Poszukując miejsc nietypowych i rzadko odwiedzanych a do tego zachęceni obecnością dzikich storczyków, postanowiliśmy wybrać się na Pogórze Kaczawskie. Chociaż to rzadko uczęszczana kraina, niektóre z miejsc doczekały się swojego rodzaju chwały. Warto tu wspomnieć choćby o Organach Wielisławskich zbudowanych ze słupów bazaltowych, czy o Wąwozie Myśliborskim. W tym rejonie jest jednak o wiele więcej ciekawych miejsc, które ciągle zachowały swoją dzikość. Dziś chcielibyśmy Was zabrać na wirtualną wycieczkę i zachęcić byście sami odwiedzili dzikie wąwozy na Pogórzu Kaczawskim. Często zachwycamy się przyrodą Sudetów, ale te miejscówki są naprawdę w czołówce najpiękniejszych miejsc w polskich górach.

Poszukiwanie storczyków na Storczykowej
Nazwa wzgórza „Storczykowa” nie wzięła się z przypadku. Na samym wzgórzu, jak i w okolicy, rośnie przynajmniej kilka różnych gatunków naszych rodzimych orchidei. To właśnie poszukiwania tych kwiatów zaprowadziły nas w tą okolicę. Żeby natrafić na storczyki, trzeba trochę powłóczyć się po okolicy poza szlakami. W tym miejscu akurat nie ma żadnego rezerwatu, więc można to robić. Natomiast same storczyki podlegają ochronie. Niezależnie od tego, czy uda się trafić na kwitnące orchidee, warto przejść się w tym miejscu, bo okolica jest ładna.

Do tego, pod samym wzgórzem znajduje się miejsce postojowe na kilka samochodów. Technicznie nie jest to parking, ale spora wyjeżdżona zatoczka pozwala na zostawienie samochodu. To miejsce jako parking polecał z resztą sam Karkonoski Park Narodowy. Inne miejsce parkingowe znajduje się w Muchowie przy skrzyżowaniu szlaków.

Wąwóz Siedmicki
Zaledwie kilometr od Storczykowej znajduje się Wąwóz Siedmicki. Sądząc po tym jak wąska jest ścieżka, którą prowadzi szlak, jest to bardzo rzadko odwiedzane miejsce. Nie spotkaliśmy tam, z resztą, żadnego innego turysty, chociaż szliśmy wolno i robiliśmy dużo zdjęć. Jest to o tyle dziwne, że to najpiękniejszy wąwóz Pogórza Kaczawskiego! Przynajmniej naszym zdaniem 😉 Wszechobecna zieleń, poprzewracane drzewa i leniwie szemrzący potok tworzą niespotykaną atmosferę. Oprócz szlaku nie ma tam żadnego zagospodarowania turystycznego. Przed wojną był punkt widokowy na pradawnym grodzisku, lecz obecnie jest zamknięty i o jego obecności przypominają tylko zapomniane kamienne schody.

Ta dzikość odróżnia go od o wiele bardziej znanego Wąwozu Myśliborskiego. Tam zbudowano kilka drewnianych mostów i poustawiano tablice edukacyjne. Wreszcie, w Myśliborskim zamalowano oznaczenia szlaku, by wstęp mógł być tylko z przewodnikiem – widocznie po to, by dać komuś zarobić. Wąwóz Siedmicki można zwiedzać legalnie we własnym zakresie, dobrze oznaczonym szlakiem a do tego nie spotkać żadnego innego turysty.

Wspomnieliśmy już o powywracanych drzewach – to efekt tego, że wąwóz objęty jest ochroną rezerwatową. Jak coś się wywróci, to tak zostaje. Nikt tych drzew nie usuwa, co pozytywnie wpływa na bioróżnorodność. Nigdy w życiu w ciągu dnia nie wypatrzyliśmy tylu gniazd dzięcioła dużego. Przez całą wycieczkę naliczyliśmy ich przeszło dziesięć! Do tego, przewrócone drzewa tworzą mały tor przeszkód na samym szlaku, co zwiększa jego atrakcyjność.

Muchowskie Wzgórza
Zaraz za Wąwozem Siedmickim jest kolejny rezerwat – „Nad Groblą”. Chyba niesłusznie założyliśmy, że tam już byliśmy, w każdym razie zdecydowaliśmy się obrać inny kierunek. Skierowaliśmy się na północny zachód ku Muchowskim Wzgórzom. Na górze Mszana znajduje się wieża widokowa i brzmiało to obiecująco. Po drodze wyszły dwa problemy.

Po pierwsze, na Muchowskich Wzgórzach też znajduje się rezerwat, który powstał później, niż nasza mapa. Co więcej, w terenie nie był w ogóle oznaczony – a powinny być na drzewach zielone pasy. Na to, że to normalny las wskazywało również to, że okolica była porozjeżdżana przez ciężki sprzęt leśniczy. Istnieje więc ryzyko, że niechcący go pozwiedzaliśmy 😉 Dlatego, na potrzeby tego wpisu, proponujemy ominięcie go drogami leśnymi, którymi można dojść do wspomnianego wcześniej parkingu leśnego. Z niego można wejść ścieżką przyrodniczą pod wieżę widokową.

Pytanie tylko czy warto, ponieważ wieża nie jest specjalnie wysoka, zaś otaczające ją drzewa są wysokie. W konsekwencji, z wieży nie widać nic, oprócz okolicznego lasu, który można zobaczyć nie wchodząc na nią.
Wąwóz Lipa
Na wstępie pisaliśmy w liczbie mnogiej „wąwozy na Pogórzu Kaczawskim”, więc musi być ich kilka. Drugim, do którego tego dnia weszliśmy, był Wąwóz Lipa. Znajduje się on na południowy wschód od Siedmickiego. Podobnie jak ten pierwszy, on również nie jest często odwiedzany, jednak ścieżka wiodąca przez niego jest wyraźnie szersza. Mniej jest też przewróconych drzew na szlaku a rzeka nie jest tak malownicza. Pomimo to, ciągle odczuwalna jest dzikość tego miejsca. Oba wąwozy omija masowa turystyka a ochrona rezerwatowa ogranicza ludzką ingerencję.

Pogórze Kaczawskie, a w szczególności te wąwozy, jest domem dla wielu rzadko spotykanych gatunków roślin i zwierząt. Jednym z nich jest salamandra plamista. Napisaliśmy swojego czasu osobny wpis o tych fascynujących zwierzętach i możesz zobaczyć go tutaj. Podczas naszej wycieczki było wyjątkowo słonecznie i ciepło, więc salamandry pochowały się w swoich kryjówkach. Ale przy gorszej pogodzie, ponoć nietrudno się tam na nie natknąć.
Wąwóz Lipa nie jest tak płaski jak Siedmicki i w swojej zachodniej części przybiera bardziej górski charakter. Szlak zaczyna prowadzić pod górę, wzdłuż coraz węższego strumienia, aż do jego podmokłych źródlisk. Następnie prowadzi jeszcze wyżej ku otwartej przestrzeni, na której można natknąć się na dzikie storczyki.

Podstawowe informacje:
Długość: 20 km
Przewyższenie: 650 m
Czas przejścia: 5 h 20 min (nasz czas, przy nieco dłuższej trasie: 7 h z postojami)
Trudność: łatwa. Przewrócone drzewa mogą być małą przeszkodą np. dla osób starszych
Dojazd: samochodem
Mapa:
Leave A Reply