Dzisiejszy artykuł jest inny niż pozostałe. Dotychczas opisywaliśmy wycieczki, które już odbyliśmy. Zawsze skupialiśmy się na naszych wrażeniach z ich przejścia w takich warunkach pogodowych, jakie wtedy panowały. Z tego powodu, typowo jesiennych wpisów nie ma zbyt wiele. Dlatego tym razem chcielibyśmy polecić Wam trasy, które przeszliśmy o innej porze roku, ale które będą idealne na podziwianie złotej jesieni. Nasze propozycje kierujemy zarówno do zmotoryzowanych, jak i dla tych, którzy wolą dojazd pociągiem 🙂 Zupełnym przypadkiem, trzy z pięciu propozycji pozwalają na zwiedzenie ruin zamku. Ale nie wierzcie w takie przypadki 😉
Wąwóz Siedmicki na Pogórzu Kaczawskim
Tak zupełnie szczerze, to była to chyba najpiękniejsza nasza wycieczka w tym roku! Wąwóz Siedmicki to miejsce magiczne, dzikie i rzadko odwiedzane. Wąska ścieżka prowadzi slalomem, między poprzewracanymi drzewami, wzdłuż górskiego strumienia. Znajduje się tam kilka rezerwatów, więc dzika przyroda jest nieskażona a przewróconych drzew nie usuwa żaden drwal. Wiosną doświadczyliśmy eksplozji zieleni, jesienią będzie tam cudownie złoto, wszak wokół są niemal wyłącznie liściaste drzewa.

Chociaż o tej porze nie będzie już kwitnących storczyków, ani młodych dzięciołów w dziuplach, można jeszcze liczyć na spotkanie pięknych salamandr plamistych. One uwielbiają chłodniejsze i wilgotniejsze dni. Szlak jest łatwy, choć trzeba się liczyć z przechodzeniem nad/pod leżącymi drzewami. To będzie dodatkowa przygoda dla dzieci 🙂 Na przejście z odpoczynkami warto zaplanować około 7 godzin. Dojazd wyłącznie samochodem.
>>Pełny opis trasy jest tutaj: klik<<
Rudawy Janowickie idealne na jesień
Najpiękniejsze jesienne drzewa występujące w Polsce to buki. Najpierw przebarwiają się na złoto, a później ich barwa wchodzi w czerwień, brąz lub miedź. Tych drzew nie brakuje w Rudawach Janowickich. Przy odrobinie szczęścia może uda się Wam zobaczyć kontrast jesiennych rudawskich wzgórz i pobliskich ośnieżonych Karkonoszy. My byliśmy tam przedwiośniem, więc też było trochę kontrastowo, ale na pewno nie aż tak pięknie jak jesienią.

Proponowana przez nas wycieczka prowadzi przez szczyty Sokolików a następnie na Lwią Górę i zamek Bolczów. Szczyty oferują piękne i łatwo dostępne panoramy, chociaż trzeba trochę powchodzić po schodach 🙂 Trasa nie tworzy pętli, dlatego najlepiej zrobić ją pociągiem. Trzeba przygotować się na niecałe 5 godzin marszu oraz doliczyć kilkadziesiąt minut na oglądanie widoków.
>>Pełny opis trasy jest tutaj: klik<<
A może bliżej Wrocławia? Góry Wałbrzyskie
Jeśli wolicie zminimalizować czas spędzony w podróży, warto wybrać Góry Wałbrzyskie. Dojazd pociągiem lub autem zajmuje zaledwie około półtora godziny, zaś góry te są piękne o każdej porze roku 🙂 Rośnie tam sporo drzew liściastych, więc o jesiennej porze będzie bardzo kolorowo. Wybierając Góry Wałbrzyskie trzeba się liczyć z naprawdę stromymi podejściami i sporymi przewyższeniami. Nie jest tam łatwo, ale warto sprawdzić swoje siły 🙂

Oprócz szczytów, po drodze można zwiedzić ruiny zamku Nowy Dwór a w ramach odrabiana straconych kalorii wpaść do naszej ulubionej górskiej knajpki w Jedlinie Zdroju. Dojechać można tam zarówno pociągiem (z wygodną przesiadką w Wałbrzychu), jak i samochodem. Z postojami wycieczka powinna trwać około 6,5 godzin. Do tego trzeba doliczyć ponad godzinę na obiad w Jedlince, ponieważ to dość popularne miejsce.
>>Pełny opis trasy jest tutaj: klik<<
Więcej kilometrów? Może Dolina Bobru?
To już trzecia propozycja połączona ze zwiedzaniem ruin zamku. Ale co począć? Uwielbiamy zamki. To znaczy ja uwielbiam, ale Ani też się podobają 😉 Szlak zaczyna się niedaleko zamku Lenno we Wleniu i prowadzi wokół Doliny Bobru. Oprócz zamku, można zobaczyć przepiękną i monumentalną zaporę wodną w Pilchowicach a także jeden z mniej znanych, lecz najpiękniejszych wodospadów w polskich górach. Jest malutki, lecz jego urok polega na dzikości dolinki, w której się znajduje.

Nasza propozycja to dwa warianty wycieczki: długi, którego przejście z postojami może zająć około 8 godzin oraz wersja dla harpaganów na około 10 godzin z przerwami. Byliśmy tam wczesną jesienią, gdy nie było jeszcze tak kolorowo, natomiast dzień już był na tyle krótki, że nawet ten mniejszy dystans zakończyliśmy po zachodzie słońca. Warto mieć ze sobą latarkę 🙂 Dojazd samochodem.
>>Pełny opis trasy jest tutaj: klik<<
Dla lubiących adrenalinę: via ferrata w Górach Łużyckich
Jesień w górach jest bardzo piękna i romantyczna, ale ile można się gapić na liście? Oczywiście długo, ale równie dobrze można na nie się patrzeć wspinając się po kilkudziesięciometrowych skałach. Pewnie nawet lepiej, bo taki piękny widok może nieco uspokoić skołatane serce 😉 Rok temu wczesną jesień spędziliśmy w Górach Łużyckich i powzięliśmy decyzję, że koniecznie musimy tam wrócić! Jest tam po prostu przepięknie. Oprócz malowniczych piaskowcowych skał, których w Polsce również nie brakuje, są tam ciekawe żelazne percie, po których można się bezpiecznie wspinać. Takich miejsc już niestety w naszym kraju nie ma.

W Górach Łużyckich są aż trzy takie drogi, natomiast jeśli mamy jakąś polecać, to tę z mostkami linowymi! 🙂 Kurort Jonsdorf, miejsce startu, znajduje się zaledwie 2,5 godziny jazdy samochodem z Wrocławia. To niewiele, ale trzeba jechać A4, na której nie brakuje korków. Warto jednak podjąć to ryzyko, by móc się cieszyć pięknymi widokami i kopem adrenaliny przy przechodzeniu trzęsącego się mostku lub opcjonalnego przewieszenia wycenianego na C/D. Wycieczka zajęła nam zaledwie 4 godziny, ponieważ po jej zakończeniu chcieliśmy jeszcze zobaczyć „bosą ścieżkę„. To też jest fajna atrakcja, chociaż przy jesiennych temperaturach przechodzenie górskiego potoku w bród nie jest najprzyjemniejszą rzeczą. Jak to mówią młodzi: „been there” 😉
>>Pełny opis trasy jest tutaj: klik<<
Mamy nadzieję, że propozycje przypadły Wam do gustu i zdecyduje się na wyjazd w góry jesienią 🙂
Leave A Reply