Zapewne wielu z Was się zgodzi, że Pieniny są najpiękniejszymi górami w Polsce. Strome trójkątne szczyty porozdzielane błyszczącymi w słońcu potokami i wysokie, śnieżnobiałe wapienne ściany tworzą przepiękny krajobraz. Najbardziej znane szczyty: Trzy Korony, Sokolica i Wysoka oblegane są w sezonie przez tysiące turystów. Nic dziwnego, wszak z każdego z tych szczytów rozciągają się przepiękne widoki. Wystarczy jednak zejść z utartych szlaków, by wędrować w ciszy i spokoju, ciesząc swe oczy niespotykanie pięknymi górami. Dziś chcielibyśmy zachęcić Was do wyprawy w Małe Pieniny, których cały grzbiet można przejść w zaledwie jeden dzień.

Rezerwat Biała Woda
Małe Pieniny znane są bardziej z pięknych wąwozów niż z malowniczych szczytów. Ten najbardziej znany, Wąwóz Homole, odwiedzają prawdziwe tłumy turystów. Istotnie jest przepiękny, można w nim zobaczyć niezwykle rzadkie motyle – niepylaki apollo – a także leży na najkrótszym szlaku wiodącym na szczyt Wysokiej – najwyższego szczytu Pienin. O wiele rzadziej odwiedzany jest wąwóz Białej Wody. Nie ma w nim niepylaków a szlak nie prowadzi do żadnego znanego miejsca – no bo kto słyszał o Przełęczy Rozdziele? 😉

Właśnie ta przełęcz oddziela Małe Pieniny od Beskidu Sądeckiego. Dlatego, żeby przejść cały grzbiet, należy właśnie tam się udać a najpiękniejsza droga wiedzie właśnie przez Rezerwat Biała Woda. Oprócz walorów czysto przyrodniczych: szemrzącego strumienia i strzelistych wapiennych skałek można tam dostrzec ślady dawnych wsi. Przed Drugą Wojną Światową tereny te zamieszkiwali Łemkowie, rusiński lud trudniący się głównie pasterstwem. Ich odmienność kulturowa stała się zgubą – najpierw byli deportowani w głąb Związku Radzieckiego, a po zakończeniu wojny na „ziemie odzyskane” w ramach Akcji „Wisła”. Do dziś można natknąć się na opuszczone sady, resztki fundamentów a także ślady pól tarasowych.

Żółtym szlakiem prowadzącym przez wąwóz można dojść na samą przełęcz, my jednak odbiliśmy na drogę leśną, którą doszliśmy na szlak czerwony biegnący na północ. Dzięki temu można dojść do fantastycznych punktów widokowych kosztem znacznie wydłużonej drogi. Nam akurat było to na rękę, bo wędrówkę rozpoczęliśmy popołudniem, gdy dowlekliśmy się na miejsce autobusem więc i tak musieliśmy przenocować w górach. Gdybyście byli w podobnej sytuacji, polecamy nocleg na Obidzy.

Na Wysoką
Na Przełęczy Rozdziele warto nacieszyć się pięknymi widokami, ponieważ wkrótce szlak poprowadzi do lasu, w którym będą tylko nieliczne prześwity. Jeśli jednak taka „dziura” w drzewach się trafi, można się rozejrzeć po ślicznej okolicy. Widać stamtąd między innymi skały tworzące wąwóz Białej Wody. Od samego rana po wyjściu z Obidzy spotkaliśmy zaledwie dwóch turystów, spodziewaliśmy się jednak, że sytuacja zmieni się w okolicy Wysokiej, która jest popularnym miejscem.

Gdy doszliśmy do miejsca, w którym nasz szlak łączył się z drogą od Wąwozu Homole, przeraziliśmy się ciągnącymi tamtędy tłumami. Na naszych oczach kilkanaście osób walczyło z grawitacją na stromej, kamienistej i wyślizganej ścieżce, a z obu stron nadciągały kolejne. Wapienne skały łatwo się polerują od butów a w połączeniu z wilgocią robią się bardzo śliskie. W takich warunkach zawsze doceniamy nasze buty górskie oraz kijki trekkingowe, które dają dodatkowe oparcie. Po tym trudniejszym fragmencie zaczynają się już schody.

