Jeśli uważnie śledzicie nasz blog, mogliście zauważyć, że wprost uwielbiamy Sudety Środkowe. Mają one wiele obiektywnych zalet: są blisko Wrocławia, siatka szlaków jest bardzo gęsta i są przepiękne widoki. Mają też zalety subiektywne, istotne tylko dla nas. Tam się poznaliśmy i tam byliśmy na pierwszej wycieczce tylko we dwoje 😉 Nic więc dziwnego, że znów tam pojechaliśmy i po raz trzeci w tym roku wylądowaliśmy na szczycie Lesistej Wielkiej. Ta góra jest szczególnie ciekawa w czasie upałów i mrozów. Wtedy z wnętrza góry wieje wiatr a przy ekstremalnych temperaturach słychać nawet świst! Tym razem tego zjawiska nie doświadczyliśmy, ale mieliśmy okazję podziwiać piękną, złotą jesień.

Lesista Wielka
Lesista Wielka to jeden z trzech szczytów Gór Kamiennych, który znajduje się na liście do odznaki Diadem Polskich Gór. Jeśli kojarzycie Koronę Gór Polski, to Diadem jest „młodszym kuzynem” Korony. To odznaczenie nadaje PTTK za zdobycie 80 szczytów w Polsce, jest więc bardziej wymagające. Z drugiej strony, wystarczy zbierać dowolne zdjęcia lub pieczątki a przy weryfikacji nie ma egzaminu.
Na Lesistą Wielką ruszamy z parkingu przy dawnym kamieniołomie. Leży tuż przy szlakach a do tego jest bezpłatny. Do wyboru jest pieszy szlak żółty, miejscami dość stromy, oraz czarny szlak rowerowy prowadzący drogą leśną. Oba oferują ładne widoki, natomiast szlak żółty przebiega między kilkoma mniejszymi szczelinami wiatrowymi. Tym razem zdecydowaliśmy się na szlak rowerowy, bo nim jeszcze nie szliśmy.

O widokach ze szlaku wspominam nie bez kozery! Trzeba napatrzeć się na podejściu, ponieważ ze szczytu nie widać zupełnie nic – jest cały porośnięty lasem. To by tłumaczyło nazwę tej góry 😉 Natomiast jest tam też mała wiatka turystyczna, której stan świadczy o zaawansowanym wieku, ale ciągle dobrze chroni ona przed deszczem i wiatrem.

Sokółka
Po zejściu z płaskiego szczytu Lesistej Wielkiej skierowaliśmy się do pobliskich szczelin wiatrowych, które są największe w całym masywie. O tej porze nie robiły one jednak żadnego wrażenia. Zimą jest o wiele ciekawiej, bo gdy resztę góry przykrywa gruba warstwa śniegu, tam widać resztki paproci i czarną skałę z ziejącą w niej szczeliną. Na północno wschodnich stokach Lesistej, którymi prowadzi nasz szlak, jest więcej zapadlisk. Część z nich oznaczona jest na mapie jako szczeliny wiatrowe, ale mam nieodparte wrażenie, że jest ich więcej. Na ich odkrywanie najlepiej przyjść jednak śnieżną zimą.

Warto skorzystać z faktu, że ten fragment szlaku jest bardziej płaski i odpocząć, ponieważ podejście na kolejny szczyt: Sokółkę, jest bardzo strome. Te górę można ominąć, idąc zielonym szlakiem, ale zrezygnuje się przez to z naprawdę ładnej panoramy. Osobiście mam wrażenie, że widoki z Sokółki są o wiele lepsze niż z wieży widokowej na Dzikowcu, ale najlepiej zobaczyć obydwa i mieć własne zdanie na ten temat 🙂
Dzikowiec
Ze szczytu Sokółki w dół prowadzi wąska ścieżka, którą łatwo przegapić. Szlak mógłby być oznaczony lepiej, natomiast nie bardzo jest gdzie namalować znaki, gdyż rośnie tam tylko trawa i krzaki. Zejście jest już nieco mniej strome niż wejście, ale trzeba uważać, szczególnie gdy jest ślisko. Gdy tylko dotrze się na niewielką przełączkę, szlak zaczyna prowadzić znów pod górę, tym razem już na ostatni szczyt na trasie: Dzikowiec. To druga najwyższa góra w tej części Gór Kamiennych, lecz, podobnie jak w przypadku Lesistej Wielkiej, ze szczytu nie widać nic 😉

Gdy szlak doprowadzi do rozstaju, na którym zakręca pod kątem prostym, trzeb podjąć decyzję. Czy iść ze szlakiem na szczyt (na którym jest maleńka wiatka na 2-3 osoby), czy skręcić w prawo na nieoznaczoną drogę, by dojść do wieży widokowej. Zbudowano ją kilkaset metrów od szczytu, tuż przy górnej stacji wyciągu narciarskiego. Znajduje się na niższej wysokości niż szczyt, a do tego wokół rośnie wiele wysokich drzew. Przez to widok nie jest optymalny, ale i tak można dostrzec wiele znajomych szczytów, na przykład Ślężę i Śnieżkę.
To już ostatnia atrakcja na tej wycieczce i trzeba tylko zejść do doliny. Jeśli przyjedziecie pociągiem, najlepiej chyba zejść zielonym szlakiem na północ do Boguszowa Gorców, bądź na południe do Unisławia Śląskiego. Jeśli wybierzecie samochód i zatrzymacie się na poleconym przez nas parkingu, zostaje tylko ta druga opcja. My spróbowaliśmy jeszcze zejść do Unisławia drogami leśnymi, ale ich siatka jest o wiele bardziej skomplikowana niż to, co widnieje na mapie, dlatego tym razem lepiej nie zbaczać ze szlaku 🙂

Podstawowe informacje:
Długość: 13,8 km
Przewyższenie: 680 m
Czas przejścia: 4 h 10 min. (nasz czas: 5,5 h z postojami)
Trudność: średnia
Dojazd: samochodem (z parkingu zaznaczonego na mapie) albo pociągiem (ze stacji Unisław Śląski)
Mapa:
Leave A Reply