W Górach Bardzkich, na południe od Twierdzy Srebrnogórskiej, położone są o wiele starsze fortyfikacje. Chociaż mogą liczyć blisko 400 lat, te dawne umocnienia ciągle są doskonale widoczne w terenie. Forty uległy zapomnieniu przez te cztery stulecia i są raczej ciekawostką, niż atrakcją turystyczną. Jednak w czasie wiosny zyskują one niebywały urok, gdy zaczynają je porastać kwitnące kwiaty, głównie zawilce i przylaszczki. Zabieramy Was na historyczno-przyrodniczą wycieczkę na forty w Górach Bardzkich!

Ząbkowice Śląskie
Północno-zachodnia część Gór Bardzkich to wąski grzbiet z niewieloma szlakami. Przy takim ukształtowaniu terenu trudno jest zaplanować trasę, która byłaby pętlą i pozwalała dojść do punktu startu bez wracania tą samą drogą. Dlatego najwygodniej wybrać się tam komunikacją publiczną, na przykład pociągiem. Dzięki temu możemy rozpocząć wędrówkę w Ząbkowicach Śląskich i zakończyć ją w Bardzie.
Do Ząbkowic Śląskich przyjechaliśmy Kolejami Dolnośląskimi z przesiadką w Kamieńcu Ząbkowickim. Bezpośredniego połączenia nie ma, ale przesiadka jest wygodna i drugi pociąg już na nas czekał na stacji. Z Ząbkowic nie wyszliśmy od razu w góry, tylko zrobiliśmy krótki spacer po mieście pełnym zabytków. Dawniej Ząbkowice musiały być bogatym miasteczkiem, o czym świadczą wysokie i piękne kamienice. Chociaż miasto wiele straciło z dawnego splendoru, największe zabytki są zadbane. Po drodze minęliśmy piękny ratusz, znaną krzywą wieżę oraz ruiny średniowiecznego zamku. Warownia jest aktualnie remontowana, więc nie mogliśmy wejść do środka, ale z zewnątrz też robi wrażenie.

Po minięciu zamku, przeszliśmy wzdłuż fragmentu murów miejskich i skierowaliśmy się w końcu ku górom. Po drodze musieliśmy jeszcze przejść przez uprawne pola, na których niemiłosiernie wiało oraz wieś Tarnów. Wędrówkę umilał nam śpiew ptaków, głównie skowronków, których radosny szczebiot towarzyszył nam na otwartych przestrzeniach.
Forty w Górach Bardzkich
Po wyjściu z Tarnowa zaczęliśmy podejście na niewysoką Grochowską Górę. Dookoła szczytu znajduje się co najmniej pięć fortów – tyle oznaczonych jest na mapie i tyle też wyraźnie widać na LIDARze. LIDAR to laserowa technologia mapowania terenu. Od kilku lat takie mapy dostępne są za darmo na stronie rządowego Geoportalu i doskonale nadają się do poszukiwania śladów historii.

Pierwszy fort znajduje się tuż przy szlaku, zaraz po wejściu do lasu. Widoczne są ślady fosy i wałów ziemnych na planie zbliżonym do prostokąta oraz dodatkowej skarpy od strony północnej. Mogła to być poszerzona fosa, albo druga linia umocnień. Kolejny fort znajduje się nieco dalej, przy żółtym szlaku, dlatego omijamy sam szczyt Grochowskiej Góry. Ten obiekt jest o wiele mniejszy i ma charakterystyczny pięciokątny kształt. Trzeci fort na tym wzniesieniu, który odwiedzamy, jest położony po drugiej stronie szlaku. Ma kształt sześciokąta. Przy dobrej pogodzie warto się na niego wdrapać z uwagi na ładny widok na Śnieżnik i Czarną Górę. W wale jest wydrążona sztolnia o głębokości około 5 metrów. Na dnie zbiera się woda a do tego nic nie podtrzymuje stropu, więc nie polecamy wchodzenia do środka.

Historia fortów
Umiejscowienie tych obiektów wskazuje na to, że nie były stworzone jako część Twierdzy Srebrnogórskiej. Rolą Twierdzy była ochrona Śląska (dopiero co przejętego przez Prusy) przed wojskami nadciągającymi od strony Ziemi Kłodzkiej i Czech (te ostatnie były Austriackie). Natomiast forty w Górach Bardzkich rozłożone są tak, by bronić przejścia ze Śląska na Ziemię Kłodzką, czyli w odwrotną stronę. Fortyfikacje położone bliżej Barda mają takie samo ułożenie. Wydawać by się zatem mogło, że zostały stworzone przez Austriaków, jeszcze przed utratą Śląska i Ziemi Kłodzkiej. Najprawdopodobniej mają jednak zupełnie inne pochodzenie. Ich lokalna nazwa to Szwedzkie Szańce.