Pisząc „schody” nie mamy na myśli kolejnych trudności, tylko prawdziwe, zwykłe schody! Na szczyt Wysokiej wchodzi się po stalowych kratowanych stopniach zaopatrzonych dodatkowo w poręcz. Nie wygląda to aż tak paskudnie jak na Trzech Koronach, ale zdecydowanie odejmuje to uroku szlakowi. Po dotarciu na szczyt udało nam się znaleźć skrawek wolnego miejsca by się rozejrzeć, porobić zdjęcia i wbić pieczątkę do książeczek GOT. Pomimo, że zbliżało się już południe, ciągle dobrze widoczne były Tatry, choć nie aż tak dobrze jak rano.

Grzbietem Małych Pienin
Chociaż wędrowaliśmy przez Małe Pieniny już drugi dzień, to najładniejsze widoki zaczynają się dopiero na zachód od Wysokiej. Żeby przygotować się na resztę wędrówki, po zejściu ze szczytu otworzyliśmy konserwę Boeuf Bourguignon i delektowaliśmy się tą chwilą luksusu 😉 Podążając za szlakiem omija się większość stromych fragmentów grzbietu, więc droga jest bardzo przyjemna. Dodatkowo, wiedzie ona odkrytym terenem, dzięki czemu można podziwiać panoramę Pienin Właściwych, Beskidu Sądeckiego, Tatr i innych okolicznych pasm.

Przez chwilę zastanawialiśmy się nad wejściem na Wysoki Wierch, przepiękny punkt widokowy, który zapamiętaliśmy z poprzedniej wycieczki w Pieniny. Alternatywą było trzymanie się niebieskiego szlaku i zajrzenie do bacówki. Jeśli znacie nas dłużej, zapewne domyślacie się, że dobre jedzenie znów wygrało! Wpadliśmy do bacówki, by zakupić ogromny oscypek (do dziś mamy jeszcze kawałeczek) oraz napić się żętycy. To znaczy ja się napiłem, bo Ania nie lubi i nie dała się przekonać.

Chociaż Małe Pieniny nie cieszą się wielką popularnością, w okolicach Szczawnicy znów zaczęliśmy napotykać więcej innych turystów. Wynika to zapewne z tego, że bezpośrednio z centrum tego uzdrowiska wyjeżdża wyciąg na Palenicę. Oprócz niesamowicie pięknego krajobrazu i mięciutkich łanów trawy proszącej się o to, by się na niej położyć, jest tam też letni tor saneczkowy. Wyciąg pozwala również na skrócenie wycieczki po Grzbiecie Małych Pienin. Można wziąć to pod uwagę ze względu na fakt, że ostatnia górka na szlaku jest na tyle stroma, że trzeba sobie pomagać rękami. W wyżej podlinkowanym artykule są zdjęcia z tego trudniejszego miejsca. Minusem tego skrótu jest ominięcie schroniska Orlica, które oferuje naprawdę przepyszne jedzenie (w tym szarlotkę!). Trzeba więc ten wybór dobrze w sercu rozważyć 🙂

Podstawowe informacje: wariant jednodniowy:
Długość: 27,9 km – prawdopodobnie w sezonie jeżdżą busy do miejscowości Jaworki, do parkingu na Wąwóz Homole, można w ten sposób skrócić trasę o nieatrakcyjny fragment wiodący chodnikiem przez miejscowości
Przewyższenie: 980 m
Czas przejścia: 7 h 35 m
Trudność: średnia
Dojazd: samochodem, autobusem
Mapa:
Podstawowe informacje: nasza trasa rozłożona na dwa dni:
Długość: 37,7 km – około 18 km na dzień, natomiast ze schroniska Orlica nie wracaliśmy do centrum Szczawnicy, tylko poszliśmy dalej niebieskim szlakiem w Pieniny Właściwe
Przewyższenie: 1240 m (1 dzień: 560, 2 dzień: 680)
Czas przejścia: 10 h (1 dzień: 4,5, 2 dzień: 5,5), nasz czas z ciężkimi plecakami: około 6 h pierwszego dnia, 7h 20 min. drugiego dnia, wliczając postoje
Trudność: średnia
Dojazd: samochodem, autobusem
Mapa:
Leave A Reply