Jestem pewien, że byliście kiedyś w Górach Stołowych, czy to po polskiej stronie, czy np. w Adrszpasko-Teplickich Skałach a może w Czesko-Saskiej Szwajcarii. Wszystkie te góry zbudowane są z piaskowca – kojarzycie jego kolor? Taki brudno-szary z beżowo-piaskowymi fragmentami. A czerwony piaskowiec kiedyś widzieliście? Na pewno! Zdjęcia z Kanionu Kolorado znane są chyba każdemu. Ale czerwony piaskowiec tuż za polską granicą? Oczywiście, w Górach Łużyckich, tuż obok Kurortu Oybin w Saksonii. Może te piaskowcowe formacje skalne nie są tak spektakularne, jak te w Ameryce Północnej, ale mimo wszystko jest to wspaniały ewenement w skali Środkowej Europy.
Zobaczenie tych cudów natury to moment, bo znajdują się tuż obok drogi, ale można połączyć je z innymi atrakcjami. Mowa tu o Große Felsengasse, czyli Wielkiej Skalnej Alejce, oraz via ferracie Alpiner Grat.

Große Felsengasse
Nazwa Große Felsengasse doskonale obrazuje czym jest to miejsce. To około kilometrowej długości alejka między dwoma piaskowcowymi ścianami.
Możemy do niej się dostać zarówno z Kurortu Oybin albo z jednego z parkingów przy trasie Kurort Oybin – Luftkurort Lückendorf. My proponujemy trasę z darmowego leśnego parkingu na kilka samochodów, który jako jedyny był wolny, gdy tam przejechaliśmy. Ale kawałek obok jest dużo większy parking, tylko po drugiej stronie drogi. Też jest darmowy 😉

Niezależnie od tego, który parking w okolicy wybierzecie, do Große Felsengasse będzie bardzo blisko. Wejście do „alejki” zaczyna się od kamiennych schodków, ale dalej szlak jest bardziej naturalny.
Skały nie tworzą jednostajnego muru, ale poprzedzielane są szczelinami, którymi można przedostać się na punkty widokowe. Można z nich dostrzec między innymi Lausche/Luž, na którym byliśmy dzień wcześniej. Same skałki również są interesujące, gdyż w toku erozji przybrały fantazyjne kształty.

Schronisko Töpferbaude
Po wyjściu z Große Felsengasse kierujemy się dalej na północ. Skalne ściany ustępują miejsca pięknemu lasowi, z którego gdzieniegdzie „wyrastają” piaskowcowe ostańce. Kilka z nich jest szczególnie interesujących. Na szczyt Scharfenstein zbudowane zostały schodki, a sam punkt widokowy, zapewniający panoramę 360 stopni, ogrodzony jest barierkami.
Trochę dalej, tym razem na prawo od szlaku, znajduje się punkt widokowy pozwalający dostrzec czeski Ješted wznoszący się nad Libercem, z charakterystyczną ogromną wieżą nadajnika telewizyjnego i hotelu.

Celem naszej wędrówki jest jednak schronisko, czy może raczej restauracja, Töpferbaude usytuowana pośród pięknych tarasów widokowych na szczytach skał. Położenie można by porównać do schroniska na Szczelińcu Wielkim, ale skalne tarasy nie są aż tak rozległe ani wysokie.
Chociaż do Töpferbaude dojechać można samochodem, albo pseudo-kolejką zrobioną z traktora i przyczep, to na miejscu nie można płacić kartą. Niby cywilizacja tam dotarła, ale nie do końca 😉 Szczęśliwie, za spożyty obiad możemy zapłacić czeskimi koronami, bo euro w gotówce nie mieliśmy.

Via ferrata Alpiner Grat
Posileni, jesteśmy gotowi na kolejną atrakcję – via ferratę. Od schroniska droga wiedzie równolegle do Große Felsengasse. Trasa nie jest oznaczona, więc wspomagamy się nawigacją. Wędrujemy drogą leśną przechodząc obok grupy skał, których nazwy sugerują podobieństwo do mnichów i nowicjusza. Podobieństwa nie widzimy, ale wysokie skały robią wrażenie.

Około pół kilometra za Mnichami znajdujemy strzałkę wskazującą początek via ferraty. Jeśli nie macie sprzętu, bądź nie czujecie się na siłach, możecie kontynuować marsz tą drogą leśną, a dojdziecie do znajomego żółtego szlaku.
Via ferrata Alpiner Grat została wyceniona na C bądź C/D, zależnie od źródła. W naszej ocenie, była faktycznie łatwiejsza niż ferrata Nonnensteig, którą pokonaliśmy dzień później, ale jej poziom był bardziej równy. Ponadto, Alpiner Grat zapewnia dużo lepsze widoki. Możemy z niej podziwiać Kurort Oybin, ruiny zamku i klasztory wznoszące się nad nim, szczyt Lausche a także piękną skałę przypominającą, jako żywo, puchacza, chociaż oficjalna nazwa wskazuje, że to gołąb.

Po zakończonej wspinaczce trafiamy z powrotem na Große Felsengasse.
Czerwone piaskowce
Czas na „clue” tej wycieczki, grupę czerwonych piaskowców. By dojść do nich, cały czas idziemy żółtym szlakiem w kierunku Kurortu Oybin. Pierwsza grupa czerwonych piaskowców położona jest wzdłuż „naszego” szlaku. Ale dużo ciekawsze skały znajdują się przy szlaku zielonym, na który skręcamy.

Dochodzimy do pięknej skały Kelchstein, czyli Kamienny Kielich. Skała rzeczywiście może przypominać kielich mszalny z przykrywką, ale naszym zdaniem podobieństwo do smardza jest dużo bardziej oczywiste… Zabarwione czerwono skały robią niesamowite wrażenie, chociaż kolor ma bardzo prozaiczne pochodzenie – w piaskowcu występują związki żelaza.
Spod skał wyruszamy dalej szlakiem zielonym i po chwili wracamy na parking, z którego rozpoczęliśmy wycieczkę.

Po skończonej wędrówce warto pojechać do Kurortu Oybin żeby pospacerować po zabytkowej części miasta oraz zwiedzić ruiny klasztoru i zamku na wzgórzu ponad miastem. Sprawdźcie tylko koniecznie godziny otwarcia, ponieważ ruiny zamykane są na noc. My przybyliśmy tam zbyt późno i pocieszenia z powodzeniem szukaliśmy w kawiarni – mieli pyszne ciasto! 😀

Podstawowe informacje:
Długość: 7 km
Przewyższenie: 350 m
Czas przejścia: 2 h 5 m; nam z obiadem i ferratą zeszło około 4,5h
Trudność: łatwa (nie licząc opcjonalnej ferraty); via ferrata: C bądź C/D
Mapa:
Leave A Reply