Skąd na pograniczu Śląska i Ziemi Kłodzkiej wzięli się Szwedzi i co tam robili? Przecież stąd do Szwecji jest kilkaset kilometrów! A jednak, podczas Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648), w której udział wzięła niemal cała Europa, wojska Szwedzkie dotarły aż tam. Wówczas była to jedna z najsilniejszych armii na świecie i miała znaczny wpływ na losy tego konfliktu. Forty w Górach Bardzkich, zbudowane na szybko, więc bez obiektów murowanych, mogły powstać, żeby odciąć wojska austriackie znajdujące się na północ od gór od ich rodzinnego kraju.
Chociaż wojska szwedzkie zostały ostatecznie rozbite a król zginął na polu bitwy, forty zbudowane przez nich przetrwały wieki. Po powstaniu Twierdzy Srebrnogórskiej zostały włączone do jej umocnień i prawdopodobnie brały udział w walkach z okresu napoleońskiego, kiedy sama Twierdza była szturmowana. Później popadły w zapomnienie, lecz do dziś widoczne są ślady tej historii.

Piękno wczesnej wiosny
Gdy zobaczyliśmy już interesujące nas forty w Górach Bardzkich, kontynuowaliśmy wędrówkę ku ich głównemu grzbietowi, którym mieliśmy dojść do Barda. Nasz szlak wiódł podłużnym grzbietem Brzeźnicy, niewysokiego, lecz dość stromego wzgórza. Miejsce to upodobały sobie zawilce i przylaszczki o przepięknej niebieskiej barwie. Spotykaliśmy również górskie bratki i wiele innych kwiatów, ale nasze serce skradł błękit przylaszczek. No dobra, głównie to moje serce, a Ania zajęła się telefonem, gdy ja hasałem z aparatem od kwiatka do kwiatka 😉

Następnie zeszliśmy do Mikołajowa, by po chwili rozpocząć wejście na główny grzbiet Gór Bardzkich. By skrócić drogę, zamiast iść szlakiem pieszym, wybraliśmy drogę leśną, którą poprowadzony jest szlak rowerowy. Podejście umilały nam kwitnące pierwiosnki i śledziennice – kolejne zwiastuny nadchodzącej wiosny.
Po wejściu na grzbiet, widzieliśmy kilka tras rowerowych typu single track, które są położone obok szlaku. Ta część infrastruktury turystyki górskiej jest ostatnio intensywnie rozbudowywana, co bardzo cieszy. Rowerzystom gwarantuje ekstremalne emocje, a trasy te nie kolidują ze szlakami, więc jest bezpiecznie na pieszych. Trzeba tylko pamiętać, że o ile po zwykłych szlakach rowerowych można wędrować pieszo, to single tracki są wyłącznie dla rowerzystów i pojawienie się tam piechura może być dla obu stron śmiertelnie niebezpieczne.

W drodze do Barda
Główny grzbiet Gór Bardzkich nie jest fascynujący – punktów widokowych nie ma wiele i szlak jest dość monotonny. Szczęśliwie, o tej porze roku, dookoła kwitnie mnóstwo kwiatów. Szczególnie dużo było tam zawilców, ale od czasu do czasu spotykaliśmy inne kwiaty.
Przed samym Bardem odbiliśmy jeszcze ze szlaku na ostatni fort o kształcie zbliżonym do korony. Ten charakterystyczny kształt jest ciągle dobrze widoczny w terenie, natomiast sam fort jest bardziej zarośnięty niż pozostałe. Uroku dodają mu porastające go zawilce i przylaszczki.

Z tego fortu wracaliśmy żwawym krokiem prosto do Barda – zegarek sugerował, że zostało nam mało czasu do pociągu, a zależało nam, żeby wrócić w miarę wcześnie. Gdyby nie to, z pewnością zwiedzilibyśmy kompleks kaplic różańcowych położonych nad Bardem i zajrzelibyśmy do Bazyliki. Są to miejsca zdecydowanie warte odwiedzenia. Jeśli chodzi o kaplice, to każda z nich zbudowana jest w zupełnie innym stylu i niektóre przypominają miniaturowe zamki. Powrót z Barda nie nastręcza trudności, bo pociągi odjeżdżają średnio co godzinę.

Podstawowe informacje:
Długość: 26,2 km
Przewyższenie: 810 m
Czas przejścia: 6 h 50 min. (nasz czas 7 h 40 min. z postojami i zwiedzaniem fortów)
Trudność: łatwa
Mapa:
We wpisie wspominaliśmy wielokrotnie o Twierdzy Srebrnogórskiej, więc dla porównania wrzucamy jej obrys w LIDARze. Zwróćcie uwagę na skalę!

Leave A Reply