragment szlaku nie jest urozmaicony żadnymi ciekawymi skałami, ani widokami, wędruje się bardzo dobrze. Taki czas spędzony w ciszy w lesie doskonale uspokaja, wycisza i pozwala regenerować się umysłowi. Pracując z mieszkania w mieście, niewiele mamy okazji by przebywać na łonie przyrody, dlatego taka leśna wędrówka doskonale nam służy.

Tym szlakiem moglibyśmy dojść aż do Karłowa, pod wejście na Szczeliniec, ale decydujemy, że odbijamy na szlak niebieski, by zrobić pętlę. Wkrótce dochodzimy do pozostałości dawnej osady. Z większości domów zostały tylko fundamenty i resztki ścian, ale jeden z obiektów zachował się nieco lepiej, do wysokości piętra.
Szczeliniec Wielki w zimie
Po minięciu ruin przechodzimy przez drogę wiodącą do Pasterki, bardzo sympatycznego schroniska w Górach Stołowych, o którym pisaliśmy we wspomnianym artykule o Błędnych Skałach. Dalej szlak prowadzi już u podnóża Szczelińca Wielkiego. Po kilkunastu minutach dochodzimy do pierwszych schodów prowadzących na górę. Wejście na Szczeliniec Wielki w zimie nie jest o wiele trudniejsze niż latem, ale warto mieć ze sobą raki lub raczki. Spośród spotkanych osób, byliśmy chyba jedynymi wyposażonymi w nie, więc da radę też bez nich. Trzeba tylko pamiętać, że szlak może być miejscami oblodzony i szkoda byłoby zrobić sobie krzywdę.

Wejście na szczyt jest zaskakująco krótkie. Kilka minut i jesteśmy pod Schroniskiem PTTK na Szczelińcu. Ania, która była tam pierwszy raz, była tym mocno zdziwiona. Nie mniej zdziwiony byłem ja, który z dzieciństwa pamiętam wchodzenie na szczyt jako długą wyprawę. Z drugiej strony, to dobrze, że dotarliśmy tak szybko, bo nasze brzuszki zaczęły się domagać kalorii. W schronisku zdecydowaliśmy się na mix pierogów i wszystkie były przepyszne i wypchane farszem po brzegi. Na bogato! 🙂

Posileni, byliśmy gotowi na trasę wiodącą po płaskowyżu Szczelińca Wielkiego. Jeśli byliście tam latem, możecie się zdziwić, że szlak prowadzi nieco inaczej. Przede wszystkim omija się Wąwóz Piekiełko, czyli jeden z najciekawszych fragmentów. Zamiast tego, można przejść przez Afrykę, która latem jest zamknięta, i nieco się poprzeciskać między skałami. Co więcej, po dojściu do południowych tarasów widokowych, zamiast zejść inną trasą, trzeba wrócić się tą samą drogą pod Schronisko.
Powrót do Radkowa
Po zejściu ze Szczelińca, kierujemy się w stronę Karłowa, by obejść górę z drugiej strony. Szlak prowadzi po metalowych schodkach, wiec nie wygląda to najlepiej, ale to tylko krótki fragment. Następnie znów skręcamy na Główny Szlak Sudecki i jak się później okazuje, nie spotykamy już żadnych innych turystów do końca dnia.

Wkrótce dochodzimy do znajomego skrzyżowania, na którym ze szlaku czerwonego zeszliśmy na niebieski. Teraz robimy dokładnie to samo, ale wybieramy tę drogę, z czterech dostępnych, którą jeszcze nie szliśmy. Prowadzi ona przez Skalne Wrota a następnie pod skałą wiszącą nad szlakiem. Jest to ciekawy szlak, ale jeśli jesteście fanami wodospadów, to możecie też wybrać zejście równoległym szlakiem żółtym. Prowadzi on obok Wodospadu Pośny. Kaskady wyglądają z reguły najlepiej podczas roztopów, a skoro dookoła leży śnieg, to mogła być to średnia atrakcja.

Niezależnie od wybranego wariantu, wkrótce docieramy do Radkowa i możemy kierować się ku samochodowi pozostawionemu na parkingu. To była piękna wycieczka. Góry Stołowe są naprawdę wyjątkowe i warto spędzić w nich kilka dni. Wejście na Szczeliniec Wielki w zimie to doskonały wybór dla tych, którzy znają te góry już z lata. Jeśli nie byliście na nim nigdy wcześniej, warto wejść tam też latem, by zobaczyć tę część, która nie jest udostępniona zimą.
Podstawowe informacje:
Długość: 20,1 km
Przewyższenie: 815 m
Czas przejścia: 5 h 40 m, ale warto zaplanować dodatkowy czas na zwiedzanie Szczelińca Wielkiego (nasz czas: 8 h z postojami i obiadem)
Trudność: łatwa
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply